https://dspk.kindredplc.com/redirect.aspx?pid=591051&bid=12859

2020-04-25 09:56:55

Szymon Grabowski, trener Resovii: Mamy dość siedzenia w domu

Szymon Grabowski (na zdjęciu pierwszy od lewej) ma już dość przerwy od piłki. Chce wracać na boisko, podobnie jak piłkarze.
Szymon Grabowski (na zdjęciu pierwszy od lewej) ma już dość przerwy od piłki. Chce wracać na boisko, podobnie jak piłkarze.
- Myślę, że ludzie w domach dostaliby pobudzenie w postaci sportu. To jest bardzo ważny aspekt psychologiczny. Mamy siedzenia w domu już dość. Dzięki piłce nożnej możemy znów zacząć się emocjonować. Ponownie przeżywać radość z wygranych. Są to emocje, które zostały nam zabrane. To wszystko jednak musi być zrobione z głową - powiedział nam Szymon Grabowski. Ze szkoleniowcem Apklan Resovii rozmawiamy o tym jak wyglądały treningi, na co zwróci uwagę w okresie przygotowawczym oraz o tym co sądzi całej sytuacji.
 
- Jak Pan wykorzystał ten wolny czas pod wzgledem zawodowym? Oglądał Pan poprzednie mecze, czytał książki, a może jeszcze co innego?
 
- Wykorzystuję cały czas, bo na tę chwilę nic się nie zmieniło. Wszystkiego po trochu. Więcej czasu poświęcam rodzinie. To jest naturalne, że dzieci są teraz zdane na mnie lub żonę. Natomiast, jeśli chodzi o sprawy zawodowe to czały czas kontynuuje kurs UEFA Pro, który nie wygląda tak jak miał wyglądać. Nie został całkowicie przerwany, bo szkoła trenerów zapewnia nam cykliczne spotkania w grupach. Cały czas się kształcimy.
 
Ja sam staram się po za tym cały czas doszkalać. Korzystam z kursów internetowych, czytam książki. Czasu jest na tyle dużo, że to można robić. Po za tym miałem prezentację stażu. Zrobiłem to na kurs UEFA Pro. Ponadto jestem w trakcie pisania pracy pod obronę, bo do końca kwietnia musimy to zdać. Naprawdę pracy domowej jest bardzo dużo.
 
Do tego dochodzi analiza jak my jako drużyna możemy wyglądać jeszcze lepiej w rozgrywkach drugoligowych. Nie cofam się jednak w tamtą rundę, bo myślę że to nie ma sensu. Dzisiaj jesteśmy zupełnie inną drużyną. Mamy przeanalizowane dwa mecze rundy wiosennej, więc nie rozbieraliśmy tego jeszcze bardziej na czynniki pierwsze. Stawiamy sobie pytanie co zrobić, aby drużyna była jeszcze lepsza.
 
 
- Mocno stawia Pan na samorozwój. Jakie książki Pan czytał oraz jakie może polecić naszym czytelnikom?
 
- Aktualnie czytam "Siedem nawyków skutecznego działania". Jest to bardzo dobra książka. Nie jest ona łatwa, ale myślę że daje obraz jak można funkcjonować oraz jak być skutecznym w działaniach.
 
Dość pilnie studiuję tę książkę i ją polecam. Dużo jest książek, które mówią o tym jak się wewnętrznie rozwijać. Nie chodzi o zawód trenera, ale ogólnie jako człowiek. Jest tego na tyle dużo, że każdy może znaleźć dla siebie coś odpowiedniego.

2 liga wraca do gry

- Wracamy do gry. Jak przyjął Pan tę decyzję?
 
- Ja to przyjąłem z zadowoleniem, może nawet ulgą słysząc, że możemy wrócić do gry. Każdy ma już dość tego siedzenia w domu, każdy ma dość tej sytuacji jaka jest. Fajnie, że ktoś chce odmrozić to życie sportowe na tyle, żeby mecze mogły się odbywać. Co prawda bez publiczności, ale myślę że szersza rzesza ludzi będzie w to zaangażowana. Kibice będą mieli emocje w tym całym bałganie. Także czuję ulgę, ale z tyłu głowy mam racjonalizm. Wszystko można zapowiedzieć i oznajmić, ale do realizacji bardzo długa droga.
 
- A jak zareagowali na to Pana piłkarze?
 
