fot. Sokół Kolbuszowa Dolna/facebook
W przedostatniej kolejce ligowych zmagań Sokół Kolbuszowa Dolna stanął przed niezwykle trudnym i odpowiedzialnym zadaniem. Podopieczni trenera musieli szukać punktów w starciu z wymagającą ekipą Wiślan Cel był jeden – przybliżyć się do upragnionego utrzymania w lidze. Po dramatycznym i pełnym walki spotkaniu, gospodarze stanęli na wysokości zadania, inkasując bezcenny komplet punktów.
Od pierwszego gwizdka arbitra do zdecydowanego ataku ruszyli goście z Małopolski. Wiślanie chcieli szybko narzucić swój styl gry, co przełożyło się na serię rzutów rożnych i wolnych pod bramką Sokoła. Defensywa gospodarzy, dowodzona przez doświadczonego Michała Gliwę, miała pełne ręce roboty. Doświadczony golkiper kilkukrotnie musiał wykazać się najwyższym kunsztem, parując groźne strzały przyjezdnych.
Miejscowi przetrzymali jednak ten początkowy napór i w 24. minucie zadali rywalom bolesny cios. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego w polu karnym Wiślan powstało ogromne zamieszanie. Przytomnością umysłu wykazał się Kacper Wołowiec, który opanował piłkę i natychmiast dograł ją w głąb szesnastki. Obrońcy ze Skawiny wybili futbolówkę zbyt krótko, prosto pod nogi Filipa Mikruta. Skrzydłowy Sokoła uderzył bez zastanowienia. Choć pierwszą próbę bramkarz Jakub Bednarek zdołał jeszcze intuicyjnie odbić, to wobec potężnej, atomowej dobitki Mikruta był już całkowicie bezradny. Trybuny w Kolbuszowej Dolnej eksplodowały radością.
Tuż przed końcem pierwszej połowy Sokół mógł zamknąć losy tego spotkania. Fatalny błąd jednego z defensorów Wiślan otworzył drogę do bramki Michałowi Musikowi. Rosły napastnik gospodarzy stanął oko w oko z Bednarkiem, jednak w kluczowym momencie zabrakło mu zimnej krwi i tablica wyników do przerwy wskazywała rezultat 1:0.
Kto spodziewał się, że po zmianie stron Sokół skupi się wyłącznie na obronie skromnego prowadzenia, ten mocno się pomylił. Gospodarze wyszli na drugą połowę niezwykle zmotywowani i regularnie nękali defensywę gości. Nagroda przyszła po kwadransie gry w drugiej odsłonie.W 60. minucie, po kolejnym stałym fragmencie gry, Bartłomiej Wiktor popisał się precyzyjnym, miękkim dograniem w pole karne. Do piłki najszybciej dopadł Kacper Wołowiec.
Środkowy obrońca Sokoła uderzył bezbłędnie, zdobywając swojego debiutanckiego gola w barwach klubu z Kolbuszowej Dolnej i podwyższając prowadzenie na 2:0.Mając dwubramkową zaliczkę, piłkarze Sokoła cofnęli się na własną połowę, mądrze i dojrzale kontrolując przebieg wydarzeń.
Choć zespół ze Skawiny optycznie przeważał i długo utrzymywał się przy piłce, ich ataki były bicie głową w mur. Dobrze zorganizowana defensywa gospodarzy nie pozwoliła rywalom na stworzenie ani jednej klarownej sytuacji, która mogłaby przynieść im choćby bramkę kontaktową.
Sokół Kolbuszowa Dolna: Gliwa – Bik, Khorolskyi. Wołowiec, Zych – Mikrut, Serwiński (85. Mokrzycki), Wiktor, Posłuszny – Kitliński (94. Kołacz) – Musik. Trener Sławomir Szeliga.
Wiślanie Skawina: Bednarek – Bociek (46. Zięba), Szywacz, Gądek, Kron (61.Stachera), Banik (46. Shitun), Morawski, Żołądź (79. Bahonko), Cytacki (72. Woyna-Orlewicz), Kłos, Radwanek. Trener Radosław Jacek.
Sędziował: Krzysztof Wiśniewski (Kielce).
Żółte kartki: Gliwa, Bik, Khorolskyi, Szeliga (trener) - Bociek
Widzów: 650.
Czytaj także
2026-05-22 21:21
Ireneusz Mamrot: Priorytetem dla mnie jest zostać w Stali Mielec
Komentarze
⚠
Uwaga!
Teraz komentarze są domyślnie ukryte, aby poprawić komfort korzystania z serwisu. Kliknij przycisk „Zobacz komentarze”, aby je wyświetlić i dołączyć do dyskusji.



























































































