Motor Lublin odniósł pierwsze zwycięstwo w sezonie 2026/2027 PKO BP Ekstraklasy. W niedzielnym spotkaniu 4. kolejki żółto-biało-niebiescy pokonali na własnym stadionie GKS Katowice 1-0. Bohaterem gospodarzy został Karol Czubak, który w 86. minucie wykorzystał podanie Mbaye Jacquesa Ndiaye i zdobył jedyną, a zarazem zwycięską bramkę. Wcześniej po interwencjach VAR sędzia nie uznał po jednym trafieniu obu drużyn.
Motor szukał przełamania
Spotkanie na Motor Lublin Arenie miało dla gospodarzy szczególne znaczenie. Po trzech pierwszych kolejkach nowego sezonu lublinianie mieli na koncie zaledwie punkt i znajdowali się w dolnej części tabeli. Mecz z GKS-em Katowice był więc okazją, aby przerwać nieudany początek rozgrywek i wreszcie dopisać do dorobku komplet punktów. Katowiczanie przystępowali do spotkania po dwóch rozegranych meczach ligowych, ponieważ ich terminarz został zmodyfikowany w związku z występami w eliminacjach europejskich pucharów.
Motor od początku próbował przejąć inicjatywę. Gospodarze często szukali swoich szans po lewej stronie boiska i starali się uruchamiać Ndiaye oraz Karola Czubaka. Już w 13. minucie Czubak dobrze obsłużył Senegalczyka, ale ten w dogodnej sytuacji uderzył w boczną siatkę. Kilkanaście minut później odpowiedział GKS. Ilya Shkurin znalazł sobie miejsce w polu karnym i oddał groźny strzał, po którym piłka zatrzymała się na słupku bramki strzeżonej przez Ioana Popę.
W 25. minucie swoich sił próbował Christopher Simon, lecz dobrze interweniował ustawiony w bramce GKS-u Gabriel Kobylak. Chwilę później ponownie groźnie zrobiło się pod bramką gospodarzy, kiedy po rykoszecie piłka trafiła do Mateusza Wdowiaka, ale jego uderzenie z ostrego kąta znalazło tylko boczną siatkę.
Okazje były, goli do przerwy zabrakło
Motor miał więcej momentów, w których potrafił przedostać się pod bramkę GKS-u, ale brakowało ostatniego dokładnego podania lub skutecznego wykończenia. W 36. minucie Karol Czubak po współpracy z Ndiaye uderzył z ostrego kąta wzdłuż bramki. Piłka minęła jednak słupek.
Goście nie ograniczali się wyłącznie do obrony. Próbowali wykorzystywać Shkurina oraz Bartosza Nowaka, a przed przerwą przez dłuższy fragment utrzymywali się także na połowie Motoru. Żadna ze stron nie zdołała jednak zmienić wyniku i po pierwszych 45 minutach na tablicy świetlnej pozostawało 0-0.
VAR dwa razy odbiera gole
Znacznie więcej emocji przyniósł początek drugiej połowy. Już w 49. minucie wydawało się, że Motor dopiął swego. Ndiaye przeprowadził indywidualną akcję i oddał strzał, Kobylak odbił piłkę, a Czubak skierował ją do pustej bramki. Radość gospodarzy okazała się jednak przedwczesna. Po analizie VAR sędziowie dopatrzyli się pozycji spalonej i trafienie zostało anulowane.
Nie minęło wiele czasu, a niemal identyczne emocje przeżyli zawodnicy i kibice GKS-u. W 60. minucie katowiczanie przeprowadzili bardzo dobrą zespołową akcję. Bartosz Nowak zagrał do Shkurina, a napastnik gości mocnym uderzeniem umieścił piłkę w bramce. Tym razem cieszyli się przyjezdni.
I ponownie do akcji wkroczył VAR. Analiza wykazała spalonego we wcześniejszej fazie akcji i również ten gol nie został uznany. W krótkim odstępie czasu obie drużyny zdążyły więc prowadzić 1-0, ale oficjalny wynik nadal brzmiał 0-0.