- Piłkarze tak samo. Rwą się do treningu. Kwestia jednego telefonu i są gotowi stawić się w komplecie na zajęciach. Widać u nich ten "głód piłki", zielonej trawy. Widać, że te najlepsze miesiące po zimie, gdzie wszystko wraca do życia zostało nam zabrane. Naprawdę zielona trawa dla wielu bardzo dużo znaczy.
 
- Jak wygląda utrzymywanie formy piłkarzy Apklan Resovii w czasie od ostatniego meczu do dziś?

- To się zmieniało. Na początku podtrzymywaliśmy uzyskaną formę, czyli aspekty tlenowa. Nie wiedzieliśmy ile to potrwa. Z biegiem czasu ten trening indywidualny, bo każdy z zawodników dostawał rozpiski, zmieniał się. Później bardziej kształtowaliśmy wytrzymałość nie tyle tlenową co specjalną. W to wszystko wplataliśmy piłki. Te treninig ewoluowały, co tydzień każdy z zawodników dostawał nowe rozpiski, jeśli chodzi o bieganie.

Nie zmieniał się trening siłowy oraz doskonalący mobilność czy pozwalający pracować na zakresami ruchu. Tutaj chłopcy stosują się do rozpisek jakie dostali jeszcze w trakcie sezonu, jak zostali przebadani. To wszystko, na tyle na ile da się zrobić w warunkach domowych jest robione. Do tego dochodziły w pierwszej fazie łączenia na Skype. Chłopcy pokazywali jak ćwiczą, jeśli chodzi o tę mobilność. Także cały czas jesteśmy w kontakcie z zawodnikami. Myślę, że w tym ciężkich warunkach radzimy sobie nienajgorzej. 

Szymon Grabowski, trener Resovii

Krótki okres przygotowawczy

- Przed nami wyjątkowo krótki okres przygotowawczy. Na co zwróci Pan w nim szczególnie uwagę? Elementy techiniki taktyki czy bardziej motoryki?
 
- Ja już mam plan jak to ma wyglądać. Rozpisałem wszystko na trzytygodniowy okres przygotowawczy, teraz zdaje się, że będzie to cztery tygodnie, jeśli będzie można wejść na boisko wtedy kiedy ustawy PZPN-owskie nam pozwolą. Wychodzę z założenia, że nie można przedobrzyć i chcieć wszystkiego zrobić, bo ta przerwa naprawdę była długa. My praktycznie w piłkę w tym roku nie graliśmy, bo dwa mecze o stawkę nie pozwoliły pokazać się nawet wszystkim zawodnikom.
 
Podejdziemy do tego z głową. Weźmiemy wszystkie aspekty pod uwagę. Chodzi mi o to jakie treninig chłopcy odbywali. Na pewno odbędziemy rozmowy indywidualne, bo nie wiem czy zdążymy ich przebadać, żebyśmy mogli wyciągnąć z tego jakieś wnioski. Po rozmowie z zawodnikami podejdziemy do przygotowań tak, żeby byli gotowi od pierwszego meczu.
 
- Jak przygotuje Pan mentalnie zawodników do takiej intesywności grania? 
 
- Ja myślę, że w pierwszej fazie nie trzeba będzie zawodników motywować. Będzie radość z powrotu do treningu, do gry. Będzie to bardzo pozytywne zachowanie. Gorzej może być, jakby coś nie poszło. Jak jeden czy drugi mecz nie wyjdzie, przegra się bądź zremisuje, później nałożą się na siebie mecze i będzie mało czasu na regenerację fizyczną i psychiczną.
 
W związku z tym sądzę, że aspekt mentalny będzie istotny w późniejszej fazie sezonu. Ja mam nadzieję, że początek będzie na tyle dobry, że ten start pozwoli nam na pozytywne nakręcanie się i dogranie ligi do końca minimum na tym miejscu, na którym jesteśmy.
 
- Czy wszyscy zawodnicy powrócili już do Rzeszowa?
 
- Na tę chwilę nie. Nie było takiego hasła, że trzeba wracać. Powiem szczerze, że czekamy niecierpliwie na spotkanie władz drugiej ligi. Mam nadzieję, że pewne rzeczy zostaną nam wyjaśnione, wytłumaczone żebyśmy wiedzieli te rzeczy, których nie wiemy po komunikacie PZPN-u. Jest tego na pewno bardzo dużo. Na tę chwilę zawodnicy czekają u siebie na sygnał od nas.
- Czy ma już Pan potencjalnych sparingpartnerów?
 
