Orlen Oil Motor Lublin nie zdołał przeciwstawić się Betard Sparcie Wrocław w wyjazdowym spotkaniu PGE Ekstraligi. Gospodarze od początku narzucili swoje warunki, szybko odrobili stratę z pierwszego meczu i ostatecznie sięgnęli również po punkt bonusowy. Po zawodach przedstawiciele lubelskiej drużyny nie ukrywali rozczarowania. Menedżer Jacek Ziółkowski zwracał uwagę przede wszystkim na zbyt małą liczbę zawodników regularnie zdobywających punkty, natomiast żużlowcy Motoru wskazywali na problemy z dopasowaniem sprzętu, zmieniające się warunki torowe i brak odpowiedniej prędkości.
Jacek Ziółkowski: dwóch zawodników to zdecydowanie za mało
Menedżer Orlen Oil Motoru Lublin Jacek Ziółkowski nie ukrywał, że drugi słaby występ zespołu na wyjeździe, po wcześniejszym meczu w Toruniu jest powodem do niepokoju. Szczególnie że część zawodników, od których oczekuje się regularnych, wysokich zdobyczy punktowych, we Wrocławiu nie była w stanie spełnić tych oczekiwań.
– Postawa drużyny po raz drugi w meczu wyjazdowym jest tak słaba. Po spotkaniu toruńskim to niepokoi, bo zawodnicy, na których liczymy i od których oczekujemy większej liczby punktów, po prostu nie punktują – przyznał Jacek Ziółkowski.
W ocenie menedżera Motoru na odpowiednim poziomie zaprezentowali się właściwie tylko Bartosz Zmarzlik oraz Fredrik Lindgren.
– Tak naprawdę pojechali dzisiaj Bartek i Fredrik Lindgren. Fredrik nie jest jeszcze w pełni sił, ale odjechał naprawdę bardzo dobre spotkanie. Bartek tradycyjnie zrobił swoje punkty. Jeżeli chodzi o pozostałych zawodników, to cóż… – mówił Jacek Ziółkowski.
Menedżer podkreślał, że nie może odmówić swoim podopiecznym ambicji. Problem polegał jednak na tym, że Sparta była tego dnia zdecydowanie szybsza.
– Myślę, że na pewno się starali, bo każdy zawodnik, kiedy podjeżdża pod taśmę, chce osiągnąć jak najlepszy wynik i wygrać. Tym razem im się to nie udawało. Wygrała drużyna, która była szybsza na torze i zrobiła to zasłużenie. My byliśmy słabsi. Mieliśmy w swoich szeregach dwóch punktujących zawodników, a to za mało, żeby nawiązać walkę w Ekstralidze – ocenił Jacek Ziółkowski.
Wrocław od początku przejął inicjatywę
Losy spotkania zaczęły układać się niekorzystnie dla mistrzów Polski już od pierwszej serii. Sparta szybko zmniejszała stratę z meczu rozegranego w Lublinie, a Jacek Ziółkowski przyznał, że bardzo wcześnie zaczął brać pod uwagę możliwość utraty punktu bonusowego.
– Wrocław zaczął odjeżdżać od pierwszej serii i po czterech wyścigach odrobił połowę straty z Lublina. Już wtedy wiedziałem, że pachnie utratą bonusa – powiedział menedżer Motoru.
Lubelski sztab próbował jeszcze reagować zmianami taktycznymi, ale możliwości były ograniczone.
– Na początku właściwie nie bardzo było nawet kogo wypuścić z rezerwy taktycznej. Próbowaliśmy zrobić to w dwunastym wyścigu, kiedy wydawało się, że ze strony Sparty jedzie trochę słabsza para. Nie udało się jednak wygrać również tego biegu – tłumaczył Jacek Ziółkowski.
Po porażce sytuacja Motoru przed kolejnym ważnym meczem stała się jeszcze trudniejsza.
– Mówiłem, że jeżeli nie zdobędziemy 36 punktów we Wrocławiu, będziemy musieli zdobyć 45 w Grudziądzu. I to nam teraz pozostaje – podsumował Jacek Ziółkowski.
Bartosz Zmarzlik: trudno przygotować się na dwa różne wyjazdy dzień po dniu
Jednym z niewielu zawodników Motoru, którzy we Wrocławiu punktowali na oczekiwanym poziomie, był Bartosz Zmarzlik. Lider lubelskiej drużyny przyznał jednak, że weekend był wyjątkowo wymagający pod względem sprzętowym i organizacyjnym.
– To był bardzo trudny wyjazd z drużyną do Wrocławia. Nie ma tutaj za dużo do powiedzenia. Było bardzo dużo szukania – przyznał Bartosz Zmarzlik.
Pięciokrotny indywidualny mistrz świata zwracał uwagę na konieczność szybkiego przestawiania się pomiędzy różnymi warunkami oraz regulaminami.
– Jeździmy dzień po dniu, a regulaminy są takie, że raz używamy jednych kół, raz innych. To bardzo miesza. Ciężko przygotować się na weekend, kiedy jedzie się dwa wyjazdy, w różnych regulaminach i na innym sprzęcie. Czasami trudno odpowiednio zareagować z dnia na dzień – tłumaczył Bartosz Zmarzlik.
Jednocześnie zaznaczał, że nie chce w ten sposób usprawiedliwiać wyniku.
– Nie szukam żadnej wymówki. Po prostu trochę mi to zamieszało w głowie – zakończył Bartosz Zmarzlik.
Martin Vaculík: byliśmy po prostu wolni
Znacznie bardziej krytycznie swój występ oceniał Martin Vaculík. Słowak nie próbował szukać usprawiedliwień i otwarcie przyznał, że nie tak wyobrażał sobie rywalizację we Wrocławiu.
