Sandecja Nowy Sącz przegrała na wyjeździe 1-2 z Podhalem Nowy Targ w meczu 7. kolejki Betclic 2. Ligi. Po derbowym spotkaniu trener „Sączersów” Rafał Smalec mówił o dumie, ale również bezradności i bezsilności. Padły też dość zastanawiające słowa dotyczące tego, co może wydarzyć się w najbliższym czasie. Z informacji, które docierają do naszej redakcji, wynika, że posada szkoleniowca może być zagrożona.
Podhale Nowy Targ pokonało Sandecję Nowy Sącz 2-1. Po spotkaniu Rafał Smalec nie ukrywał rozczarowania wynikiem, choć jednocześnie był zadowolony z wielu elementów gry swojego zespołu.
- Przede wszystkim gratulacje dla trenera i drużyny za zdobycie trzech punktów. Piłka nożna to taki niewdzięczny sport, w którym ważnych jest bardzo wiele elementów, ale finalnie najważniejsze jest to, kto zdobędzie więcej bramek. Kto zdobędzie ich więcej, ten mecz wygrywa i tego nie zmienimy - powiedział Rafał Smalec.
Rafał Smalec: „Towarzyszyły mi dwa uczucia”
Szkoleniowiec Sandecji szczególnie żałował niewykorzystanych okazji z pierwszej części spotkania.
Podczas tego meczu towarzyszyły mi dwa uczucia. Jedno to duma, a drugie bezradność i bezsilność. To, jak zagraliśmy w pierwszej połowie i ile stworzyliśmy sytuacji, z całym szacunkiem dla przeciwnika, gdybyśmy wykorzystali chociaż połowę z nich, zostawilibyśmy rywala z pokaźnym bagażem straconych bramek. Pewnie teraz wypowiadałbym się w zupełnie innym nastroju - mówił trener Sandecji.
Rafał Smalec podkreślił, że jego zawodnicy z łatwością przedostawali się pod bramkę Podhala, ale seryjnie marnowali okazje.
- Drużyna grała naprawdę bardzo płynnie. W łatwy sposób dochodziliśmy do sytuacji i seryjnie je marnowaliśmy. Tu pojawia się bezsilność i bezradność, bo co możesz zrobić więcej, kiedy dochodzisz do pola karnego, do piątego czy nawet drugiego metra i nie strzelasz bramki? To jest najgorsze w tym wszystkim - zaznaczył.
„Niewiarygodne, że można przegrać mecz w taki sposób”
Trener Sandecji przyznał, że doskonale rozumie rozczarowanie kibiców po porażce w derbowym spotkaniu.
- Rozumiem, że kibice przeżyli zawód i frustrację. Bardzo im dziękuję za przybycie na ten mecz i wspieranie nas przez cały czas. Przegraliśmy, przegraliśmy mecz derbowy, bardzo nas to boli i jesteśmy z tego powodu smutni. Natomiast jeżeli rozłożymy to wszystko na czynniki pierwsze, to liczba sytuacji, które stworzyliśmy, jest niewiarygodna. Niewiarygodne jest to, że można przegrać mecz w taki sposób, grając tak, a nie inaczej - ocenił Smalec.
Chwilę później szkoleniowiec wypowiedział słowa, które w obecnej sytuacji mogą zwracać szczególną uwagę.
- Nie wiem, czy coś się musi zadziać, żeby się to zmieniło. Może się zadzieje, takie jest życie i spokojnie musimy na to spojrzeć - powiedział Rafał Smalec.
Posada Rafała Smalca zagrożona?
Słowa szkoleniowca mogą nabierać dodatkowego znaczenia. Z informacji, które docierają do naszej redakcji, wynika, że posada Rafała Smalca może być zagrożona. Na ten moment nie ma jednak oficjalnej decyzji dotyczącej przyszłości trenera Sandecji.
Co ciekawe, jeszcze w czerwcu klub zdecydował się przedłużyć współpracę ze Smalcem. Jego obecna umowa obowiązuje do końca sezonu 2026/27 i zawiera opcję przedłużenia o kolejnych dwanaście miesięcy.
Po bramce Podhala na 2-1 goście nadal próbowali odwrócić losy spotkania, choć zdaniem szkoleniowca w grze Sandecji brakowało już energii z pierwszej połowy.
- Dziękuję zespołowi za podjętą walkę, bo uważam, że zawodnicy walczyli. Z upływem czasu energia niestety gdzieś uciekała. Kiedy dostaliśmy bramkę na 2-1, cały czas wierzyliśmy, ale nie było już takiej energii jak w pierwszej połowie i tego szkoda. Mimo wszystko mieliśmy jeszcze sytuacje i strzały, które mogły spokojnie doprowadzić nas do korzystnego wyniku - powiedział trener.
„Dwa gongi, z których trzeba się otrząsnąć”
Na koniec Rafał Smalec podkreślił, że jego zespół znalazł się w trudnym momencie.
- Na chwilę obecną to trudny czas dla nas, bo w ciągu kilku dni dostaliśmy dwa gongi, z których trzeba się otrząsnąć, podnieść i pokazać, że ma się sportowego zęba, charakter, a przede wszystkim umiejętności - zakończył szkoleniowiec Sandecji.