Ładowanie wyników…

Dawid Sut o kulisach powrotu Macieja Rybusa do Pelikana Łowicz. "Rozmowy trwały sekundy”

fot. Bartosz Micał
fot. Bartosz Micał

Pelikan Łowicz znakomicie rozpoczął sezon w Betclic 3. Lidze. Beniaminek po trzech kolejkach ma na koncie komplet punktów, a ostatnio pokonał 2-1 rezerwy ŁKS-u Łódź. Po spotkaniu porozmawialiśmy z Dawidem Sutem, dyrektorem sportowym Pelikana. O świetnym początku rozgrywek, celach drużyny, zamkniętej już kadrze, powrocie Macieja Rybusa oraz innych wychowankach łowickiego klubu.

- Trzy kolejki i komplet punktów. Na początek zapytam jednak o zwycięstwo z ŁKS-em II Łódź. To spotkanie miało też dodatkowy ładunek emocjonalny dla miejscowych kibiców. Jak oceniasz ten mecz?

- Myślę, że wygrał zespół lepszy, który lepiej prezentował się na murawie. Możemy nawet żałować, i uważam to też za nasz plus po tym spotkaniu, że nie wygraliśmy wyżej. Emocje w końcówce tak naprawdę sami sobie napędziliśmy.

Uważam jednak, że zwyciężyła lepsza drużyna. Chcieliśmy dominować w tym meczu. ŁKS II w pierwszej połowie grał nisko i myślę, że podchodził do nas również z pewnym respektem. Dla nas to pozytyw, bo jesteśmy beniaminkiem tej ligi. Na boisku mieliśmy beniaminka oraz zespół, który spadł z Betclic 2. Ligi. To ważne zwycięstwo i pokazanie, że z nami trzeba się w tej lidze liczyć.

- A jakie są cele Pelikana? Jesteście beniaminkiem, macie komplet punktów, więc apetyt zapewne rośnie w miarę jedzenia. Myślicie już gdzieś z tyłu głowy o 2. Lidze, czy zdecydowanie za wcześnie na takie deklaracje?

- Myślę, że „spokój” jest tutaj słowem, które najlepiej pasuje do oceny całej sytuacji. To dopiero początek rozgrywek. Oczywiście świetnie jest zacząć sezon od serii zwycięstw. Na razie to robimy i oby trwało to jak najdłużej.

Patrzę jednak na wszystko z dużym spokojem, bo wiem, gdzie ten klub znajdował się półtora roku temu. Byliśmy wtedy w położeniu zupełnie innym niż obecnie.

Mamy zespół, w którym jest rywalizacja również na treningach. Kadra jest szeroka i każdy chce walczyć o swoje miejsce. Przede wszystkim chcemy wygrywać. Jeżeli natomiast pytasz mnie o konkretny cel, powiedziałbym, że jest nim solidność.

Przed sezonem, podczas oficjalnej kolacji przed pierwszym meczem z ŁKS-em Łomża, sztab szkoleniowy i zawodnicy usłyszeli ode mnie jedno zdanie. Powiedziałem, że naszym celem jest zajęcie miejsca w pierwszej ósemce.

- Zapytam więc z perspektywy dyrektora sportowego. Kadra, którą obecnie macie, jest już dokładnie tą, którą planowaliście zbudować? Są jeszcze wolne miejsca na kolejnych zawodników, czy świetne wyniki pokazują, że letnia praca została wykonana perfekcyjnie?

- Czy perfekcyjnie, to pokaże czas. Myślę, że będziemy mogli to właściwie ocenić po 19 meczach, bo jeszcze dwa spotkania rundy rewanżowej rozegramy w tym roku.

Jeżeli natomiast pytasz o wolne sloty, to ich nie ma. Mogę uspokoić menedżerów - nie mamy już miejsc w kadrze. Nie mamy też miejsca, jeżeli chodzi o Excela i nasze finanse.

Naszym celem było sprowadzenie wszystkich zawodników, których chcieliśmy, już na pierwszy trening. Można powiedzieć, że się udało. Żartobliwie mówię tylko, że Maksym Czekała kazał na siebie poczekać i dojechał we wtorek, a nie w poniedziałek, ale już wtedy wiedzieliśmy, że będzie naszym zawodnikiem.

