Mimo wysokiego zwycięstwa Stali Rzeszów trener gospodarzy podkreślał, że mecz z Podbeskidziem Bielsko-Biała długo nie układał się po myśli biało-niebieskich. Szczególnie w pierwszej połowie rzeszowianie mieli problemy z finalizacją swoich akcji.
- Wygraliśmy 3-0. Jesteśmy w następnej rundzie. Szkoda, że trzech punktów do ligi nie dopisują, bo by się nam to bardzo też przydało - mówił Marek Zub.
- Wbrew pozorom bardzo trudny mecz w przekroju całych 90 minut. Bardzo trudno nam było oddać celny strzał, mimo że mieliśmy w pierwszej połowie mnóstwo sytuacji do tego, żeby oddać strzał. Nie mówię już skuteczny, ale w kierunku bramki - dodawał szkoleniowiec.
Trener zwracał uwagę również na agresywną grę Podbeskidzia, które długo nie pozwalało Stali na swobodne rozwinięcie akcji. Przełom nastąpił dopiero po zmianach dokonanych w drugiej części spotkania.
Szymon Pukała bohaterem Stali Rzeszów
Marek Zub przyznał, że obraz meczu wyraźnie zmienił się po roszadach personalnych. Szczególnie dobrze ocenił wejście Seana Gossa.
- Totalnie zmieniła się gra po tym, jak zaczęliśmy trochę mieszać w składzie, łącznie z wprowadzeniem głównie dwóch skrzydłowych i Seana, który w środku rzeczywiście zagrał, moim zdaniem, niesamowite 20 minut. Pod każdym względem mądrości, skuteczności, przewidywania, doświadczenia, umiejętności technicznych - oceniał Zub.
Największym bohaterem spotkania został jednak Szymon Pukała. Młody zawodnik po wejściu na boisko trzykrotnie wpisał się na listę strzelców i przesądził o awansie Stali Rzeszów.
- Duże święto dla samego Szymka, dla naszej akademii, dla naszej strategii - podkreślił trener.
Marek Zub zaznaczył, że występ Szymona Pukały jest także kolejnym potwierdzeniem pracy wykonywanej w akademii Stali Rzeszów.
- Dzisiaj potwierdził, że potrafi się znaleźć w określonych sytuacjach. Pokazał swoje atuty. Oczywiście jako młody zawodnik jest jakimś tam świadectwem tego, co się tutaj dzieje w akademii, kolejnym, który pokazał się na poziomie pierwszej ligi i, że tak powiem, ogólnopolskim - mówił szkoleniowiec.
Jednocześnie trener zwrócił uwagę, że tak udany występ automatycznie zwiększy oczekiwania wobec młodego zawodnika.
- Z drugiej strony też trzeba patrzeć na to tak, że strzelając dzisiaj trzy bramki w ciągu kilku minut, też zawiesił sobie wysoko poprzeczkę. W kolejnych meczach wszyscy będą oczekiwali, że będzie w tej pierwszej jedenastce na pewno. I oczywiście, idąc dalej, że będzie potwierdzał tę swoją skuteczność - dodał.
Zdaniem Zuba hat-trick może być dla Pukały momentem, który pozwoli mu nabrać większej pewności pod bramką rywala.
- Być może to jest ten moment, w którym przełamał swoją niemoc i poczuje się trochę bardziej pewnie, lepiej będzie rozwiązywał te sytuacje i z meczu na mecz będzie też lepszym piłkarzem - zaznaczył trener Stali.
Marek Zub o problemach ze skutecznością
Mimo trzech zdobytych bramek temat skuteczności pozostaje jednym z najważniejszych problemów Stali Rzeszów. Szkoleniowiec wskazywał przede wszystkim na jakość ostatniego kontaktu z piłką oraz decyzje podejmowane bezpośrednio przed strzałem.
- Z konsekwencji mimo wszystko decyduje ten ostatni kontakt z piłką przed uderzeniem, przygotowanie tej piłki. A więc wracając do takich podstaw, trochę umiejętności technicznych pod presją - tłumaczył Marek Zub.
Trener podkreślił, że zupełnie inaczej wygląda wykonywanie takich elementów podczas treningu, a inaczej w warunkach meczowych.
