2026-02-19 12:39:00

Adam Majewski o kulisach pracy w Stali Mielec: Ten klub w tamtym momencie nie miał prawa istnieć

fot. archiwum
fot. archiwum
Adam Majewski był gościem podcastu Tomasza Ćwiąkały i wrócił do czasów, gdy prowadził FKS Stal Mielec. Były selekcjoner młodzieżówki U21 opowiedział nie tylko o piłkarskim zapleczu, ale też o realiach funkcjonowania klubu z ograniczonym budżetem: presji, organizacji, transferach "nieoczywistych" i o tym, jak w praktyce wygląda praca trenera, który w pewnym momencie musiał być jednocześnie menedżerem i dyrektorem sportowym.

Przerwa od futbolu i świadoma decyzja: "Nie szukam klubu na siłę"

Adam Majewski na początku wyjaśnił, dlaczego w ostatnich miesiącach pozostawał poza pracą trenerską. Podkreślał, że to był wybór, a nie brak możliwości.
 
Mówił wprost, że po latach funkcjonowania w rytmie zawodowego sportu chciał poświęcić czas rodzinie i sprawom prywatnym. Jednocześnie zaznaczył, że nie zamierza wracać do zawodu "dla samego powrotu", bo kluczowe jest środowisko pracy, perspektywa i poczucie sensu projektu.
 
- Nie szukam klubu na siłę. To, co ma być, to będzie – podsumował swoją filozofię.

Stal Mielec jako przełom. "Ludzie nie zdają sobie sprawy, jak to wygląda od środka"

Tomasz Ćwiąkała zauważył, że w Stali Mielec Majewski mógł pokazać swój "repertuar" i że to właśnie tam zbudował pozycję na rynku. Sam trener przyznał, że jest zadowolony z efektów pracy sztabu, piłkarzy i ludzi w klubie, ale równocześnie mocno zaakcentował jedno: z zewnątrz często nie widać skali problemów.

Jego zdaniem praca w klubach z wąskim budżetem bywa odbierana jako "mniejsza" niż w klubach walczących o mistrzostwo, ale to złudzenie. Majewski tłumaczył, że w dużych projektach niezdobycie tytułu boli finansowo, natomiast w klubach takich jak Stal Mielec stawką potrafi być przetrwanie.

Spadek z Ekstraklasy w takich realiach może oznaczać katastrofę, a nie tylko sportową porażkę. To był jeden z najmocniejszych akcentów rozmowy.

Widmo wycofania z rozgrywek

Majewski wrócił do okoliczności, w jakich przejmował zespół. Podkreślił, że do drużyny dołączył bardzo późno, na krótko przed startem sezonu, po rezygnacji trenera z powodów zdrowotnych. Dodatkowo miał usłyszeć jasny komunikat: jeśli do września klub nie znajdzie kilku milionów złotych, możliwe będzie wycofanie z rozgrywek.

W tej narracji Stal Mielec jawi się jako klub, który funkcjonował na granicy, a jednocześnie mierzył się w tej samej lidze z potęgami o nieporównywalnych możliwościach. Majewski podał przykład różnic budżetowych, pokazując, że sportowo gra się "w tej samej Ekstraklasie", ale ekonomicznie są to zupełnie inne światy.

Budżet kontra rzeczywistość: wypożyczenia, dopłaty i "nieoczywiste" wybory

Były trener Stali Mielec wprost opowiadał o ograniczeniach w doborze zawodników. W takich warunkach, jak zaznaczał, nie buduje się składu z piłkarzy z górnej półki. Trzeba polować na zawodników niegrających w innych klubach, korzystać z wypożyczeń i często negocjować takie warunki, by część kosztów utrzymania zawodnika brał na siebie klub macierzysty.

W praktyce oznaczało to stałą selekcję, ryzyko transferowe i presję natychmiastowego działania, bo klub nie miał przestrzeni na błędy. Majewski zwracał uwagę, że kibic zwykle widzi tylko wynik i nazwiska, a nie to, jak wygląda proces "składania drużyny" z ograniczonej listy opcji.

Trener, dyrektor sportowy, menedżer. "Wszystko było na mojej głowie"

Jeden z ciekawszych fragmentów dotyczył struktury klubu. Majewski opisywał, że w pewnym momencie w organizacji brakowało rozbudowanych działów czy stanowisk, które w większych klubach są standardem. Z perspektywy trenera miało to dwa oblicza.

Z jednej strony dawało wpływ i sprawczość, z drugiej dokładało obowiązków: obserwacja, negocjacje, decyzje kadrowe, bieżące sprawy organizacyjne. Majewski przyznał, że jego doświadczenia z roli dyrektora sportowego w przeszłości pomogły mu odnaleźć się w tym modelu, ale jednocześnie nie ukrywał, że kosztowało go to ogrom czasu i energii.

"Gdyby nie przerwano tej pracy, Stal byłaby w innym miejscu"

Padła też mocna teza: Majewski jest przekonany, że gdyby jego projekt nie został zatrzymany, Stal Mielec mogłaby być dziś w zupełnie innym położeniu sportowym. Nie rozwijał szczegółów w sensie personalnym, ale zaznaczył, że plan był długofalowy i obejmował kilka sezonów, a drużyna była budowana w określonym kierunku.

W tym miejscu rozmowa przeszła do tematu rozstania, atmosfery wokół klubu i publikacji medialnych, które pojawiły się po jego odejściu.