Chcieliśmy bardzo szybko zamknąć kadrę. Mieliśmy też określony budżet, w którym musieliśmy się poruszać. Praktycznie udało się go zrealizować. Pojawiła się lekka nadwyżka, którą pokryjemy.

Jestem zadowolony z konstrukcji zespołu przede wszystkim pod względem rywalizacji. Mamy też młodych zawodników, którzy chcą pokazać się szerszej publiczności. Liczę na to, że będziemy punktować i staniemy się drużyną, o której mówi się nie tylko w kontekście tego, że do Polski wrócił Maciej Rybus.

- No właśnie, Maciej Rybus. Jak doszło do tego, że były reprezentant Polski ponownie gra w Pelikanie Łowicz? Wiem też zakulisowo, że miałeś w tym spory udział.

- Z Maćkiem znamy się od wielu lat i dużo ze sobą rozmawialiśmy na różnych etapach jego kariery. Odwiedziłem go chociażby w Lyonie, kiedy występował w Ligue 1.

Kiedy przyjechał na wakacje, udało się namówić go do wspólnego treningu. Tak naprawdę nawet on sam wyszedł z tą inicjatywą i pojawił się na zajęciach. Zobaczyłem wtedy, że poczuł chęć, żeby jeszcze pograć w piłkę i ponownie się zmobilizować.

Nie było z mojej strony żadnej presji. Bardzo spokojnie podeszliśmy do całego tematu. Myślę, że ważne było wzajemne zaufanie - Maćka do mnie i moje do Maćka. Ostatecznie udało się wszystko dopiąć.

Same rozmowy o kontrakcie trwały chyba bardziej sekundy niż minuty. Szybko podpisaliśmy umowę. Pojawiały się różne informacje o pięciomiesięcznym kontrakcie, natomiast Maciek podpisał z Pelikanem roczną umowę.

Myślę, że po tych trzech meczach również sam może sobie powiedzieć, że była to dobra decyzja. Odzyskał radość z bycia piłkarzem. Jego synowie kibicują mu podczas każdego domowego spotkania, mocno przeżywają mecze na trybunach i są ubrani w koszulki Pelikana.

Oby ta historia miała jeszcze fajniejszy ciąg dalszy. Dla nas, jako klubu, to również bardzo ważny moment. Najbardziej utytułowany wychowanek wraca do Pelikana i pomaga nam także budować całą otoczkę wokół klubu.

- To teraz pozostaje wam jeszcze sprowadzić Przemysława Płachetę...

Czekamy jeszcze na Przemka Płachetę! Myślę jednak, że kontrakt, który podpisał w MLS, może być ciężki do przebicia dla naszego budżetu. Na razie jego podobizna znajduje się na naszej ściance.

Przemek rzeczywiście zaczynał w Pelikanie, choć jego pobyt tutaj był dość krótki, bo szybko trafił do ŁKS-u Łódź. Myślę jednak, że kiedyś nadejdzie taki moment, w którym powalczymy o Przemka. Czy stanie się to w ciągu najbliższych dwóch-trzech lat? Nie byłbym tego taki pewny.

Zawsze chcemy jednak otwierać miejsce dla naszych wychowanków. Podczas jednego ze sparingów odwiedziła nas również Martyna Wiankowska, która dwa dni później podpisała kontrakt z Como 1907. Była na naszym meczu kontrolnym ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki.

Cieszymy się, że wychowankowie mają ten klub w sercu. Na tym chcemy budować, żeby również lokalna społeczność była cały czas wzmacniana.

Czujemy, że Pelikan to fajny klub. Klub z historią i tradycjami, który zna swoje miejsce w szeregu, ale jednocześnie chce się rozwijać. Znamy swoje deficyty. Musimy je pokonywać i walczyć dalej - nie tylko na boisku.

Rozmawiał Maciej Decowski-Niemiec

Więcej o meczu: Pelikan Łowicz - ŁKS II Łódź
Więcej o lidze: III liga, gr. I
Z tego meczu

Transmisja, kursy i informacje meczowe powiązane z tym spotkaniem:

Czytaj także
Komentarze
Uwaga! Teraz komentarze są domyślnie ukryte, aby poprawić komfort korzystania z serwisu. Kliknij przycisk „Zobacz komentarze”, aby je wyświetlić i dołączyć do dyskusji.