- Świetny mecz dzisiaj w waszym wykonaniu. Wszedłeś z ławki rezerwowych, strzeliłeś dwie bramki, zostałeś bohaterem meczu. Atmosfera też była świetna, kibice głośno dopingowali. Jak oceniasz ten mecz i swój debiut tutaj przed domową publicznością?
- Na początku chciałbym bardzo podziękować naszym kibicom, że tak licznie dzisiaj nas wspierali. Na pewno nas to podniosło na duchu. Pokazali nam, że warto grać dla Wisłoki, bo to jest duży klub z tradycją.
Co do samego meczu, był ciężki, bo wiadomo, jak to z beniaminkami, ciężko czasami się czegoś spodziewać. Może powiem tak, że byliśmy dzisiaj konkretniejsi.
Na pewno JKS Jarosław to drużyna, której nie wolno lekceważyć. Bardzo dobrze grają z kontry, mają, że tak powiem, gaz z przodu. Na szczęście udało nam się temu zapobiec. Straciliśmy tylko jedną bramkę, która padła po błędzie indywidualnym. Poza tym myślę, że był to wyrównany mecz, ale przeważyło to, że byliśmy konkretniejsi.
- Przyjechałeś tutaj pół roku temu i doznałeś kontuzji. Czy wszystko już w porządku z twoim zdrowiem?
- Powoli się kuruję. Jeszcze nie czuję się w stu procentach gotowy do gry, ale wiadomo, trzeba powoli łapać minuty, pewność siebie, przełamywać jakieś lęki.
Cieszę się po prostu, że w tym meczu karta dla mnie się odwróciła po incydencie sprzed prawie pół roku. Myślę, że to też miało jakieś znaczenie, że los w końcu się do mnie uśmiechnął.
- A co skłoniło cię do transferu tutaj, do Wisłoki Dębica?
- Myślę, że głównie atmosfera, kibice, nowy stadion. Fajne miejsce do wypromowania się, do rozwoju. Potrzebowałem gdzieś znaleźć swoje miejsce po tej ciężkiej kontuzji.
Nie było za dużo opcji, ale cieszę się, że Wisłoka wyciągnęła do mnie pomocną rękę. Mam nadzieję, że z każdym kolejnym meczem będę im się odpłacał najlepiej, jak tylko mogę.
- I tak na koniec, czy możesz nam zdradzić, czy masz jakieś cele na ten sezon?
- Przede wszystkim wyleczyć się i wrócić do formy fizycznej, bo tak jak mówiłem, przez cztery miesiące prawie nic nie mogłem robić przez tę rękę. Okazało się, że było to bardzo poważne złamanie.
Cieszę się, że mogłem w końcu wrócić na boisko, zagrać w pierwszym domowym meczu i poczuć tę atmosferę. Jeszcze raz wielki szacunek dla kibiców. Okazali nam dzisiaj duże wsparcie i cieszę się, że my też jako drużyna pokazaliśmy, że mamy charakter i będziemy grać całym sercem dla Wisłoki.
Rozmawiała Patrycja Budzisz