Lepszego pod względem liczby bramek otwarcia nowego sezonu kibice na Wieniawie chyba nie mogli sobie wyobrazić. W piątek, 7 sierpnia, Lublinianka pokonała beniaminka IV ligi Powiślak Końskowola aż 7:3. Bohaterem spotkania został Ezana Kahsay, który trzykrotnie wpisał się na listę strzelców. Gospodarze musieli jednak najpierw odrabiać straty, bo to przyjezdni jako pierwsi objęli prowadzenie.
Powiślak zaskoczył na początku
Spotkanie 1. kolejki IV ligi lubelskiej rozpoczęło się dla gospodarzy w najgorszy możliwy sposób. Już w 9. minucie piłka znalazła się w bramce Lublinianki po samobójczym trafieniu Macieja Misiurka. Beniaminek z Końskowoli mógł więc uwierzyć, że jest w stanie sprawić na Wieniawie niespodziankę.
Radość gości nie trwała jednak długo. Lublinianka potrzebowała zaledwie kilku minut, żeby uporządkować grę i rozpocząć odrabianie strat. W 15. minucie do wyrównania doprowadził jeden z najgłośniejszych letnich nabytków gospodarzy – Rafał Król.
Leszczyński i Kahsay odwrócili losy pierwszej połowy
Po wyrównaniu Lublinianka zaczęła coraz mocniej spychać Powiślaka do defensywy. W 22. minucie gospodarze byli już na prowadzeniu. Ezana Kahsay podał do Adriana Leszczyńskiego, a ten wykorzystał okazję i zdobył bramkę na 2:1.
Jeszcze przed przerwą role się odwróciły. Tym razem Leszczyński wystąpił w roli asystenta, a akcję skutecznie wykończył Kahsay. W 43. minucie było już 3:1 i z takim wynikiem obie drużyny schodziły do szatni.
Lublinianka w ciągu niespełna pół godziny całkowicie odmieniła więc obraz spotkania. Po nerwowym początku gospodarze przejęli inicjatywę i przede wszystkim imponowali skutecznością w ofensywie.
Gol tuż po przerwie. Kahsay nie zamierzał się zatrzymywać
Druga połowa rozpoczęła się od kolejnego mocnego uderzenia gospodarzy. Już w 46. minucie Adrian Leszczyński zszedł z lewej strony do środka i uderzył na bramkę Powiślaka. Golkiper gości odbił piłkę przed siebie. Akcja zakończyła się drugim tego wieczoru trafieniem Ezany Kahsaya, a gospodarze prowadzili 4:1.
Powiślak nie zamierzał jednak składać broni. W 52. minucie Bartłomiej Kiełczewski, po podaniu Jakuba Figury, zmniejszył straty i dał przyjezdnym jeszcze trochę nadziei.
Hat-trick Kahsaya i kolejne ciosy Lublinianki
Decydujący fragment meczu należał jednak ponownie do gospodarzy. W 71. minucie Ezana Kahsay wykorzystał podanie Adriana Popiołka i skompletował hat-tricka. Dla napastnika był to wymarzony ligowy debiut w barwach Lublinianki. Jeszcze niedawno Kahsay występował w Turze Milejów, a tego lata przeniósł się na Wieniawę.
Sześć minut później było już jeszcze efektowniej. Kahsay tym razem wystąpił w roli podającego, a do siatki trafił Kryspin Florek. Wynik 6:2 praktycznie rozstrzygał losy spotkania.
Powiślak próbował jeszcze odpowiedzieć i w końcowej fazie spotkania zdobył swoją trzecią bramkę. Goście do ostatnich minut starali się grać ofensywnie, ale tego dnia każde bardziej zdecydowane otwarcie gry oznaczało również kolejne miejsce dla szybkich ataków Lublinianki.
Stefańczyk postawił kropkę nad „i”
Ostatnie słowo należało do gospodarzy. W 90. minucie Adam Nowak dograł piłkę do Błażeja Stefańczyka, który zdobył siódmą bramkę Lublinianki i ustalił wynik niezwykle efektownego spotkania na 7:3.
Dziesięć goli w pierwszym meczu sezonu z pewnością mogło usatysfakcjonować kibiców, którzy pojawili się przy ulicy Leszczyńskiego. Dla Lublinianki najważniejsze są jednak trzy punkty i bardzo przekonujący początek nowych rozgrywek.
Mocne otwarcie sezonu na Wieniawie
Powiślak przyjechał do Lublina jako beniaminek, ale zespół z Końskowoli nie znalazł się w IV lidze przypadkowo. W sezonie 2025/2026 wygrał lubelską klasę okręgową i wywalczył drugi kolejny awans. Początek piątkowego spotkania pokazał zresztą, że drużyna potrafi być groźna.
Z czasem różnicę zrobiła jednak przede wszystkim ofensywna jakość Lublinianki. Gospodarze potrafili odpowiedzieć na szybko straconego gola, jeszcze przed przerwą odwrócili rezultat, a po zmianie stron nie pozwolili rywalowi na odzyskanie kontroli nad wydarzeniami na boisku.
Szczególne powody do zadowolenia ma Ezana Kahsay – autor trzech bramek i dwóch asyst. Bardzo dobre spotkanie rozegrał również Adrian Leszczyński, który do swojego gola dołożył dwie asysty. Do siatki trafili ponadto Rafał Król, Kryspin Florek i Błażej Stefańczyk.
Inauguracja pokazała więc, że przebudowana latem Lublinianka ma duży potencjał w ofensywie. Siedem bramek, zwycięstwo 7:3 i hat-trick nowego napastnika to mocny sygnał wysłany rywalom już na samym początku sezonu.