Relacje z Jackiem Klimkiem i Tomaszem Porębą. "Mogę wejść frontowymi drzwiami"

Majewski podkreślił, że nie jest człowiekiem pamiętliwym i że utrzymuje normalne relacje z osobami, które wówczas miały wpływ na klub, w tym z prezesem Jackiem Klimkiem. Wspomniał nawet o niedawnym spotkaniu na meczu w Warszawie, podczas którego rozmawiali i wracali do wspomnień.

- Wszędzie mogę wejść frontowymi drzwiami, a nie się chować – powiedział, podkreślając, że ceni sobie styl rozstawania się i to, jak jest postrzegany w miejscach, w których pracował.

"W większości były nieprawdziwe". O przeciekach i artykułach po odejściu

W podcaście pojawił się temat nieprzychylnych publikacji na temat trenera. Majewski stwierdził, że wiele z tych rzeczy było nieprawdą, a całość miała uderzać w jego kompetencje. Jednocześnie zaznaczył, że długo nie reagował, bo obowiązywały go zapisy kontraktowe ograniczające możliwość publicznej polemiki z klubem.

Ważny wątek dotyczył rzekomego konfliktu w szatni. Majewski zdecydowanie temu zaprzeczył, twierdząc, że w jego zespołach atmosfera stoi na wysokim poziomie i że można to zweryfikować u samych zawodników.

Historia ze sponsorem: "To nie były podwyżki, tylko premie"

Kolejną głośną kwestią była opowieść o tym, że trener miał odesłać piłkarzy do sponsora, by "walczyli o podwyżki". Majewski sprostował ten przekaz: według niego chodziło o rozmowę o premiach meczowych, nie o pensje. Dodał, że zawodnicy zostali zaproszeni na spotkanie po rundzie, a on pojawił się tam na krótko, bo poprosili go o obecność.

Z jego relacji wynikało, że spotkanie przebiegało w dobrej atmosferze, a późniejsze medialne interpretacje były dla niego zaskoczeniem.

Jak dobry trener ocenia swoją pracę? "Wyniki zależą od możliwości klubu"

W rozmowie wybrzmiała też charakterystyczna myśl Majewskiego o ocenie trenerów. Zaznaczył, że pierwsza intuicja zawsze podpowiada: dobry trener to ten, który ma wyniki. Po chwili dodał jednak, że wynik jest wypadkową wielu składowych: momentu klubu, jakości kadry, budżetu, organizacji, okoliczności i dopiero w tej układance mieści się praca trenera.

Przywoływał też sytuacje, gdy z powodów finansowych trzeba było rozstawać się z doświadczonymi piłkarzami, bo zarabiali najwięcej, a klub musiał zmieścić się w określonych widełkach.

YouTube Thumbnail
Play

Organizacyjnie dobrze, finansowo jak średni pierwszoligowiec

Ciekawie wybrzmiał fragment, w którym Majewski porównał Stal Mielec do mapy Ekstraklasy i 1. ligi. W jego ocenie pod względem budżetu Stal funkcjonowała na poziomie przeciętnego klubu pierwszoligowego, ale organizacyjnie stała na solidnym poziomie: baza treningowa, kwestie treningowe i komunikacyjne miały działać poprawnie, a klub robił postęp w miarę napędzania go wynikami.

Trener wspominał również o zmianie stylu gry: Stal kojarzona wcześniej z futbolem prostym i bezpośrednim miała w jego kadencji grać przyjemniej dla oka, a drużyna miała "wyciągnąć maksimum" z dostępnych zasobów.

Polityka, sponsorzy i krucha stabilność

W dalszej części rozmowy pojawił się temat wpływu polityki na kluby i uzależnienia od sponsorów. Majewski wskazywał, że zmiany w otoczeniu potrafią szybko uszczuplić budżet, a w mniejszych ośrodkach nie jest łatwo zastąpić duże źródła finansowania. Zwrócił jednak uwagę na plus: według jego wiedzy klub miał uporządkować kwestie długów, co ogranicza ryzyko "spalonej ziemi" nawet w trudniejszym scenariuszu sportowym.

Hamulić nie "konfliktowy", tylko wymagający. "Relacje to podstawa"

Mocny fragment dotyczył Saida Hamulicia, piłkarza, który bywał oceniany jako konfliktowy. Majewski stanął w jego obronie: jego zdaniem to zawodnik wymagający odpowiedniego podejścia, z dużą ambicją, która czasem na zewnątrz wygląda jak problem z otoczeniem.

Trener podkreślał, że na współczesnym poziomie piłki relacje są fundamentem. Zawodnik musi czuć zaufanie, bo bez tego nie odda drużynie maksimum. Majewski przyznał, że z Hamuliciem rozmawiał bardzo często, tłumacząc mu różne kwestie, a praca nad akceptacją w szatni była elementem roli trenera.

Przesłuchajcie całą rozmowę Tomasza Ćwiąkały z Adamem Majewskim. "ADAM MAJEWSKI: ZAWODNICY NIE POTRZEBUJĄ JUŻ KRZYKU, TYLKO MERYTORYKI"

 

Czytaj także

Komentarze

Uwaga! Teraz komentarze są domyślnie ukryte, aby poprawić komfort korzystania z serwisu. Kliknij przycisk „Zobacz komentarze”, aby je wyświetlić i dołączyć do dyskusji.