Fot. Dominik Budzowski/JKS Jarosław.
Wisłoka Dębica okazała się lepsza od JKS-u Jarosław w 2. kolejce 3. Ligi gr. IV. O zwycięstwie Dębiczan przed własną publicznością przesądziła druga połowa, w której najpierw odrobili straty a następnie po dublecie Damiana Śliwy zwyciężyli 3-1.
Otwarcie zmagań należało do zawodników Michała Bogacza, którzy częściej byli przy piłce i przeprowadzili kilka akcji, które mogły wywołać niepokój w szeregach rywali. Z czasem gra się wyrównała i do głosu doszli goście, których głośno dopingowała kilkudziesięcioosobowa grupa kibiców.
W 24. minucie celnym uderzeniem z rzutu wolnego popisał się Mateusz Podstolak, ale na posterunku był Paweł Sokół. Następnie niepilnowany na wysokości pola karnego znalazł się Andreja Prokić a jego strzał nieznacznie minął słupek. Po pół godzinie rywalizacji trybunom z Parkowej przypomniał się Jarosław Czernysz, który w czysty sposób zablokował Jakuba Batora.
W 33. minucie podopieczni Valerija Sokolenki mogli wyjść na prowadzenie. Zamiast podawać do lepiej ustawionego kolegi z drużyny Jaba Phkhakadze uderzył z ostrego kąta, lecz obronną ręką z tej sytuacji wyszedł golkiper Wisłoki.
120 sekund później wydawało się, że musi paść gol, na szczęście dla miejscowych Kacper Paśko wybił piłkę z linii bramkowej. W odpowiedzi przymierzył Szymon Feret i Igor Wilk końcami palców wybił futbolówkę, która zmierzała pod poprzeczkę. Bezbramkowy remis utrzymał się do końca pierwszej odsłony.
Po zmianie stron, przyjezdni wyszli na prowadzenie. W 53. minucie po koronkowej akcji piłkę otrzymał Sylwester Magdziak i z kilkunastu metrów wpisał się na listę strzelców.
Po chwili Jarosławianie mogli powiększyć przewagę. Zdobywca bramki dostrzegł Bartłomieja Purchę, który mocno uderzył z kilku metrów i sobie tylko znanym sposobem Sokół zapobiegł utracie drugiego gola.
Niewykorzystane sytuacje mają to do siebie, że lubią się mścić i w 60. minucie zrobiło się 1-1. Bartosz Dubiel zdecydował się na przyziemny strzał zza pola karnego, czym kompletnie zaskoczył Wilka.
Spotkanie toczone było w żywym tempie i choć obu drużynom chwilami brakowało precyzji, to widzowie nie mogli narzekać na nudę. W 78. minucie padło drugie trafienie dla Wisłoki. Dośrodkowanie Batora trafiło do wprowadzonego z ławki Damiana Śliwy a ten skierował piłkę do siatki.
Dębicki rezerwowy rozstrzygnął losy meczu na 6 minut przed końcem regulaminowego czasu gry. Napastnik wykorzystał złe ustawienie defensywy JKS-u po czym pomknął na bramkę i w sytuacji sam na sam nie dał szans Wilkowi. Na takie argumenty "Czarno-Niebiescy" nie znaleźli lekarstwa i wobec problemów Phkhakadze, który nie był w stanie kontynuować zawodów (komplet zmian został wcześniej wykorzystany) musieli uznać wyższość przeciwnika.
Wisłoka Dębica (skład wyjściowy): Paweł Sokół - Piotr Kron, Franz Gaubert, Kacper Paśko, Bartosz Dubiel - Krzysztof Żmuda, Filip Gil, Szymon Feret - Dominik Kulon, Kacper Maik, Jakub Bator.
JKS Jarosław (skład wyjściowy): Igor Wilk - Szymon Panasiuk, Grzegorz Janiczak, Bartłomiej Purcha, Andreja Prokić, Sylwester Magdziak, Jaba Phkhakadze, Mateusz Podstolak, Krystian Wrona, Kornel Kordas, Jarosław Czernysz.
Czytaj także
2026-08-08 19:08
Bez niespodzianki w Chełmie
Komentarze
⚠
Uwaga!
Teraz komentarze są domyślnie ukryte, aby poprawić komfort korzystania z serwisu. Kliknij przycisk „Zobacz komentarze”, aby je wyświetlić i dołączyć do dyskusji.