Mariusz Arczewski: "Mam nadzieję, że chociaż troszkę odkupiliśmy winy"
- Mam nadzieję, że chociaż troszkę odkupiliśmy winy. Osiem dni temu był blamaż 0-5 i tak naprawdę te klocki trochę nam się w Nowym Targu rozsypały. Natomiast dzisiaj to, co zaprezentował zespół, to jak Hutnicza żyła... Mam nadzieję, mocno w to wierzę i wiem, że dzisiaj narodził się taki zalążek nowej drużyny - powiedział szkoleniowiec Stali.
Trener gospodarzy przyznał jednocześnie, że nie przez całe spotkanie jego drużyna miała wydarzenia pod kontrolą.
- Dziękuję chłopakom, bardzo dziękuję, bo ten mecz momentami wymykał nam się spod kontroli, szczególnie w drugiej połowie. Natomiast udźwignęli to, a po tym, co się wydarzyło w Nowym Targu, pewnie nie było to łatwe - dodał.
"Sami sobie zawiesiliście poprzeczkę"
- Zasłużyli na to zwycięstwo. Wyszarpane, bo co tu dużo mówić. Momentami w drugiej połowie nasza gra nie wyglądała tak, jak byśmy sobie życzyli. Natomiast panowie, szacunek. Sami sobie postawiliście poprzeczkę, sami sobie ją zawiesiliście. Moją rolą i rolą sztabu jest teraz dbać o to, żeby poniżej tej poprzeczki już nie schodzić - zaznaczył.
Nie chciał komentować pracy arbitra
- Nigdy nie zajmuję się pracą arbitrów, bo to nie jest moja rola. Moją rolą było przygotowanie zespołu jak najlepiej do tego meczu. Skupiam się tylko i wyłącznie na tym, na co mamy wpływ - powiedział.
Więcej uwagi poświęcił błędom własnej drużyny, szczególnie tym, które pozwalały Resovii tworzyć groźne sytuacje.
- Popełniliśmy dzisiaj błędy i ja skupiam się tylko na tych błędach. Idea jest taka, że jeśli popełnię błąd, to po to mam kolegę za plecami, żeby go naprawił. Mnie bardziej cieszy to, że kolega starał się ten błąd naprawić - zakończył Mariusz Arczewski.