- Ja w ogóle nie wiem jak można mówić o jakichkolwiek sparingach na tę chwilę. Te rzeczy, które wychodzą z PZPN-u są tak bardzo ogólne, że my jesteśmy zostawieni samym sobie. Jeśli chcielibyśmy się stosować do restrykcji to nie da się rozegrać sparingu. Myślę, że problem będzie też z meczami ligowymi z tymi restrykcjami. Wydaje mi się, że będzie ciężko zachować te środki ostrożności, które mamy zachować. Czekamy na dokładne wyjaśnienia.

"Będę się cieszył jak już zaczniemy grać"

- Zaczniemy grać w czerwcu, i prawdopodobnie w co drugą środę. Jak Pan to widzi? To lato ma być bardzo upalne. 
 
- Wydaje mi się, że nawet częściej, bo co drugą środę nie wyrobilibyśmy się.
 
- No to tym bardziej, intensywność może być jeszcze większa...
 
- Będę się cieszył jak już zaczniemy grać. Później będę starał sobie radzić z tymi problemami, które będą wynikały czy to z tego kalendarza bardzo intensywnego czy to z pogody. Wiadomo co się dzieje nie tylko w kraju, ale i na świecie. Jest globalne ocieplenie, myślę że to kolejny powód po pandemii, jak już się wszyscy otrzepiemy z tego. Trzeba się zastanowić w którą stronę zmierza planeta ziemia. Rzeczy które się dzieją lub które za chwilę będą się działy pewnie powinny nas wszystkich skłoni do refleksji, by zacząć dbać o naszą planetę, a nie tylko ją niszczyć i wymagać od natury.
 
Ja sobie zdaje sprawę, że będzie ciężko. Temperatury mogą być bardzo wysokie. Co więcej boiska będą bardzo twarde i ciężko będzie doprowadzać murawy do takiego stanu, żeby nie szkodziły zawodnikom. Wysiłek na zawodników będzie się nakładał. Czekają nas bardzo ciężkie dwa miesiące gry, ale lepiej dwa miesiące gry niż bez gry.
 
piłkarze Resovii, trening

Jeszcze większa rola trenera w tych trudnych czasach

- Zbudowaliście w przerwie zimowej szeroką kadrę. Czy to będzie Wasz atut w najbliższych miesiącach?
 
- Taki mieliśmy plan na tę rundę budując tak liczną i mocną kadrę przed rozgrywkami. Wiedzieliśmy, że liga będzie długa i bardzo intensywna i na końcu będą te najważniejsze mecze. Nasza kadra jest na tyle dobra, na tyle przygotowana do rywalizacji, że możemy zyskać na tym. Chodzi mi o grę w cyklu sobota-środa-sobota.
 
Mam nadzieję, że jeżeli ktoś będzie odczuwał tego skutki to w jego miejsce będzie wskakiwał następny, który będzie ciągnął tę drużynę i nie będziemy mieli problemu z wynikami i będą one na tym samym poziomie albo nawet na lepszym.
 
- Czy uważa Pan, że rola trenera, będzie jeszcze większa niż dotychczas?
 
- Jak najbardziej. Trener, który nie będzie liderem w szatni w tej ciężkiej sytuacji może położyć całą drużynę. Zawodnicy patrzą na człowieka, jeżeli nie będzie miał kto nimi pokierować w takich ekstremalnych sytuacjach jakie na pewno będą to może się zakopać. Rola pierwszego trenera, ale i sztabów szkoleniowych i całej otoczki w klubie będą bardzo ważne. Piłkarze będą na to patrzeć i będą czerpać od tych ludzi, od których są niejako zależni.
 
- Czy poziom oraz intensywność meczów będzie niższy niż dotychczas?
 
- To jest nieuniknione. Będą się składać na to wszystkie czynniki, o których rozmawiamy, czyli długa przerwa, nałożenie się jednego meczu na drugi. W pewnym momencie to się odbije. Nie pójdziemy piłkarsko nie wiadomo jak do przodu. Ja życzę sobie, żebyśmy nie odstawali za bardzo od tego co było i to w tych warunkach będzie dobre.
 
- Czy odbyliście rozmowy z zarządem na temat pensji?
 
- Tak, jesteśmy już dawno po rozmowach z prezesem - zarówno sztab szkoleniowy, jak i zawodnicy. Są wyklarowane różne ścieżki tych płac. W zależności od sytuacji. Wiemy, że kluby mają ciężko a Resovia nie jest wyjątkiem. Całe szczęście, że sponsorzy się nie wycofują. Dalej chcą nas wspierać i to jest bardzo dużo dla nas. Również miasto dało nam słowo, że nas nie zostawi samych z tym problemem. Mam nadzieję, że finansowo sztab szkoleniowy, zawodnicy, a przede wszystkim klub dużo nie straci i nie będzie nam to spędzału snu z powiek.

