Rada Miejska w Stalowej Woli podjęła decyzję, która może otworzyć zupełnie nowy rozdział w historii miejscowej piłki nożnej. Podczas ostatniej sesji radni wyrazili zgodę na sprzedaż zdecydowanej większości akcji Piłkarskiej Spółki Akcyjnej Stal Stalowa Wola. Nie oznacza to jeszcze, że klub ma już nowego właściciela, ale daje władzom miasta formalną możliwość rozpoczęcia rozmów z potencjalnymi inwestorami.
Za uchwałą opowiedziało się 21 radnych. Jedyną osobą, która wstrzymała się od głosu, był radny Andrzej Szymonik. Miasto planuje przeznaczyć do sprzedaży 14 185 akcji o łącznej wartości nominalnej 14 185 000 zł.
Samorząd nie chce jednak całkowicie oddać wpływu na przyszłość klubu. W jego rękach ma pozostać jedna tzw. "złota akcja", która zabezpieczy kwestie związane z nazwą, herbem, tradycją i tożsamością Stali Stalowa Wola.
Miasto szuka inwestora
Decyzja radnych nie jest jeszcze równoznaczna ze sprzedażą klubu. Jak podkreślał prezydent Stalowej Woli Lucjusz Nadbereżny, uchwała ma przede wszystkim uruchomić procedurę i pozwolić sprawdzić, czy na rynku istnieje realne zainteresowanie przejęciem odpowiedzialności za piłkarską spółkę.
Prezydent zaznaczał, że nie ma obecnie inwestora, który czekałby za drzwiami urzędu z gotową ofertą. To raczej otwarcie procesu negocjacyjnego i zaproszenie do rozmów. Władze miasta chcą przekonać się, czy marka Stali Stalowa Wola, jej historia, stadion, zaplecze infrastrukturalne oraz silna społeczność kibicowska mogą przyciągnąć podmiot gotowy finansować klub w kolejnych latach.
Lucjusz Nadbereżny zwracał uwagę, że Stalowa Wola ma wiele argumentów, które mogą być atrakcyjne dla biznesu. Klub posiada rozpoznawalną markę, silne zakorzenienie w lokalnej społeczności oraz kibiców, którzy regularnie tworzą atmosferę zarówno podczas meczów u siebie, jak i na wyjazdach. Według prezydenta może to być dla prywatnej firmy nie tylko projekt sportowy, ale również istotna platforma promocyjna.
Jednocześnie włodarz miasta studził emocje. Podkreślał, że utrzymanie klubu piłkarskiego to duże zobowiązanie finansowe, dlatego sam fakt rozpoczęcia procedury nie gwarantuje szybkiego finału.
"Miasta nie stać na utrzymywanie zawodowej piłki". Mocne słowa radnego
Najostrzejszy głos w debacie zabrał radny Andrzej Dorosz. Od lat opowiada się on za ograniczeniem udziału samorządu w finansowaniu zawodowego futbolu. Podczas sesji mówił wprost, że jego zdaniem obecny model nie powinien być dłużej kontynuowany.
Radny przekonywał, że nawet oddanie klubu bez oczekiwania wysokiej ceny mogłoby być rozwiązaniem korzystnym dla miasta. W jego opinii pozwoliłoby to uporządkować wiele spraw, zakończyć praktyki takie jak darmowe karnety dla radnych i zmusić klub do większej aktywności w obszarach, które powinny przynosić stałe przychody, na przykład w sprzedaży pamiątek.
Andrzej Dorosz stwierdził również, że ewentualny sportowy regres po zmianie modelu własnościowego nie powinien być traktowany jako katastrofa. Przypominał, że wiele klubów w Polsce i Europie przechodziło przez trudne momenty, spadki, odbudowę od niższych lig czy reorganizację finansową. Jego zdaniem czasem taki reset może być dla klubu zdrowszy niż dalsze funkcjonowanie w oparciu o pieniądze publiczne.
Najmocniej wybrzmiał jednak argument dotyczący kosztów utrzymania drużyny. Radny podkreślał, że Stalowej Woli nie stać na finansowanie zawodowych piłkarzy na obecnym poziomie z miejskiego budżetu. Wskazywał, że dla wielu mieszkańców pracujących lokalnie pensje zawodników są trudne do zaakceptowania, zwłaszcza gdy pochodzą ze środków samorządowych.
Spór o sens finansowania sportu z budżetu miasta
W odpowiedzi na krytyczne uwagi prezydent Lucjusz Nadbereżny przedstawił szersze spojrzenie na rolę samorządu. Zaznaczył, że nie każda działalność miasta musi być oceniana wyłącznie przez pryzmat opłacalności finansowej.
