AKS 1947 Busko-Zdrój przegrał na wyjeździe 1-2 z Pogonią-Sokołem Lubaczów. Po spotkaniu porozmawialiśmy z trenerem beniaminka, Pawłem Węgrzynem. Szkoleniowiec ocenił występ swojej drużyny, odniósł się do pracy sędziego, a także opowiedział o różnicy między czwartą a trzecią ligą i celu zespołu na obecny sezon.
- Dzisiaj niestety mecz przegrany. Początek nie był najlepszy, później zdobyliście bramkę i pojawiły się kolejne sytuacje. Jak trener ocenia to spotkanie?
- Mecz jest przegrany, więc nie mogę być zadowolony z wyniku. Wiedzieliśmy, że będzie to bardzo wyrównane spotkanie. Tak jak powiedziałem na konferencji, uważałem, że drużyna, która otworzy wynik, będzie bliżej zwycięstwa.
Pierwsza zrobiła to Pogoń, chociaż wcześniej mieliśmy bardzo dobrą sytuację. Piłka dosłownie o centymetry minęła światło bramki. Myślę, że gdybyśmy wtedy zdobyli gola, bardzo mocno przybliżyłoby nas to do zwycięstwa.
Do końca szukaliśmy wyrównania. Wydaje mi się, że w naszej grze brakowało prostszego przedostawania się za linię obrony przeciwnika. Ta drużyna potrafi kreować sytuacje, natomiast dzisiaj trochę za bardzo kombinowaliśmy, żeby dostać się pod bramkę rywala.
Za dużo piłek posyłaliśmy między linię obrony a linię pomocy przeciwnika, zamiast szukać wbiegnięć, dryblingów i tak zwanej strefy konkretu. Oczywiście wszystko sobie przeanalizujemy i postaramy się być silniejsi w kolejnych spotkaniach.
- Skoro jesteśmy przy ocenie meczu, jak ocenia pan dzisiejsze sędziowanie?
- Powiem tylko tyle, że nie pamiętam nazwiska pana sędziego. Chciałbym mu bardzo podziękować za czwartą żółtą kartkę przed derbami w przyszłym tygodniu. Może nie będę pisał SMS-ów, ale oczywiście zrobimy wszystko, żeby wygrać ten mecz. Jeżeli tak się stanie, zwycięstwo zadedykujemy panu z gwizdkiem.
- Jesteście beniaminkiem trzeciej ligi. Jak duża jest różnica między czwartą a trzecią ligą?
- Różnica jest kolosalna. Każdy beniaminek, każdy zawodnik, trener czy działacz doskonale wie, że wejście na wyższy szczebel rozgrywkowy zawsze jest trudne. Przejście z poziomu regionalnego, wojewódzkiego na poziom centralny jest naprawdę bardzo wymagające i mocno z tym walczymy.
Pracujemy w fajnym miejscu i w fajnym klubie, z bardzo prężnym zarządem oraz zaangażowanymi ludźmi. Mamy jednak ograniczony budżet. Jest to najniższy budżet w tej lidze, ale na pewno się nie poddamy.
Myślę, że w każdym meczu widać, iż staramy się uwypuklać nasze atuty. Wszyscy w klubie jesteśmy bardzo zadowoleni z tej młodej drużyny, którą udało się stworzyć w ramach naszych możliwości.
Doskonale wiem, że przynajmniej do zimy nasza forma będzie falowała. Zbieramy doświadczenie i myślę, że dzisiaj także było to widoczne przy sytuacjach bramkowych Pogoni. Jedno mogę jednak obiecać: żadnego meczu nie oddamy łatwo. Do każdego spotkania będziemy chcieli przygotować się jak najlepiej i zdobywać jak najwięcej punktów.
- Powiedział pan, że nie zamierzacie się poddawać. Jaki jest więc cel AKS-u 1947 Busko-Zdrój na ten sezon?
- Celem oczywiście jest utrzymanie w tej lidze. Ja jednak chcę zdejmować z zawodników presję. Chcę, żeby cieszyli się grą i zostawiali serce na boisku, bo widzę, że mają naprawdę fajny potencjał ofensywny.
Oczywiście muszą kilka razy zderzyć się ze ścianą. Być może trochę bardziej jesteśmy nastawieni na ofensywę, ale jeszcze raz podkreślę, że mamy fajnych zawodników. W każdym meczu strzelamy bramki i tworzymy sytuacje.
Chcę, żeby zawodnicy cieszyli się tą ligą. Cały sztab chce również, żebyśmy poprawiali organizację gry. Doskonale wiem, że do utrzymania potrzebna jest średnia mniej więcej jednego punktu na mecz. W tym momencie właśnie w tych okolicach jesteśmy.
Spokojnie pracujemy. Żeby proces treningowy trwał i żebyśmy rozwijali się we wszystkich aspektach piłkarskich oraz taktycznych, potrzebujemy czasu i spokoju. Tabela nigdy tego spokoju nie daje, dlatego staramy się zdejmować z tych chłopaków jak najwięcej presji. Tylko wtedy będą mogli pokazać swoje prawdziwe oblicze.
Dziękuję za rozmowę i życzę, żeby w kolejnych meczach szczęście było po waszej stronie.
Rozmawiała Patrycja Budzisz