Pierwsze spotkanie półfinałowe Drużynowych Mistrzostw Polski nie potoczyło się po myśli gospodarzy. O losach meczu w dużej mierze zdecydował jego początek. Drużyna z Torunia zdecydowanie lepiej weszła w zawody, była skuteczniejsza na starcie i po pierwszej serii wypracowała przewagę, której rywale nie byli już w stanie całkowicie zniwelować. Po spotkaniu głos zabrali Jacek Ziółkowski, Martin Vaculík, Bartosz Bańbor oraz Kacper Woryna.
Jacek Ziółkowski: Pierwsza seria ustawiła całe spotkanie
Jacek Ziółkowski nie szukał usprawiedliwień. Przyznał, że tego dnia przeciwnicy prezentowali się lepiej, a szczególne znaczenie dla końcowego rozstrzygnięcia miał początek zawodów.
– Dzisiaj na pewno zwyciężyła drużyna lepsza. Drużyna toruńska była szybsza na startach, nie traciła punktów na dystansie i odniosła zasłużone zwycięstwo. Ta pierwsza seria zdecydowanie ustawiła mecz. Przegrywaliśmy po niej dziesięcioma punktami i później trudno było to odrobić – mówił Ziółkowski.
W dalszej części spotkania gospodarze byli już w stanie nawiązać bardziej wyrównaną walkę. Ziółkowski zwrócił jednak uwagę, że torunianie dysponowali tego dnia bardziej wyrównanym składem, a bardzo dobrze prezentowali się m.in. Mikkel Michelsen i Emil Sajfutdinow.
Mimo trudnej sytuacji przed rewanżem szkoleniowiec nie zamierza przesądzać losów rywalizacji.
– Trzeba nie myśleć o porażce, tylko o tym, co zrobić, żeby wygrać i jechać. Przed meczem w Grudziądzu też niewielu ekspertów dawało nam szansę na zwycięstwo, a jednak przechyliliśmy mecz na swoją korzyść. Niemniej sześć punktów straty z własnego toru to jest bardzo dużo – przyznał.
Martin Vaculík: Nie trafiłem z ustawieniami
Trudnego wieczoru nie ukrywał również Martin Vaculík. Doświadczony zawodnik wskazywał przede wszystkim na problemy z dopasowaniem ustawień motocykla.
– Cały ten mecz był naprawdę ciężki dla nas. Nie chcę mówić za innych, ale za siebie mogę powiedzieć, że generalnie nie trafiłem z ustawieniem. W pierwszym biegu byłem bardzo wolny. Później trochę wrócił start i cały czas szukałem prędkości – tłumaczył Vaculík.
Jak zaznaczył, dodatkowym utrudnieniem były zmieniające się warunki atmosferyczne, które wpływały na zachowanie motocykli. Dla zawodników oznaczało to konieczność ciągłego poszukiwania odpowiednich ustawień.
Bartosz Bańbor: Nikt nie spodziewał się, że będzie aż tak źle
Jeszcze mocniej początek spotkania podsumował Bartosz Bańbor. Młody zawodnik przyznał, że tak słabe otwarcie meczu na własnym torze było dużym zaskoczeniem.
– Dużym szokiem był ten początek, że w pierwszej serii nie wygraliśmy żadnego wyścigu. Nie pamiętam, kiedy była taka sytuacja w Lublinie. Dopiero chyba około dwunastego biegu zbliżyliśmy się i pojawiła się jeszcze szansa na wygranie meczu – powiedział Bańbor.
Nie ukrywał również rozczarowania postawą zespołu.
– Nikt z nas nie jest zadowolony. Każdy wiedział, że będzie to ciężki mecz, ale że aż tak źle będzie wyglądało to z naszej strony, chyba nikt się nie spodziewał. Pozostaje nam poszukać, co było problemem, i znaleźć jakieś rozwiązanie – dodał.
Kacper Woryna: Broni nie składamy
Pomimo niekorzystnego wyniku przed drugim spotkaniem Kacper Woryna podkreślił, że rywalizacja wciąż pozostaje otwarta. Zawodnik przypomniał, że zespół znajdował się już w tym sezonie w trudnej sytuacji przed spotkaniem rewanżowym i potrafił sobie z nią poradzić.
– Dosyć sporo wniosków mieliśmy po ostatnim wyjeździe, także czas pokaże. Z Grudziądzem była podobna historia w tym roku. Na pewno broni nie składamy. Piętnaście biegów przed nami i jedziemy powalczyć – zapowiedział Woryna.
Sześciopunktowa strata sprawia, że w rewanżu zadanie będzie wymagające, ale wypowiedzi zawodników jasno pokazują, że w zespole nikt nie zamierza przedwcześnie rezygnować z walki o awans. Kluczowe będzie wyciągnięcie wniosków z pierwszej serii półfinałowego spotkania, która w największym stopniu zaważyła na końcowym rezultacie.