Kobylak ratował GKS
Motor nie zrezygnował z ataków. Jedną z najlepszych okazji stworzył sobie w 64. minucie. Po dośrodkowaniu Fabio Ronaldo piłkę głową uderzył Chrostopher Simon. Kobylak popisał się znakomitą interwencją, odbił futbolówkę, a ta trafiła jeszcze w słupek. Katowiczanie po raz kolejny uniknęli straty bramki.
GKS także potrafił odpowiedzieć. W 76. minucie po dośrodkowaniu Bartosza Wolskiego głową uderzał Shkurin, lecz nie trafił w światło bramki. Im bliżej było końca spotkania, tym bardziej realny stawał się scenariusz bezbramkowego remisu. Motor miał jednak w swoich szeregach duet, który w najważniejszym momencie znalazł sposób na defensywę gości.
Ndiaye rozpędził się, Czubak dokończył akcję
Decydująca akcja nadeszła w 86. minucie. Motor wyszedł z szybkim atakiem, a Mbaye Jacques Ndiaye wykorzystał wolną przestrzeń na skrzydle. Rozpędzony zawodnik gospodarzy dostał się w pole karne i zagrał piłkę zewnętrzną częścią stopy w kierunku dalszego słupka. Tam znakomicie odnalazł się Czubak, który zamknął akcję i skierował futbolówkę do siatki. Tym razem również potrzebna była weryfikacja, ale po analizie gol został uznany. Motor objął prowadzenie 1-0.
Dla Czubaka była to nagroda za bardzo aktywny występ. Napastnik Motoru uczestniczył w wielu ofensywnych akcjach gospodarzy, wcześniej miał już nieuznanego gola, a gdy mecz wchodził w decydującą fazę, znalazł się dokładnie tam, gdzie powinien znaleźć się środkowy napastnik.
Dziesięć dodatkowych minut i nerwowa końcówka
Emocje nie skończyły się po golu Czubaka. Drugą połowę przedłużono aż o dziesięć minut. GKS Katowice ruszył do walki o wyrównanie, a Motor musiał bronić najcenniejszego wyniku w tym sezonie.
W doliczonym czasie gry w polu karnym gospodarzy doszło jeszcze do groźnego zamieszania. Popa wyszedł do dośrodkowania i wypiąstkował piłkę, zderzając się przy tym z Marcinem Wasielewskim. Pojawiły się nerwy i przepychanki, ale sytuacja nie przyniosła GKS-owi bramki. Motor utrzymał prowadzenie do ostatniego gwizdka.
Pierwsze zwycięstwo Motoru w sezonie
Wygrana 1-0 ma dla lublinian znacznie większe znaczenie niż tylko kolejne trzy punkty w tabeli. Motor przystępował do meczu z zaledwie jednym punktem zdobytym w trzech pierwszych spotkaniach i potrzebował przełamania. Zwycięstwo nad GKS-em oznacza więc pierwszy komplet punktów zespołu Mariusza Misiury w sezonie 2026/2027.
Na sukces gospodarze musieli jednak solidnie zapracować. Obie drużyny stworzyły sytuacje bramkowe, obie trafiły w słupek i obu anulowano po jednym golu. O wszystkim zdecydowała dopiero końcówka oraz skuteczność Czubaka.
Motor pokazał przy tym cierpliwość. Nie załamał się po anulowaniu pierwszego trafienia swojego napastnika, przetrwał moment, w którym do siatki trafił GKS, i do końca szukał zwycięskiej bramki. Znalazł ją na cztery minuty przed upływem regulaminowego czasu gry.
W następnej kolejce drużyna z Koziego Grodu zmierzy się na wyjeździe z Koroną Kielce. Początek spotkania zaplanowano na sobotę (22.08) o godz. 14:45 na Exbud Arenie.
Motor Lublin: Popa – Santos (78. Lukoszek), Bereszyński, Bartoš, Luberecki, Bourhane, Simon, Łęgowski (90+3. Meyer), Ndiaye (90+3. Haxha), Ronaldo (66. Aiko), Czubak (90+3. Gregorski).
GKS Katowice: Kobylak – Jędrych, Klemenz, Czerwiński (46. Resta), Jirka (70. Wasielewski), Łukasiak, Wdowiak (70. Galan), Wędrychowski (46. Bartlewicz), Nowak (89. Marković), Wolski, Shkuryn.
Sędzia: Patryk Gryckiewicz (Toruń).
Widzów: 13 016.