JKS Jarosław pokonał Pogoń-Sokół Lubaczów 5-2, a jednym z bohaterów spotkania był Piotr Mroziński, autor dwóch bramek. Po meczu porozmawialiśmy z pomocnikiem JKS-u o przebiegu spotkania, kulisach transferu do Jarosławia oraz jego ulubionej pozycji na boisku.
- Piotr, świetny mecz w Twoim wykonaniu. Dwa gole na Twoim koncie, do tego wysoka wygrana drużyny. Na początku Pogoń-Sokół mocno pressowała, ale w drugiej połowie rywale praktycznie przestali istnieć. Co się wydarzyło?
- Patrząc na wynik, ktoś mógłby powiedzieć, że było to łatwe spotkanie, ale tak naprawdę tak nie było. Na początku naprawdę mocno na nas ruszyli i strzelili bramkę. Wiemy jednak, że mamy mocną drużynę i nawet ten pierwszy gol nas nie podłamał. Mieliśmy plan na ten mecz, później strzeliliśmy dwie bramki. Niepotrzebna była ta bramka stracona w ostatniej minucie pierwszej połowy, ale powiedzieliśmy sobie w szatni, co mamy zrobić po przerwie. Mieliśmy wyjść, kontynuować swoją grę, nie tracić łatwych bramek i wygrać ten mecz.
- Masz doświadczenie z wyższych lig, a teraz grasz dla JKS-u Jarosław. Co zadecydowało o tym transferze? Czy duże znaczenie miał powrót w rodzinne strony? Miałeś też oferty z wyższych lig?
- Na pewno dużo czasu spędziłem poza domem. Mam rodzinę, dwójkę dzieci, więc żona już sporo się za mną najeździła. Można powiedzieć, że wystarczy tych podróży. Jestem teraz blisko domu i trzeba poświęcić więcej czasu rodzinie. Fajnie też, że dostałem propozycję z JKS-u. Teraz będę robił wszystko, żeby pomóc temu klubowi.
- W swojej karierze grałeś na różnych pozycjach. Która z nich jest Twoją ulubioną?
- Myślę, że jednak środek pomocy. Wszystkie pozycje 6, 8 czy 10. Wiadomo, byłem też potrzebny na różnych pozycjach w obronie i trenerzy ustawiali mnie w różnych miejscach. Trzeba po prostu na każdej pozycji dawać z siebie wszystko i tyle.
Rozmawiała Patrycja Budzisz