Fot. Monika Pliś.
Energa Trefl Gdańsk pokonał Asseco Resovię 3:1 w 15. kolejce PlusLigi. Zobaczcie najciekawsze akcje z tego spotkania w materiale przygotowanym przez Polsat Sport.
Siatkarze z Rzeszowa jechali do Gdańska z nadziejami na przełamanie niepokonanych przed własną publicznością „Gdańskich Lwów” oraz podtrzymanie dobrej passy po pucharowym triumfie nad Aluronem CMC Wartą Zawiercie.
Dodatkowym smaczkiem pojedynku był jubileusz Pawła Zatorskiego, który rozegrał swój 500. mecz w PlusLidze. Święto libero nie zakończyło się jednak happy endem – komplet punktów pozostał nad morzem.
Od pierwszych piłek inicjatywę przejęli gospodarze. Trefl konsekwentnie kierował zagrywkę na rzeszowskich przyjmujących, sprawiając im sporo problemów i szybko obejmując prowadzenie 8:5.
Reakcja rzeszowian była natychmiastowa – po czasie wziętym przez Massimo Bottiego, świeżo wybranego selekcjonera reprezentacji Niemiec, „Pasiaki” ruszyły do odrabiania strat. Blok Karola Butryna pozwolił doprowadzić do remisu po 12.
W dalszej części seta gra toczyła się punkt za punkt. Z czasem znów odskoczył Trefl, napędzany skuteczną grą Aliakseia Nasevicha. Rzeszowianie nie składali jednak broni, a skuteczne ataki Artura Szalpuka na lewym skrzydle ponownie wyrównały wynik. Emocjonującą końcówkę rozstrzygnął właśnie Szalpuk – jego punktowy blok dał gościom zwycięstwo w inauguracyjnej odsłonie 25:23.
Drugi set przyniósł podobny scenariusz. Wyrównana walka trwała do połowy partii, gdy ciężar gry w ekipie gospodarzy wziął na siebie Tobias Brand. Niemiecki przyjmujący, wspierany przez stabilną grę zespołu, pozwolił Treflowi odskoczyć na 14:11.
Przyjezdni znów złapali kontakt, a po błędzie Nasevicha na tablicy pojawił się remis 18:18. Tym razem jednak gdańszczanie nie pozwolili się wyprzedzić – choć Marcin Janusz zatrzymał Branda blokiem, to pomyłka Butryna zamknęła seta wynikiem 26:24.
W trzeciej partii gospodarze przejęli pełną kontrolę nad wydarzeniami na parkiecie Ergo Areny. Rozpędzony Brand, wspierany przez Piotra Orczyka, regularnie punktował, a przewaga Trefla urosła do pięciu oczek (18:13). Nadzieję rzeszowianom dała jeszcze dobra seria zagrywek Marcina Janusza, dzięki której strata stopniała do jednego punktu.
Był to jednak ostatni zryw przyjezdnych – po kolejnym przestoju w jednym ustawieniu Trefl wypracował aż sześć piłek setowych. Kropkę nad „i” postawił Piotr Nowakowski.
Czwarty set rozpoczął się od mocnego akcentu Moustaphy M’Baye’a, który zarówno w ataku, jak i w bloku dał gospodarzom prowadzenie 7:4. Goście ruszyli w pogoń i doprowadzili do remisu po efektownej „czapie” Szalpuka.
Walka była niezwykle zacięta i doszło do gry na przewagi. W decydujących momentach więcej spokoju zachowali jednak siatkarze Trefla– obronili dwa setbole, a przy pierwszej okazji zakończyli spotkanie, gdy Karol Butryn nadział się na szczelny blok.
„Gdańskie Lwy” odniosły szóste zwycięstwo w szóstym meczu rozegranym przed własną publicznością, potwierdzając świetną formę na własnym terenie. Statuetka MVP trafiła do rąk Joe Worsleya.
Energa Trefl Gdańsk - Asseco Resovia Rzeszów 3-1 (23-25, 26-24, 25-19)
Energa Trefl Gdańsk: Joe Worsley (3), Tobias Brand (20), Piotr Nowakowski (9), Aliaksei Nasevich (23), Piotr Orczyk (13), Moustapha M'Baye (12), Voitto Köykkä (Libero) oraz Damian Schulz, Rafał Sobański, Damian Kogut.
Asseco Resovia Rzeszów: Marcin Janusz (3), Klemen Cebulj (18), Danny Demyanenko (10), Karol Butryn (21), Artur Szalpuk (16), Mateusz Poręba (3), Erik Shoji (libero) oraz Wiktor Nowak, Paweł Zatorski, Yacine Louati, Cezary Sapiński (1).
Sędziowie: Magdalena Niewiarowska-Bartłomiej Adamczyk.
Widzów: 5800.