Legion Pilzno zremisował 1-1 z Radomyślanką Radomyśl Wielki, choć do końcówki spotkania przegrywał. Po meczu Kacper Nytko opowiedział o problemach zespołu ze skutecznością, nastawieniu drużyny przed spotkaniem, celach na ten sezon oraz elementach, nad którymi zawodnicy pracują na treningach.
- Miałeś kilka okazji w pierwszej połowie. Dlaczego żadnej z nich nie udało się zamienić na gola?
- Niestety, taka jest piłka. Gdyby wszystko, co dziś wypracujesz, wpadało do bramki, to wiadomo, że pewnie nie grałbym na tym poziomie. Piłka byłaby wtedy bardzo przewidywalna. Niestety od początku tego sezonu mamy problem ze skutecznością. Kreujemy bardzo dużo sytuacji, ale piłka nie chce znaleźć drogi do bramki.
- To kolejny mecz, w którym macie dużo okazji, ale nie potraficie ich wykorzystać?
- Niestety tak. Były mecze z Tyczynem, z JKS-em w Jaśle, gdzie ja i kilku innych kolegów mieliśmy sporo sytuacji. To samo było na Polonii. Gdzieś jest jakieś fatum i nie możemy się przełamać. Mamy problem ze skutecznością, ale miejmy nadzieję, że w najbliższym czasie to poprawimy i zaczniemy zmieniać sytuację na bramki.
- Co daje taki gol strzelony już pod koniec meczu? Wierzyliście wtedy, że możecie jeszcze wygrać?
- Oczywiście. Na pewno skrzydła, podcieła sytuacji, w której musieliśmy grać w dziesiątkę. Nie wiem dokładnie, o co tam poszło i jak doszło do czerwonej kartki, ale wiadomo, że taka sytuacja podcina skrzydła. Mimo wszystko zdołaliśmy wyrównać i stworzyć sobie bardzo dobre sytuacje. Spokojnie mogliśmy jeszcze mieć dwie czy trzy piłki meczowe. Jedna wpadła do bramki i taka bramka na pewno bardzo buduje i napędza.
Mimo gry w dziesiątkę mogliśmy jeszcze dołożyć dwie czy trzy bramki, ale tak jak mówię, mamy problem ze skutecznością i musimy to zdecydowanie poprawić.
- Jak dostaliście czerwoną kartkę, to na czym chcieliście się skupić? Na ataku czy raczej na obronie, żeby nie przegrać wyżej?
- Od początku meczu było jedno nastawienie, czyli wyjść bardzo ofensywnie. Wydaje mi się, że nawet czerwona kartka nie spowodowała, że ten plan się zmienił. Dalej kontynuowaliśmy to samo, bo z przebiegu meczu było widać, że gramy agresywnie, wysoko i staramy się kontrolować spotkanie, jakkolwiek to można powiedzieć, kontrolowany mecz
Mimo że przegrywaliśmy. Dalej kreowaliśmy sytuacje i atakowaliśmy. Była ta chęć strzelenia bramki i efekt końcowy jest taki, że udało. Niestety tylko jedną bramką, bo mecz zakończył się remisem, ale spokojnie mogliśmy dołożyć jeszcze dwie czy trzy.
- Sezon dopiero się zaczyna. Jaki macie cel na ten sezon?
- Celem jest oczywiście wygrywanie każdego kolejnego meczu. Na pewno chcemy poprawić wynik z poprzedniego sezonu, w którym udało nam się wywalczyć siódme miejsce. To jest dla nas takie minimum. Wydaje mi się, że mamy odpowiedni potencjał, żeby spokojnie osiągnąć lepszy wynik niż w tamtym sezonie.
- Na czym głównie skupiacie się teraz na treningach? Na poprawie skuteczności czy są jeszcze inne elementy?
- Patrząc na ten sezon, na pewno musimy poprawić skuteczność. Sytuacji jest bardzo dużo, więc pewnie przede wszystkim nad tym będziemy pracować.
Mamy też problem z szybszą grą. Czasami trudno nam szybko zmienić stronę, skupić grę na jednym boku i zagrać piłkę szybciej do boku. Na pewno będziemy nad tym pracować.
Ale głównie, tak jak mówię przez cały ten wywiad, szwankuje skuteczność, bo sytuacji jest naprawdę bardzo wiele. Wydaje mi się, że są to często proste sytuacje. Z piątego czy dziesiątego metra trzeba tylko dołożyć nogę, a albo trafiamy w zawodnika, albo piłka leci obok, albo przelatuje gdzieś w niewytłumaczalny sposób. Nie potrafimy znaleźć drogi do bramki.
Rozmawiał Mateusz Stukus