Odnosząc się do argumentu, że prowadzenie klubu się nie opłaca, prezydent stwierdził, że podobnie można byłoby powiedzieć o wielu innych obszarach życia publicznego, takich jak kultura czy sama administracja miejska. Według niego sport jest jednym z elementów, których mieszkańcy oczekują i które budują lokalną wspólnotę.
Nie zmienia to jednak faktu, że miasto zdecydowało się sprawdzić alternatywny scenariusz. Uchwała ma dać możliwość wyjścia z obecnego modelu, jeśli pojawi się inwestor wiarygodny finansowo i gotowy uszanować charakter klubu.
(1).jpg)
Złota akcja ma chronić herb, nazwę i tradycję Stali
Jednym z kluczowych elementów całej procedury ma być pozostawienie w rękach miasta specjalnej akcji, określanej jako "złota akcja". Jej zadaniem będzie zabezpieczenie najważniejszych decyzji dotyczących tożsamości Stali Stalowa Wola.
Prezydent zapowiedział, że miasto chce zachować wpływ na kwestie takie jak nazwa klubu, herb, sprawy symboliczne oraz ewentualna dalsza sprzedaż spółki. Ma to zapobiec sytuacji, w której prywatny właściciel mógłby w sposób nieodpowiedzialny przekreślić dorobek wielu pokoleń działaczy, zawodników i kibiców.
To ważny punkt całej dyskusji, bo Stal Stalowa Wola nie jest dla lokalnej społeczności wyłącznie sportową spółką. Klub stanowi jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli miasta, a jego historia jest silnie związana z miejscową tożsamością.
Radni pytali o finanse klubu. Padły pytania o zobowiązania
Podczas debaty nie zabrakło również pytań o aktualną kondycję finansową spółki. Radny Andrzej Szymonik przypomniał, że część radnych od początku krytycznie oceniała decyzję o przejęciu akcji klubu przez gminę. Jego zdaniem już wtedy było wiadomo, że prowadzenie piłkarskiej spółki akcyjnej będzie dla samorządu przedsięwzięciem trudnym i kosztownym.
Szymonik dopytywał, jakie są obecnie zobowiązania klubu - zarówno wymagalne, jak i niewymagalne. Chciał poznać konkretną kwotę aktualnych obciążeń finansowych, najlepiej według stanu na początek czerwca.
Odpowiadający na pytania prezes Stali Stalowa Wola, Marcin Łopatka, przyznał, że nie ma przy sobie pełnego zestawienia takich danych. Zadeklarował jednak możliwość przygotowania szczegółowych informacji w późniejszym terminie. Po tej odpowiedzi przewodnicząca obrad zwróciła się do prezesa o przekazanie radnym pełniejszych danych dotyczących finansów spółki.
Prezes Stali o zaległościach i problemach ze sponsorami
Marcin Łopatka odniósł się także do bieżącej sytuacji klubu. Przyznał, że Stal Stalowa Wola ma obecnie zaległości wobec zawodników, dotyczące wynagrodzeń za kwiecień. Jednocześnie zapewniał, że w relacjach z kontrahentami sytuacja wygląda lepiej i klub nie posiada poważnych, dużych zaległości wobec jednego konkretnego podmiotu.
Prezes mówił również o działaniach, które mają zwiększyć przychody spółki. Wskazał, że klub rozwija sprzedaż gadżetów i chce uruchomić profesjonalny sklep piłkarski oraz sklep internetowy. Taki krok miałby uporządkować sprzedaż klubowych produktów i poszerzyć jej zasięg.
Jednocześnie Marcin Łopatka nie ukrywał, że rozmowy sponsorskie są coraz trudniejsze. Według jego relacji firmy często ograniczają wydatki, a w niektórych przypadkach wprost informują o zakazie angażowania się w sponsoring. Problem dotyczy nawet relatywnie niewielkich kwot.
Ostatecznie uchwała została przyjęta zdecydowaną większością głosów. Za jej przyjęciem zagłosowało 21 radnych. Tym samym władze Stalowej Woli otrzymały zielone światło do rozpoczęcia procesu sprzedaży niemal wszystkich akcji PSA Stal Stalowa Wola. Przed miastem teraz etap poszukiwania inwestora, negocjacji i określenia warunków, na jakich mogłoby dojść do przejęcia klubu przez prywatny kapitał.



































