Stal Stalowa Wola rozpoczęła nowy sezon od wyjazdowego zwycięstwa 2-0 nad Legią II Warszawa. Jarosław Skrobacz przyznał, że jego drużyna przystępowała do spotkania z niepokojem, ale poradziła sobie z trudną sytuacją i zasłużenie sięgnęła po trzy punkty.
Jarosław Skrobacz: Podchodziliśmy do meczu z niepokojem
Przed ligową inauguracją w Stali Stalowa Wola doszło do wielu zmian organizacyjnych oraz kadrowych. Mimo problemów w okresie przygotowawczym „Stalówka” skutecznie rozpoczęła rozgrywki.
- To był trudny mecz. Warunki pogodowe również były ciężkie. Dużo działo się w klubie przed tym spotkaniem i podchodziliśmy do pojedynku z ziarnem niepokoju. Na szczęście udźwignęliśmy to - powiedział Jarosław Skrobacz.
Szkoleniowiec zwrócił uwagę, że po zmianach jego zespół miał problemy z utrzymaniem się przy piłce. W końcówce spotkanie zrobiło się jednak bardziej otwarte, co wykorzystali zawodnicy wprowadzeni z ławki rezerwowych.
- Mieliśmy trudniejszy moment od około 70. minuty. Po zmianach nasza gra nie do końca funkcjonowała i nie potrafiliśmy utrzymać się przy piłce. Wydawało się, że Legia może być w końcówce groźniejsza. Ostatecznie to my wykorzystaliśmy swoje sytuacje. Mecz się otworzył, pojawiło się więcej przestrzeni, a o jego losach zdecydowali zmiennicy - zaznaczył trener Stali.
„Byliśmy lepsi, bo wykorzystaliśmy swoje sytuacje”
Obie drużyny miały okazje do zdobycia bramki, ale większą skutecznością wykazali się przyjezdni. Jarosław Skrobacz podkreślił, że zwycięstwo może dodać wiary mocno przebudowanej drużynie.
- Legia również miała swoje szanse na gola. W tym meczu byliśmy lepsi, ponieważ wykorzystaliśmy sytuacje, które stworzyliśmy. Trzy punkty zdobyte na wyjeździe podczas inauguracji to fajny prognostyk i wiara dla tych chłopaków, że można coś zrobić - dodał.
Niewykorzystany rzut karny nie podłamał Stalówki
Stal Stalowa Wola mogła objąć prowadzenie wcześniej, jednak nie wykorzystała rzutu karnego. Szkoleniowiec zapewnił, że zmarnowana jedenastka nie wpłynęła negatywnie na jego zawodników.
- Zostawia się to za sobą. Nie możemy uzależniać powodzenia całego meczu od jednego rzutu karnego. Do rozegrania pozostawało jeszcze 45 minut. Zdawaliśmy sobie sprawę, że będziemy mieli kolejne sytuacje i tak też się stało. Nie dołujemy zawodników, którzy nie wykorzystali rzutu karnego, bo nie tacy piłkarze już nie trafiali - zakończył Jarosław Skrobacz.

































































