Fot. własne.
Stal Rzeszów odniosła trzecie zwycięstwo z rzędu a drugie w Betclic 1. Lidze wygrywając przed własną publicznością z Polonią Warszawa 2-1. Sean Goss przyznał, że "Biało-Niebiescy" dobrze zaprentowali się w obronie dzięki czemu komplet punktów pozostał w stolicy Podkarpacia.
Sean, po pierwsze: gratulacje. Zagrałeś świetny mecz, zdobyłeś ważną bramkę, a drużyna sięgnęła po trzy punkty. Co możesz powiedzieć o tym spotkaniu?
Dziękuję. To były dla nas bardzo ważne trzy punkty. Tak jak mówiłem wcześniej, nie był to nasz najlepszy występ, ale kiedy zdobywasz trzy punkty, właśnie to jest najważniejsze. Mieliśmy momenty, w których mogliśmy podwyższyć prowadzenie i wiedzieliśmy, że jeśli rywale wrócą do meczu, możemy mieć problemy.
Po drugiej bramce bardzo dobrze spisywaliśmy się jednak w defensywie. Obrona utrzymała nas w tym spotkaniu i jesteśmy bardzo zadowoleni, że udało nam się zdobyć trzy punkty.
Jak czujesz się w roli jednego z bardziej doświadczonych zawodników? W wyjściowej jedenastce biega obok Ciebie kilku młodych piłkarzy.
To niesamowite. Energia i młodość tych zawodników są naprawdę imponujące. Możliwość gry w środku tygodnia i dania chłopakom z Akademii szansy na pokazanie swoich umiejętności jest czymś wyjątkowym.
Nie chodzi jednak tylko o to, żeby dać im szansę. Oni muszą ją wykorzystać. Myślę, że zrobią to bardzo dobrze. To świetna i bardzo pozytywna rzecz dla klubu oraz jego przyszłości.
Jak długo zastanawiałeś się nad decyzją o oddaniu strzału przy bramce?
Myślę, że wszystko wynikało z pozycji, którą zająłem. To sytuacja, którą bardzo często ćwiczyłem na treningach. Pracowaliśmy nad wykończeniem takich akcji.
Kiedy "Puki" zagrał piłkę z powrotem do mnie, miałem dobre pierwsze przyjęcie i dzięki temu otworzyła się przede mną przestrzeń. Wydaje mi się, że była to idealna okazja do oddania strzału.
Po otrzymaniu żółtej kartki było widać sporo rozmów i przepychanek słownych z rywalami. Pod koniec meczu wyglądało jakbyś brał udział w zapasach pod polem karnym Polonii. Co tam się wydarzyło?
Samą rywalizację na boisku rozumiem. Kiedy jednak masz już żółtą kartkę, musisz być ostrożny. Czułem, że było zdecydowanie za dużo rozmów i krzyków związanych z tym, żeby sędzia pokazał mi kolejną kartkę.
Uważam, że było to trochę pozbawione szacunku wobec mnie. Jako drużyna dobrze sobie jednak z tym poradziliśmy.
Dzisiaj nie wszystkie decyzje sędziego były po naszej myśli, ale potrafiliśmy utrzymać koncentrację. Na koniec meczu wszyscy powinniśmy podać sobie ręce i uznać, że była to sportowa rywalizacja. Tymczasem pojawiły się groźby, że jeśli przyjadę do Warszawy, to coś się może wydarzyć.
Dla mnie to było niezrozumiałe. Na boisku różne rzeczy się zdarzają. Mogę być niezadowolony z czegoś, oni również mogą być niezadowoleni, ale jeśli po meczu pojawiają się takie groźby, to jest po prostu żart.
Zapewne nie możesz doczekać się rewanżu w Warszawie?
Oczywiście. To jest piłka. Czasami coś się wydarzy na boisku, ktoś może być niezadowolony. To normalne. Sam również nie jestem zadowolony z niektórych sytuacji, ale takie zachowanie po meczu jest po prostu nie na miejscu.
Z Twojej perspektywy, jako jednego z kluczowych piłkarzy – co czujesz słysząc z trybun: "Dzisiaj wygrał rzeszowski ZKS"?
To niesamowite. Zdobycie trzech punktów to świetna sprawa. Najważniejsze jest to, że widzimy szczęśliwych kibiców, którzy mogą wrócić do domu z uśmiechem. Zawodnicy również schodzą z boiska z poczuciem satysfakcji.
To wszystko, czego można oczekiwać po takim meczu. Zwycięstwo daje całemu zespołowi pozytywną energię. Dzięki temu wszyscy wracamy na treningi z dobrym nastawieniem i czekamy na kolejny mecz.
Rozmawiał: Radosław Dudek
Czytaj także
2026-08-31 14:54
Dwóch piłkarzy Stali Rzeszów w jedenastce kolejki Betclic 1. Ligi
2026-08-28 19:50
Skierniewice zdobyte! Stal z pierwszą wygraną w sezonie
Komentarze
⚠
Uwaga!
Teraz komentarze są domyślnie ukryte, aby poprawić komfort korzystania z serwisu. Kliknij przycisk „Zobacz komentarze”, aby je wyświetlić i dołączyć do dyskusji.