- Co innego trening, nawet co innego presja treningowa obrońców, kolegi i tak dalej, a co innego mecz, co innego atmosfera meczu, co innego taka presja tego poziomu i to w tym momencie wychodzi na wierzch - mówił.
Za pozytyw Zub uznał jednak fakt, że jego zespół potrafi budować akcje i doprowadzać je do sytuacji, w których o powodzeniu decyduje już indywidualne zachowanie zawodnika.
- To, co jest ważne, że doprowadzamy do tego, że potrafimy zbudować akcję, doprowadzić ją w zasadzie do ostatniego momentu, a wtedy to już nie decyduje drużyna i działania drużynowe, tylko właśnie ten ostatni akt, czyli włożenie piłki do bramki, a robi to jeden piłkarz - podkreślił.
Rotacje w składzie i uraz Marcina Listkowskiego
Mecz w STS Pucharze Polski był dla sztabu Stali także okazją do sprawdzenia kilku innych rozwiązań personalnych. Marek Zub przyznał wprost, że spotkanie w pewnym stopniu potraktował jako poligon doświadczalny.
- Zdecydowanie jako poligon, muszę tak powiedzieć - stwierdził trener.
Jednym z zawodników sprawdzanych w innych rolach był Wojciech Machura. Zub widzi w nim potencjał do gry w środku obrony, a w trakcie spotkania piłkarz pojawił się również jako defensywny pomocnik.
Rotacje miały również związek z intensywnym terminarzem oraz potrzebą oszczędzania części zawodników. Trener szczególnie chciał dać odpocząć Mateuszowi Leniartowi, który po poprzednim spotkaniu był mocno poobijany.
Niepokojącą informacją jest natomiast uraz Marcina Listkowskiego, który musiał przedwcześnie opuścić boisko.
- Uraz - odpowiedział krótko Zub, a pytany o szczegóły dodał: - Naciągnięcie mięśnia.
Stal nie chciała ryzykować pogłębienia problemu zdrowotnego pomocnika.
Stal Rzeszów chce wydostać się z dołu tabeli
Pucharowy awans poprawił nastroje w drużynie, ale dla Marka Zuba najważniejszy pozostaje teraz powrót do walki o punkty w Betclic 1 Lidze.
- Już dzisiaj trzeba myśleć o tym, jak to zwycięstwo z jednej strony wykorzystać do tego, żeby znowu strzelać bramki w sobotę i znowu cieszyć się z punktów, ale tym razem w lidze - mówił szkoleniowiec.
Trener bardzo obrazowo odniósł się przy tym do obecnej sytuacji Stali w ligowej tabeli - Chłodno jest tam na dole tabeli, mimo że lato jeszcze, ale tam mrozi po nogach nas bardzo. Chcielibyśmy się jak najszybciej z tego dołka wyrwać - powiedział Marek Zub.
Szkoleniowiec przyznał, że zwycięstwo z Podbeskidziem powinno pozytywnie wpłynąć na atmosferę w zespole, choć nie chciał przesądzać, jak przełoży się ono na kolejne spotkania - Podbuduje na pewno. Atmosfera się poprawi, to nie muszę o tym mówić. Natomiast jaki to będzie miało wymiar w kolejnych meczach? Trudno powiedzieć - zaznaczył.
Przed kolejnym ligowym starciem jednym z głównych zadań sztabu będzie regeneracja zawodników po intensywnym okresie oraz uporanie się z drobnymi problemami zdrowotnymi.
W najbliższym meczu Marek Zub będzie mógł w ataku skorzystać między innymi z Szymona Salamona i Michała Musika. Trener podkreślił, że dla obu wychowanków klubu obecna sytuacja jest również dużą szansą.
- Oni sobie zdają sprawę ze swojej pozycji, ale to jest dla nich niesamowita szansa, żeby pokazywać się, żeby grać, żeby łapać te minuty. Ja wierzę w to, że oni też odpalą w którymś momencie. To potrzeba jednego meczu, nawet 20 minut - przekonywał Zub. - Wierzę w nich. Wierzę że w następnym meczu w końcu strzelą bramki i zaczną strzelać regularnie - dodał.
Teraz Stal Rzeszów wraca do rywalizacji w Betclic 1 Lidze. Kolejnym przeciwnikiem biało-niebieskich będzie Polonia Warszawa.