Czarni Jasło przegrali 0-3 ze Stalą Łańcut. Po meczu Szymon Cetnarowski, trener zespołu z Jasła, ocenił spotkanie. Powiedział, że najbardziej zabrakło jego drużynie skuteczności. Odniósł się również do tego, czy mecz mógłby wyglądać inaczej, gdyby Czarni nie stracili gola z rzutu karnego. Przyznał także, że najbardziej szkoda mu niewykorzystanych sytuacji przy stanie 0-1.
- Jak pan ocenia ten przegrany mecz, w którym prowadziliście grę, przynajmniej przez większość spotkania?
- Niestety jest to kolejny mecz, w którym prowadzimy grę. W zasadzie, poza zeszłym tygodniem, kiedy zmierzyliśmy się z Sanokiem, w pięciu kolejkach w większości spotkań to my prowadziliśmy grę. Generalnie nie przynosi to jednak skutku w postaci punktów i bardzo nas to boli.
Dzisiaj sytuacji do zdobycia bramki było mnóstwo, a finalnie nie zdobywamy żadnej. Przeciwnik w pierwszej połowie wychodzi z kontrą, czego efektem jest rzut karny i zdobyta bramka.
Pomimo przegrywania 0:1 znowu konsekwentnie realizowaliśmy plan. Zdominowaliśmy rywala, dochodziliśmy do sytuacji, żeby zdobyć bramkę. Niestety efektem zaangażowania większej liczby zawodników na połowie przeciwnika były kolejne kontry. Łańcut był dzisiaj niesamowicie skuteczny.
Wynik wygląda zatrważająco, bo porażka 0-3 na własnym stadionie boli nas niesamowicie. Natomiast musimy na spokojnie usiąść, przewietrzyć głowy i znaleźć jakieś wspólne rozwiązanie.
Na dzień dzisiejszy pierwsze, co się nasuwa, to stwarzać jeszcze więcej sytuacji albo być jeszcze bardziej skutecznym. Pytanie, czy to przyniesie zamierzony efekt, bo te sytuacje są w każdym meczu, ale przegrywamy. Po pięciu kolejkach uważam, że tych punktów powinno być znacznie, znacznie więcej. Mamy tylko pięć punktów i dzisiaj notujemy drugą porażkę na własnym stadionie.
Jest to nowa drużyna, potrzebujemy na pewno czasu, żeby się scalić, żeby ci zawodnicy się zgrali i przysłowiowo, żeby to „zażarło”. Mam nadzieję, że w każdym kolejnym meczu będziemy regularnie punktować, bo efekt wizualny to jedno, ale zdobywanie punktów w piłce jest jednak ważniejsze.
- Czego najbardziej zabrakło wam w dzisiejszym meczu?
- Skuteczności. Każdy, kto był dzisiaj na meczu, widział, że zabrakło nam skuteczności. Po prostu skuteczności.
- Czy myśli pan, że mecz mógłby wyglądać inaczej, gdyby nie ten karny?
- Znaczy, karny był, wydaje mi się, zasłużony i nie dopatrywałbym się tutaj na pewno pomyłki sędziowskiej. Pomimo straty bramki z rzutu karnego dalej prowadziliśmy grę i mieliśmy mnóstwo sytuacji do zdobycia bramki, więc ciężko teraz odpowiedzieć, czy ten mecz wyglądałby inaczej.
Być może przy stanie 0-0 faktycznie łatwiej byłoby strzelić bramkę. Nie wiemy, możemy tylko gdybać.
- Który gol wam zabrał pewność siebie, ten drugi, czy dopiero ten trzeci
- No, trzeci zamknął mecz całkowicie. Drugi też był dość późno stracony, bo w zasadzie około 80. minuty, więc było bardzo mało czasu na odrabianie strat.
Natomiast i tak po straconej drugiej bramce ruszyliśmy mocno do przodu i mieliśmy swoje sytuacje. Najbardziej szkoda mi kilku sytuacji przy stanie 0:1, bo uważam, że gdybyśmy strzelili bramkę na 1-1, to przechylilibyśmy szalę zwycięstwa na swoją korzyść.
Stal Łańcut, jeżeli chciałby grać o zwycięstwo, a nie o remis,musiałaby również zacząć mocniej atakować. Wtedy mecz zupełnie bardziej by się otworzył. Uważam, że te fazy przejściowe wykorzystalibyśmy lepiej.
Natomiast tak się nie stało. Nie strzeliliśmy bramki na 1-1, a Łańcuch strzelił na 2-0 i na 3-0.
Rozmawiał Mateusz Stukus