Ładowanie wyników…

Szacoń: „To ważny moment dla Avii”. Szatałow: „Zabrakło nam odwagi w polu karnym”

Screen: YT - Górnik Łęczna
Screen: YT - Górnik Łęczna

Avia Świdnik pokonała na wyjeździe Górnika Łęczna 1:0 w spotkaniu drugiej kolejki Betclic 2. Ligi. O losach derbów Lubelszczyzny przesądził efektowny strzał Andrija Remeniuka. Po zakończeniu spotkania trener zwycięskiej drużyny Wojciech Szacoń podkreślał znaczenie sukcesu dla całego świdnickiego klubu. Szkoleniowiec Górnika Jurij Szatałow przyznał natomiast, że jego zespołowi zabrakło przede wszystkim odwagi i większej liczby zawodników w polu karnym przeciwnika.

Zwycięstwo ważne dla całego klubu

Dla Avii wygrana w Łęcznej była czymś więcej niż tylko kolejnymi trzema punktami. Wojciech Szacoń zwrócił uwagę, że klub ze Świdnika od kilku lat konsekwentnie buduje swoją pozycję na piłkarskiej mapie regionu. Awans do drugiej ligi, rozwój akademii oraz zwycięstwo nad lokalnym rywalem mają być potwierdzeniem, że obrany kierunek jest właściwy.

– To bardzo ważny moment dla naszego klubu. Od kilku lat sukcesywnie staramy się budować markę Avii Świdnik. Udało się awansować i stworzyć akademię, która zaczyna mieć znaczenie – mówił trener.

Derbową wygraną określił również jako swoistą demonstrację siły Avii na Lubelszczyźnie. Zaznaczył jednak, że pojedynczy sukces nie może prowadzić do przesadnego samozadowolenia. Jego zdaniem najważniejsze będzie zachowanie konsekwencji także w trudniejszych momentach sezonu.

– To oczywiście nie sprawia, że jesteśmy ogromnym klubem, ale dodaje energii i daje impuls, żeby dalej pracować w ten sposób – podkreślił.

Avia odważniejsza niż w pierwszej kolejce

Szkoleniowiec zespołu ze Świdnika był zadowolony ze sposobu, w jaki jego zawodnicy rozpoczęli spotkanie. W porównaniu z inauguracyjnym meczem przeciwko Olimpii Grudziądz Avia miała od pierwszych minut grać odważniej, dłużej utrzymywać się przy piłce i skuteczniej reagować po jej stracie.

Zdaniem Wojciecha Szaconia jego drużyna była również lepiej zorganizowana w pressingu. Jednocześnie charakter derbowego spotkania sprawił, że obydwa zespoły przede wszystkim starały się nie popełnić błędu.

– Mecz nie obfitował w dużą liczbę sytuacji strzeleckich. Był zamknięty, prawdopodobnie ze względu na swój derbowy charakter – oceniał trener Avii.

Już w przerwie szkoleniowiec przewidywał, że może to być spotkanie rozstrzygnięte jednym trafieniem. Avia miała więc zachować cierpliwość, konsekwencję oraz dyscyplinę w defensywie.

Remeniuk ponownie pokazał swoją jakość

Bohaterem derbów został Andrij Remeniuk. Zawodnik Avii wykorzystał piłkę wybitą przed pole karne po stałym fragmencie gry i efektownym strzałem pokonał bramkarza Górnika.

Wojciech Szacoń przyznał, że ustawienie Remeniuka w tej strefie boiska nie było przypadkowe. Podobny schemat Avia wykorzystywała już podczas wcześniejszych spotkań.

– Staramy się budować strukturę tak, żeby zawodnicy, którzy mają dobre uderzenie, zbierali piłkę przed polem karnym. Ustawienie Andrija było celowe – wyjaśnił.

Trener nie był w stanie bezpośrednio po spotkaniu jednoznacznie ocenić, czy zagranie Kacpra Wełniaka do strzelca bramki było dokładnie zaplanowanym elementem. Podkreślił jednak, że nieprzypadkowa była sama organizacja zespołu podczas stałego fragmentu gry.

– Jakość Andrija jest bardzo duża. Szybkość jego działania oraz jakość finalizacji stoją na bardzo wysokim poziomie – zaznaczył szkoleniowiec.

Skuteczna obrona prowadzenia

Po stracie bramki Górnik przejął inicjatywę, częściej utrzymywał się przy piłce i posyłał liczne dośrodkowania w pole karne Avii. Goście potrafili jednak skutecznie zabezpieczyć własną bramkę.

Wojciech Szacoń szczególnie chwalił organizację niskiej obrony oraz kontrolowanie zawodników Górnika przy dośrodkowaniach i stałych fragmentach gry. Jego zdaniem łęcznianie, pomimo przewagi w końcowej części spotkania, nie stworzyli klarownej okazji do zdobycia bramki.

Avia zdołała utrzymać prowadzenie także wtedy, gdy ze względu na wysoką temperaturę jej zawodnicy zaczęli odczuwać zmęczenie.

– Wybroniliśmy ten mecz bardzo dobrze. Uważam, że zasłużyliśmy na zwycięstwo ze względu na lepszą organizację gry w pressingu, zarówno niskim, jak i wysokim – podsumował trener.

