Ładowanie wyników…

Avia wypunktowała Sandecję. Kapitalny początek drugiej połowy ustawił mecz w Świdniku

fot. Avia Świdnik
fot. Avia Świdnik

Avia Świdnik pokonała Sandecję Nowy Sącz 3-0. Gospodarze długo musieli pracować na otwarcie wyniku, ale kiedy pod koniec pierwszej połowy do siatki trafił Kacper Jodłowski, spotkanie zaczęło układać się po ich myśli. Po przerwie świdniczanie potrzebowali zaledwie kilku minut, żeby praktycznie rozstrzygnąć losy meczu.

Sandecja zaczęła odważnie

Początek spotkania wcale nie zapowiadał tak wyraźnego zwycięstwa Avii. Sandecja od pierwszych minut starała się grać wysoko i utrudniać gospodarzom spokojne wyprowadzenie piłki. Świdniczanie nie zamierzali jednak wdawać się w długą wymianę podań. Szukali tego, co od dawna jest jedną z ich najmocniejszych stron czyli szybkiego przejścia z obrony do ataku.

Już w 11. minucie gospodarze pokazali, jak groźni mogą być po przechwycie. Akcja rozpoczęta spokojnym rozegraniem na własnej połowie błyskawicznie przeniosła się pod bramkę Sandecji. Finalizował ją Jakub Aftyka, ale jego mocne uderzenie sprzed pola karnego przeleciało nad poprzeczką.

Kilka minut później to jednak Avia mogła mówić o sporym szczęściu. W 17. minucie Sandecja odebrała piłkę około 25 metrów od bramki. Na strzał zdecydował się Brenkus i tylko znakomita interwencja Białki uratowała gospodarzy przed stratą gola.

Goście poczuli swoją szansę. Coraz częściej pojawiali się w pobliżu pola karnego Avii, próbowali dośrodkowań i szukali miejsca do uderzenia. Świdnicka defensywa pozostawała jednak czujna.

Avia czekała na swoją okazję

Gospodarze odpowiedzieli w 24. minucie. Pigiel dostał sporo miejsca w polu karnym i uderzył w kierunku dalszego słupka. Bramkarz był już poza grą, ale jednego z defensorów Sandecji wyręczył kolega z zespołu, wybijając piłkę z linii bramkowej klatką piersiową.

Mecz zrobił się bardziej otwarty. Sandecja próbowała strzałów z dystansu, Avia odpowiadała kontrami. W 32. minucie gospodarze ponownie odebrali piłkę w pobliżu własnej szesnastki i błyskawicznie ruszyli do przodu, lecz Jodłowski nie zdołał dojść do podania z lewej strony.

Kilka chwil później po drugiej stronie boiska błysnął Białka. Kieliś zdecydował się na niespodziewany strzał z dalszej odległości, ale golkiper Avii był na posterunku.

Wydawało się, że pierwsza połowa może zakończyć się bez bramek. Wtedy gospodarze przeprowadzili akcję, która zmieniła obraz spotkania.

Jodłowski dał sygnał

W 39. minucie Avia ponownie zaatakowała bardzo szybko. Remeniuk zagrał do Assuncao, który ruszył w pole karne i uderzył z ostrego kąta. Szymkowiak zdołał odbić piłkę, ale zrobił to w taki sposób, że dopadł do niej Kacper Jodłowski. Z około 16 metrów nie zmarnował okazji i skuteczną dobitką dał świdniczanom prowadzenie.

Sandecja jeszcze przed przerwą mogła odpowiedzieć. W 44. minucie po rzucie wolnym Brenkus zagrał piłkę przed pole karne. Po strzale jednego z zawodników gości i interwencji Zbozienia futbolówka nieznacznie minęła lewy słupek bramki Białki.

Do szatni Avia schodziła więc z jednobramkową zaliczką. Nie była to przewaga, która pozwalała gospodarzom czuć się bezpiecznie, bo Sandecja w pierwszych 45 minutach potrafiła stworzyć kilka niebezpiecznych sytuacji. Nikt nie przypuszczał jednak, że po zmianie stron losy spotkania rozstrzygną się tak szybko.

Dwa ciosy w cztery minuty

Sandecja rozpoczęła drugą połowę od próby przejęcia inicjatywy, ale zamiast wyrównania błyskawicznie otrzymała drugi cios.

W 49. minucie Avia przeprowadziła wzorcowy szybki atak. Aftyka ruszył prawą stroną i zagrał piłkę wzdłuż pola karnego. Dopadł do niej Remeniuk, który mierzonym, technicznym strzałem pokonał Szymkowiaka.

Było 2-0, a goście sprawiali wrażenie zespołu, który jeszcze nie zdążył otrząsnąć się po stracie bramki, gdy Avia uderzyła ponownie.