"Czy te obostrzenia muszą być aż tak restrykcyjne?"

- Wiele klubów będzie kombinować jak tu się wykręcić od gry. Już słychać takie głosy ze środowiska. Wszystkim nie da się dogodzić. Jak Pan do tego podchodzi?
 
- To prawda, że każdemu nie dogodzimy. To jest bardzo ciężki temat, bo tam gdzie liczy się zdrowie ludzkie, a nawet życie to te decyzje muszą być trudne i są trudne. Kwestia jest taka, że jak jakieś decyzję już zapadną i są jakieś obostrzenia to wypada się do nich stosować. Teraz jest kwestia czy my możemy się dostosować do tych obostrzeń, które mamy zalecone przez związek. Ja nie chcę prokurować co będzie, ale to co zostało przedstawione to już dziś mogę powiedzieć, że nie ma szans, aby to było respektowane. Trzeba iśc i się zastanowić dalej. Większość z nas chce grać i bardzo dobrze. Czy te obostrzenia muszą być aż tak restrykcyjne?

Może się okazać, że te przepisy są dla samych przepisów. Mogą być nieegzekwowane. Tu jest dla mnie zagwozdka czy niektóre kluby nie boją się co w przypadku jak ktoś będzie zakażony albo gdy to się przerodzi w coś gorszego. Kto będzie odpowiedzialny za to wszystko? Nie twierdzę, że ktoś się chce wymigać. Kluby muszą być czujne, bo wszystko jest dobrze jak się nic nie dzieje. Jak coś się zacznie dziać to mogą być duże nieprzyjemności...

Powrót piłki nożnej to ważny aspekt psychologiczny dla kibiców

- Piłka nożna to ważny element gospodarki. Nie tylko w Polsce. Wiąże się z nią praca wielu osób...
 
- Na pewno. Wiadomo ile ludzi jest w to zaangażowanych. Ja już nie mówię o poziomie Ekstraklasy, ale również na poziomie 1 i 2 ligi. Bardzo dużo osób czerpie z tego korzyści. Na pewno ta mała gospodarka piłkarska też by odżyła. Również to by nakręcało ludzi do normalnego życia. Po za tym gospodarka gospodarką, ale odbiór społeczny też będzie pozytywny, że wreszcie wracamy.
 
Myślę, że ludzie w domach dostaliby pobudzenie w postaci sportu. To jest bardzo ważny aspekt psychologiczny. Mamy siedzenia w domu już dość. Dzięki piłce nożnej możemy znów zacząć się emocjonować. Ponownie przeżywać radość z wygranych. Są to emocje, które zostały nam zabrane. To wszystko jednak musi być zrobione z głową.
 
- Jak trener podchodzi do tej całej sytuacji. To wszystko, co się dzieje... Jak Pan do tego podchodzi? Przeraża to Pana czy też patrzy Pan na to z dystansem?
 
- Staram się do tego podchodzić spokojnie. Natomiast mam momentami tego wszystkiego dość. Bo każdego dnia czyta się różne informacje jeśli chodzi o koronawirusa, czy o odmrażanie rządowych obostrzeń. Codziennie też czytamy o tym jak ma wyglądać piłka nożna. Kiedy wracamy, jak i tak dalej. W pewnym momencie przestaje się to czytać, bo nowy dzień przynosi nowe informacje.
 
Podchodzę do tego na tyle spokojnie, bo liczę na wspólne stanowisko. Ono oczywiście wszystkich nie zadowoli, ale mam nadzieje, że da nam powód do tego, żebyśmy nie szukali "dziury w całym", tylko robili co do nas należy i poukładali sprawy tego sezonu. No i następnego, bo to też jest bardzo ważne. Najważnejsze jednak żebyśmy w miarę możliwości rozpoczęli grać, gdy to będzie możliwe.
Rozmawiał Maciej Decowski-Niemiec

Czytaj także

Komentarze

Komentarze: 0

Rozwiąż działanie =

Redakcja portalu podkarpacieLIVE nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za treść komentarzy. Każdy użytkownik reprezentuje własne poglądy i opinie biorąc pełną odpowiedzialność za ich publikację.

Czytaj następny news zamknij

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Rozumiem