Kacper Orzechowski filarem defensywy

Jednym z najbardziej wyróżniających się zawodników Avii był Kacper Orzechowski. Młody obrońca skutecznie interweniował zwłaszcza w ostatnich minutach, gdy Górnik próbował doprowadzić do wyrównania.

Trener Avii zwrócił uwagę na spokój defensora, jego umiejętność krycia w polu karnym oraz niewielką liczbę popełnianych błędów. W jego opinii Orzechowski był jednym z zawodników, którzy wzięli na siebie odpowiedzialność w najtrudniejszym fragmencie spotkania.

– Można powiedzieć, że był bezbłędny. W dużej mierze pomógł nam wygrać ten mecz i zachować zero z tyłu – powiedział Szacoń.

Rozwój młodego stopera ma być również efektem odpowiedniego zbilansowania kadry. W poprzednim sezonie Orzechowski mógł korzystać z doświadczenia Damiana Zbozienia, natomiast obecnie współpracuje także z Michałem Kołodziejskim, mającym za sobą występy na poziomie pierwszej i drugiej ligi.

Szatałow: wynik można uznać za sprawiedliwy

Trener Górnika Jurij Szatałow przyznał, że derby nie obfitowały w sytuacje podbramkowe. W jego ocenie gra często toczyła się z pominięciem środkowej strefy boiska, a oba zespoły miały problemy z konstruowaniem składnych ataków.

– W pierwszej połowie było bardzo mało sytuacji zarówno dla jednej, jak i dla drugiej drużyny – zauważył.

Po przerwie Avia, poza akcją zakończoną zwycięską bramką, również nie stworzyła wielu okazji. Górnik próbował odpowiadać strzałami z dystansu, jednak uderzenia gospodarzy były blokowane.

– Ten wynik można uznać za sprawiedliwy, ponieważ strzał, po którym padła bramka, z pewnością można zaliczyć do pięknych – ocenił szkoleniowiec łęcznian.

Górnikowi zabrakło odwagi w polu karnym

Pomimo porażki Jurij Szatałow pozytywnie ocenił przygotowanie fizyczne swojej drużyny. Górnik w ostatnich około 30 minutach zamknął przeciwnika na jego połowie i długo utrzymywał się przy piłce. Przewaga nie została jednak przełożona na klarowne sytuacje bramkowe.

Trener gospodarzy przyznał, że Avia dobrze broniła w ustawieniu 5–4–1. Jednocześnie wskazał na podstawowy problem swojej drużyny – zbyt małą liczbę zawodników uczestniczących w finalizacji akcji.

– Zabrakło nam odwagi w polu karnym. Kiedy mieliśmy piłkę w bocznych strefach, w polu karnym przeciwnika znajdowało się maksymalnie dwóch naszych zawodników – analizował.

Przy sześciu lub siedmiu broniących piłkarzach Avii dośrodkowania Górnika nie mogły więc przynieść oczekiwanego rezultatu. Szatałow zapowiedział, że nad lepszym wypełnianiem pola karnego zespół będzie musiał intensywnie pracować podczas kolejnych treningów.

Korbecki wciąż dochodzi do pełnej dyspozycji

Szkoleniowiec Górnika odniósł się również do występu Bartłomieja Korbeckiego. Zawodnik, który dobrze zaprezentował się w pierwszej kolejce sezonu, nie rozegrał całego derbowego spotkania.

Jurij Szatałow ocenił go jako piłkarza mającego duży wpływ na ofensywną grę zespołu. Przyznał jednak, że po niedawnej kontuzji Korbecki nie znajduje się jeszcze w pełnej dyspozycji.

– Bartek to bardzo dobry zawodnik. Dużo wnosi do naszej gry ofensywnej, ale po drobnej kontuzji nie jest jeszcze przygotowany w stu procentach – wyjaśnił trener.

Decyzja o zmianie miała więc służyć oszczędzeniu zawodnika, zwłaszcza że Górnika czekają kolejne spotkania ligowe oraz mecz pucharowy.

Derby ujawniły problemy Górnika

Po dwóch kolejkach Szatałow nie ukrywał, że ocena początku sezonu jest niejednoznaczna. W pierwszym spotkaniu Górnik osiągnął korzystny wynik, ale zaprezentował słabszą grę. W derbach poprawił funkcjonowanie w środkowej strefie boiska, jednak zawiódł w najważniejszym momencie – podczas finalizacji akcji.

– Dzisiaj gra w środkowej linii była trochę lepsza, ale słabiej wyglądaliśmy w ostatniej fazie ataku. Właśnie tutaj mamy problem – podsumował szkoleniowiec.

Porażka u siebie, szczególnie w prestiżowych derbach Lubelszczyzny, pozostawiła więc w Łęcznej duży niedosyt. Avia może natomiast cieszyć się znakomitym początkiem sezonu. Beniaminek po dwóch kolejkach ma komplet sześciu punktów, a przed nim kolejne wymagające spotkanie – z Sandecją Nowy Sącz.

Trener świdniczan studzi jednak nadmierny entuzjazm.

– Piłka nie lubi próżni i nie możemy popaść w samozachwyt. Początek jest świetny, ale przed nami następny bardzo ważny mecz – zakończył Wojciech Szacoń.

Czytaj także
Komentarze
Uwaga! Teraz komentarze są domyślnie ukryte, aby poprawić komfort korzystania z serwisu. Kliknij przycisk „Zobacz komentarze”, aby je wyświetlić i dołączyć do dyskusji.