Reprezentacja Polski po raz pierwszy przegrała na tegorocznych mistrzostwach Europy. Biało-Czerwoni w starciu z Bułgarią stracili nie tylko pierwszego seta w turnieju, ale również ponieśli pierwszą porażkę. Po czterech zwycięstwach 3-0 podopieczni Nikoli Grbicia ulegli gospodarzom 2-3. Poszczególne partie zakończyły się wynikami 25-20, 29-31, 23-25, 25-19 i 18-20. Mimo porażki Polska zajęła pierwsze miejsce w grupie B.
Polska kontrolowała pierwszego seta
Bułgarzy nie najlepiej rozpoczęli spotkanie w polu serwisowym i już na początku popełniali sporo błędów. Gospodarze mylili się również w innych elementach, choć przez kilka pierwszych akcji wynik pozostawał wyrównany. Z czasem Biało-Czerwoni zaczęli jednak przejmować inicjatywę i wyszli na prowadzenie 10-7.
Po błędzie Jakuba Popiwczaka gospodarze zapisali na swoim koncie asa serwisowego, ale reprezentacja Polski szybko odzyskała kontrolę nad wydarzeniami na boisku. Dobrze funkcjonowały zagrywka i blok, przez co Gianlorenzo Blengini musiał poprosić o czas.
Skuteczny był Kamil Semeniuk, który kończył ataki zarówno po prostej, jak i z drugiej linii. Swoje punkty dokładał również Bartłomiej Lemański. Pierwszego seta zakończył atakiem po bloku Bartosz Bołądź, a Polska zwyciężyła 25-20.
Jedenaście błędów Bułgarów, a mimo to wygrali seta
Początek drugiej partii ponownie należał do Biało-Czerwonych. Dobrze prezentował się Kamil Semeniuk, natomiast Asparuh Asparuhov miał problemy ze skutecznością i popełniał błędy zarówno w ataku, jak i w polu serwisowym. Polska szybko odskoczyła na 10-4.
Bułgarzy nie zamierzali jednak odpuszczać. Aleksandar Nikolov zaczął sprawiać Polakom problemy zagrywką, a Denislav Bardarov był skuteczny w ataku. Nikola Grbić musiał reagować przerwą.
Po chwili gospodarze znów zaczęli popełniać błędy, ale tym razem również Polakom przytrafił się słabszy fragment. Bułgarzy poprawili grę blokiem i przy zagrywce Martina Atanasova doprowadzili do remisu.
Nikola Grbić próbował reagować zmianami, a na parkiecie ponownie pojawił się Kewin Sasak. W końcówce Bardarov obił polski blok i po raz pierwszy podczas tego turnieju Biało-Czerwoni musieli grać na przewagi.
Decydujący punkt zdobył Preslav Petkov, który zatrzymał blokiem Bartłomieja Lemańskiego. Bułgaria wygrała 31-29, mimo że w całym secie popełniła aż jedenaście błędów.
Bułgarzy odwrócili trzeciego seta
Srebrni medaliści mistrzostw świata 2025 nadal nie ustrzegali się pomyłek. Najpierw źle odczytali zamiary kolegi, a chwilę później sędzia odgwizdał piłkę rzuconą przez Denislava Bardarova.
Przy zagrywce Kamila Semeniuka Polska zdobyła trzy punkty z rzędu, a później gra długo toczyła się punkt za punkt. Po stronie Bułgarii akcje kończyli Aleksandar Nikolov, Martin Atanasov i Aleks Grozdanov, ale gospodarze nadal przeplatali dobre zagrania błędami w polu serwisowym.
W środkowej części seta Bułgarzy odrobili straty. Słabiej niż w poprzednich spotkaniach prezentował się Bartosz Bołądź. Polski atakujący najpierw nie trafił w boisko, ale w kolejnej akcji zrehabilitował się skutecznym atakiem. Bartłomiej Lemański z kolei najpierw posłał asa serwisowego, a chwilę później zagrywał w siatkę.
Gospodarze coraz lepiej radzili sobie z polską zagrywką i wywalczyli piłkę setową. Ostatecznie zwyciężyli 25-23 i objęli prowadzenie 2-1 w całym spotkaniu. Biało-Czerwoni zakończyli tę partię z zaledwie 35-procentową skutecznością w ataku.
Dwie serie Polaków i pewne zwycięstwo
Czwarty set lepiej rozpoczęli gospodarze. Polacy popełniali błędy, a Martin Atanasov dołożył asa serwisowego i Bułgaria prowadziła 5-3.
Biało-Czerwoni szybko odpowiedzieli. Kamil Semeniuk punktował między innymi z pola serwisowego, a Bartłomiej Lemański dobrze spisywał się w bloku. Polska doprowadziła do remisu, a chwilę później, przy zagrywce Marcina Komendy, wyszła na prowadzenie.
Kolejna ważna seria przyszła przy serwisie Tomasza Fornala. Przyjmujący dołożył również punkt w ataku i przewaga Biało-Czerwonych zaczęła rosnąć. Coraz częściej punktował także Bartosz Bołądź.
W końcówce Lemański i Bardarov najpierw popisali się asami serwisowymi, a następnie popełniali błędy w polu zagrywki. Polska pewnie zwyciężyła 25-19 i doprowadziła do tie-breaka.
Aleksandar Nikolov bohaterem tie-breaka
Decydującego seta zdecydowanie lepiej rozpoczęli Bułgarzy, którzy szybko objęli prowadzenie 5-2. Pomogły im błędy Biało-Czerwonych oraz znakomita dyspozycja Aleksandara Nikolova.
Bułgarski przyjmujący zdobywał kolejne punkty i dołożył asa serwisowego. Nie był jednak bezbłędny. Pomylił się również na zagrywce, a w jednej z kolejnych akcji został zatrzymany przez polski blok.
Przy serwisie Tomasza Fornala Biało-Czerwoni zaczęli odrabiać straty, ale serię przerwała zagrywka w siatkę. Chwilę później sprytną kiwką popisał się Kamil Semeniuk i Polska zdobyła punkt kontaktowy.
Emocje trwały do samego końca. Podobnie jak w drugiej partii, również tie-break rozstrzygnął się dopiero na przewagi. Bułgarzy popełniali kolejne błędy, dzięki czemu Biało-Czerwoni pozostawali w grze.
Ostatecznie gospodarze zwyciężyli 20-18. W ostatniej akcji Aleksandar Nikolov zatrzymał blokiem Kamila Semeniuka i przypieczętował zwycięstwo Bułgarii 3-2.
W sobotę o godz. 16:00 reprezentacja Polski zagra w 1/8 finału z Łotwą. W przypadku zwycięstwa Biało-Czerwoni pozostaną w Sofii również na ćwierćfinał, w którym mogą ponownie trafić na Bułgarię.
Polska - Bułgaria 2-3 (25-20, 29-31, 23-25, 25-19, 18-20)
Polska: Lemański, Semeniuk, Bołądź, Komenda, Fornal, Jakubiszak, Popiwczak (libero) oraz Sasak, Szalpuk, Firlej.
Bułgaria: Bardarov, Grozdanov, Simeon Nikolov, Aleksandar Nikolov, Iliya Petkov, Asparuhov, Velichkov (libero) oraz Zhelev, Palev, Atanasov, Preslav Petkov.
Sędziowali: Juraj Mokry, Dominga Lot.