fot. archiwum/Avia Świdnik
Trzecioligowa Avia Świdnik była o krok od ogromnej sensacji w ćwierćfinale STS Pucharu Polski. Na wypełnionym po brzegi stadionie gospodarze doprowadzili do dogrywki po kapitalnym golu Dominika Zawady w końcówce meczu, jednak w dodatkowym czasie gry więcej jakości pokazał Raków Częstochowa, który ostatecznie wygrał i awansował do półfinału
To było prawdziwe święto piłki w Świdniku. Trzecioligowa Avia podejmowała Raków Częstochowa w ćwierćfinale STS Pucharu Polski na wypełnionym po brzegi stadionie.
Pierwsza połowa przyniosła wyrównaną walkę pomiędzy zespołem z III ligi (grupa IV) a drużyną z PKO BP Ekstraklasy. Gra toczyła się głównie w środku pola, a obu ekipom nie pomagała trudna murawa na stadionie w Świdniku.
Gdy wydawało się, że oba zespoły zejdą na przerwę przy bezbramkowym remisie, w czwartej minucie doliczonego czasu gry bramkę dla drużyny prowadzonej przez Łukasza Tomczyka zdobył Jonatan Braut Brunes. Norweski napastnik otrzymał piłkę w środku pola i strzałem w długi róg wyprowadził gości na prowadzenie.
Po zmianie stron nadal oglądaliśmy wyrównane spotkanie, choć długo brakowało klarownych sytuacji bramkowych. W 70. minucie groźnie uderzał Ivi Lopez, jednak jego strzał przeleciał nad poprzeczką.
Dziesięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry znakomitą okazję mieli gospodarze. Podwójną, kapitalną interwencją popisał się jednak Kacper Trelowski po strzałach piłkarzy zespołu prowadzonego przez Wojciecha Szaconia.
Kiedy wydawało się, że Raków dowiezie skromne zwycięstwo i awansuje do półfinału Pucharu Polski, w końcówce spotkania kapitalnym strzałem z dystansu popisał się Dominik Zawada, doprowadzając do wyrównania i dogrywki.
Raków Częstochowa ruszył do przodu od pierwszych minut dogrywki i szybko przechylił szalę zwycięstwa na swoją stronę. Już w 92. minucie Ariel Mosór skierował piłkę do siatki po dużym zamieszaniu w polu karnym Avii Świdnik.
Trzy minuty później bliski podwyższenia prowadzenia był Patryk Makuch, jednak jego strzał zatrzymał się na poprzeczce. Chwilę później znakomitą interwencją popisał się Andrzej Sobieszczyk, który obronił groźne uderzenie Marko Bulata.
Avia próbowała jeszcze odrobić straty, ale jej ataki nie przynosiły większego zagrożenia pod bramką rywali. Trzecioligowiec dzielnie postawił się faworytowi, jednak ostatecznie to Raków Częstochowa zameldował się w półfinale Pucharu Polski.
Dla trenera Rakowa, Łukasza Tomczyka, można powiedzieć, że było to przełamanie w Świdniku. Szkoleniowiec wcześniej dwukrotnie odpadał z Pucharu Polski na tym stadionie, gdy prowadził Polonię Bytom.
Avia Świdnik: 12. Andrzej Sobieszczyk - 7. Wojciech Kalinowski (46, 15. Dave Djalme Assunção), 25. Damian Zbozień, 6. Kacper Orzechowski, 4. Kamil Rozmus (78, 21. Jarosław Terechow), 33. Marcin Pigiel - 8. Michał Zuber (89, 11. Dawid Łącki), 17. Szymon Kamiński (78, 10. Dominik Zawadzki), 24. Paweł Uliczny, 9. Andrij Remeniuk - 99. Arkadiusz Maj (65, 80. Bartosz Falbierski).
Raków Częstochowa: 1. Kacper Trelowski - 35. Mitja Ilenič (55, 9. Patryk Makuch), 2. Ariel Mosór, 25. Bogdan Racovițan, 4. Strátos Svárnas, 20. Jean Carlos Silva (9, 11. Adriano Amorim; 81, 19. Michael Ameyaw) - 8. Tomasz Pieńko, 6. Oskar Repka, 5. Marko Bulat, 10. Ivi López (81, 17. Leonardo Rocha) - 18. Jonatan Braut Brunes (81, 44. Bogdan Mirčetić).
Komentarze
⚠
Uwaga!
Teraz komentarze są domyślnie ukryte, aby poprawić komfort korzystania z serwisu. Kliknij przycisk „Zobacz komentarze”, aby je wyświetlić i dołączyć do dyskusji.