Cztery minuty później Zbozień dośrodkował sprzed linii końcowej. Do piłki wyskoczył Orzechowski i uderzył głową. Futbolówka nabrała dość nietypowej trajektorii, zaskoczyła bramkarza Sandecji i wpadła do siatki. W ciągu zaledwie kilku minut zrobiło się 3-0. I właśnie ten fragment meczu przesądził o wszystkim.

Sandecja próbowała wrócić do gry

Goście nie zrezygnowali z ataków. W 55. minucie Kołbon był bardzo bliski zdobycia bramki, ale po jego uderzeniu piłka zatrzymała się na poprzeczce.

Sandecja częściej przebywała na połowie gospodarzy, tyle że brakowało jej dokładności w decydującym momencie. Dośrodkowania padały łupem obrońców Avii, inne były zbyt głębokie, a strzały najczęściej blokowane lub niecelne.

W 71. minucie Brenkus uderzył z około 18 metrów obok bramki. Chwilę później spróbował Żurawski, ale Białka zachował czujność i przeniósł piłkę nad poprzeczkę.

Bramkarz Avii w najważniejszych momentach nie zawodził. Zwłaszcza jego interwencja po strzale Brenkusa w pierwszej połowie miała duże znaczenie dla późniejszego przebiegu spotkania.

Mogło skończyć się jeszcze wyżej

Prowadząc trzema bramkami, Avia nie musiała już za wszelką cenę atakować. Gospodarze coraz częściej starali się dłużej utrzymywać przy piłce i zmuszać rywali do biegania. Nie oznaczało to jednak całkowitej rezygnacji z ofensywy.

W 70. minucie Assuncao przeprowadził indywidualną akcję i zakończył ją potężnym uderzeniem. Szymkowiaka uratowała poprzeczka. Gdyby piłka poleciała kilka centymetrów niżej, Sandecja mogła przegrywać już 0-4.

Goście odpowiedzieli między innymi strzałem Pleśnierowicza z dystansu. W 79. minucie piłka po jego mocnym uderzeniu nieznacznie minęła bramkę Białki.

Końcówka należała już jednak przede wszystkim do Avii, która rozsądnie pilnowała wyniku. Świdniczanie zwalniali grę, długo rozgrywali piłkę na własnej połowie i nie pozwalali rywalom złapać kontaktu.

Skuteczność zrobiła różnicę

Wynik 3-0 może sugerować spotkanie całkowicie jednostronne, ale szczególnie w pierwszej połowie Sandecja potrafiła sprawić gospodarzom problemy. Miała swoje sytuacje, zmusiła Białkę do kilku interwencji i przez dłuższy czas pozostawała w grze. Avia była jednak znacznie skuteczniejsza.

Świdniczanie dobrze czuli się po odbiorze piłki, błyskawicznie przyspieszali i potrafili wykorzystać wolną przestrzeń. Pierwsza bramka była konsekwencją właśnie takiego szybkiego ataku. Podobnie wyglądała akcja zakończona trafieniem Remeniuka.

Kluczowe okazały się minuty bezpośrednio po przerwie. Dwa gole zdobyte między 49. a 53. minutą odebrały Sandecji nadzieję na odwrócenie spotkania. Od tego momentu Avia mogła grać spokojniej, kontrolować tempo i czekać na kolejne okazje. A tych jeszcze kilka miała.

Ostatecznie trzy bramki wystarczyły. Avia Świdnik pokonała Sandecję Nowy Sącz 3-0, zachowując przy tym czyste konto. Dla gospodarzy był to mecz, w którym nie wszystko od początku układało się łatwo, ale gdy pojawiły się okazje, potrafili je wykorzystać. I właśnie skutecznością zrobili największą różnicę.

Stopka meczowa #150490 (strzelcy)

Avia: Białka - Kołodziejski, Orzechowski, Zbozień, Pigiel (74 Kalinowski), Jodłowski (61 Uliczny), Kamiński (83 Kryeziu), Assuncao, Remeniuk, Wełniak (61 Łącki), Aftyka (61 Zuber).

Sandecja: Szymkowiak - Pleśnierowicz, Kowalik, Smajdor (75 Gerstenstein), Ogorzały, Kołbon (65 Holan), Kosiński (55 Divis), Brenkus, Junczukowicz (54 Płocica), Kieliś, Kolar (55 Żurawski).

Sędzia: Adam Sekuterski.

Więcej o meczu: Avia Świdnik - Sandecja Nowy Sącz
Więcej o lidze: II liga
Czytaj także
Komentarze
Uwaga! Teraz komentarze są domyślnie ukryte, aby poprawić komfort korzystania z serwisu. Kliknij przycisk „Zobacz komentarze”, aby je wyświetlić i dołączyć do dyskusji.