– Ciężko znaleźć słowo, którego mógłbym użyć wobec swojej postawy. Nie takie było nastawienie i nie z takim celem tutaj przyjechałem. Nie z takim celem przyjechaliśmy jako drużyna – mówił Martin Vaculík.
Doświadczony zawodnik zdawał sobie sprawę z potencjału Sparty, jednak jego zdaniem różnica pomiędzy zespołami była tego dnia zbyt wyraźna.
– Wiemy, że Wrocław jest bardzo mocną drużyną, ale dzisiaj byliśmy po prostu wolni. Było naprawdę ciężko – zaznaczył Martin Vaculík.
Słowak zwrócił uwagę na szybko zmieniającą się nawierzchnię i problemy z odnalezieniem właściwych ustawień motocykla.
– Tor bardzo szybko się zmieniał. Ustawienia były kluczowe. Mówię przede wszystkim za siebie, bo Bartek odjechał dobre zawody, Fredrik też miał dobre biegi. Ja w ogóle nie mogłem się odnaleźć na tym torze. Zacząłem moim zdaniem ze złym setupem – wyjaśniał Martin Vaculík.
Później sytuację dodatkowo skomplikowało przewinienie na starcie.
– Później byłem trochę bliżej rywali, ale punktów z tego nie było. Następnie pojawiła się taśma w moim wykonaniu. Nie wytrzymałem tego startu i właściwie na tym się skończyło – przyznał Martin Vaculík.
Fredrik Lindgren: Wrocław nie dał nam żadnej odpowiedzi
Równie jednoznacznie przebieg spotkania oceniał Fredrik Lindgren, który był jednym z najskuteczniejszych zawodników lubelskiej drużyny. Szwed nie miał wątpliwości, że Sparta była tego dnia lepsza praktycznie w każdym elemencie.
– Wrocław nas rozbił. Nie mieliśmy żadnej odpowiedzi. Byli lepsi na starcie, jeździli lepszymi liniami i mieli większą prędkość na torze – powiedział Fredrik Lindgren.
Szwed przyznał również, że sam długo szukał odpowiedniego rytmu.
– Naprawdę trudno było mi znaleźć właściwą formę podczas tego spotkania – mówił Fredrik Lindgren.
Jego zdaniem ewentualny kolejny przyjazd do Wrocławia będzie wymagał od lubelskiego zespołu znacznie lepszego przygotowania.
– Jeżeli wrócimy tutaj jeszcze w tym roku, będziemy musieli znacznie lepiej odrobić pracę domową i upewnić się, że nie popełnimy ponownie takich błędów – zaznaczył Fredrik Lindgren.
Bartosz Bańbor: teraz nie ma miejsca nawet na zachwianie
Mimo porażki pozytywnych elementów w swoim występie potrafił doszukać się Bartosz Bańbor. Młodzieżowiec Motoru podkreślał przede wszystkim atrakcyjną i twardą, ale jednocześnie fair rywalizację.
– Naprawdę odjechaliśmy fajne biegi. Była bardzo dobra, czysta walka – trochę ostra, ale czysta. To było bardzo przyjemne – mówił Bartosz Bańbor.
Lubelski junior cieszył się z dwóch zwycięskich wyścigów, choć jednocześnie przyznawał, że liczył na większą zdobycz punktową.
– Dwa z nich udało mi się wygrać i z tego się cieszę. Wolałbym jednak zrobić dzisiaj trochę więcej punktów – zaznaczył Bartosz Bańbor.
Pierwszy wyścig mógł jednak w pewnym stopniu uśpić jego czujność przy dalszym poszukiwaniu ustawień.
– Może pierwszy bieg trochę mnie zmylił. Wydawało się, że brakuje mi tylko czegoś drobnego, ale było to złudne. Poszedłem trochę w złą stronę, a potem już cały czas błądziłem – przyznał Bartosz Bańbor.
Motor musi jechać niemal bezbłędnie
Po porażce we Wrocławiu kolejne spotkania nabierają dla lubelskiego zespołu jeszcze większego znaczenia. Bartosz Bańbor nie ma wątpliwości, że margines błędu został ograniczony praktycznie do minimum.
– Przed nami jeszcze dwa bardzo ważne mecze. Teraz są nawet ważniejsze niż wcześniej. Jeżeli już przedtem nie było miejsca na potknięcie, to teraz nie ma miejsca nawet na delikatne zachwianie. Musimy jechać idealnie do końca – mówił Bartosz Bańbor.
Junior Motoru wprost zapowiada mobilizację całego zespołu w walce o awans do fazy play-off.
– Nie będzie żadnego odpuszczania. Będzie cały czas praca, żeby zdobyć te play-offy – zakończył Bartosz Bańbor.
Pomeczowe wypowiedzi przedstawicieli Orlen Oil Motoru Lublin pokazują, że w zespole nikt nie zamierza bagatelizować nieudanego występu. Jacek Ziółkowski wskazuje na problem niewystarczającej liczby zawodników regularnie zdobywających punkty, natomiast Bartosz Zmarzlik, Martin Vaculík, Fredrik Lindgren i Bartosz Bańbor zwracają uwagę przede wszystkim na problemy sprzętowe, ustawienia motocykli i brak odpowiedniej prędkości.
Jednocześnie z wypowiedzi całej drużyny przebija świadomość, że końcówka zasadniczej części sezonu nie pozostawia już miejsca na błędy. Motor musi szybko wyciągnąć wnioski z porażki we Wrocławiu i zdecydowanie lepiej zaprezentować się w kolejnych spotkaniach, jeżeli chce zrealizować najważniejszy cel to oczywiście awans do fazy play-off.