Kamil Radulj podjął decyzję o zakończeniu piłkarskiej kariery. 37-letni pomocnik przez ponad dwie dekady występował głównie w klubach z Podkarpacia. Największe sukcesy odnosił ze Stalą Mielec i Resovią, a swoją ostatnią drużyną uczynił Karpaty Krosno.
Kamil Radulj zakończył piłkarską karierę
Po 22 latach gry Kamil Radulj zdecydował się zakończyć występy na piłkarskich boiskach. Urodzony 9 października 1988 roku w Krośnie zawodnik przez większość kariery grał jako ofensywny lub środkowy pomocnik.
Pierwsze piłkarskie kroki stawiał w Wisłoku Krościenko Wyżne oraz Krośniance-Karpatach Krosno. Później trafił do Stali Mielec, a następnie został zawodnikiem Korony Kielce. W pierwszym zespole kieleckiego klubu wystąpił w trzech spotkaniach Pucharu Ekstraklasy. Reprezentował także Hetmana Zamość, po czym wrócił na Podkarpacie. W młodości otrzymywał również powołania do juniorskich reprezentacji Polski od kategorii U-16 do U-19.
Ze Stalą Mielec przeszedł drogę od trzeciej do pierwszej ligi
Najdłuższy i najbardziej udany okres Radulj spędził w Stali Mielec. Do zespołu powrócił w 2012 roku i pozostawał w nim przez kolejnych pięć sezonów.
Z mieleckim klubem najpierw wygrał rozgrywki trzeciej ligi w sezonie 2012/13, a trzy lata później świętował kolejny awans, tym razem na zaplecze Ekstraklasy. W pierwszoligowym sezonie 2016/17 rozegrał 32 mecze i zdobył sześć bramek. Łącznie podczas drugiego pobytu w Stali zanotował 106 ligowych występów oraz 27 trafień.
W 2017 roku przeniósł się do Siarki Tarnobrzeg. W ciągu dwóch sezonów zdobył dla niej 16 bramek w 58 ligowych spotkaniach. Następnie podpisał kontrakt z Resovią, do której trafił po sezonie zakończonym dziesięcioma golami na poziomie drugiej ligi.
Ważny gol w drodze Resovii do pierwszej ligi
W barwach Resovii Radulj dołożył swoją cegiełkę do awansu na zaplecze Ekstraklasy. W półfinale baraży z Bytovią Bytów zdobył bramkę z rzutu karnego w dogrywce. Rzeszowianie przeszli później także finałową przeszkodę i w 2020 roku zapewnili sobie promocję do pierwszej ligi.
Kolejnym przystankiem pomocnika była Stal Stalowa Wola. Rozegrał dla niej 13 ligowych meczów i strzelił trzy gole. Na początku 2023 roku ponownie związał się z Karpatami Krosno, czyli klubem, w którym rozpoczynał seniorską karierę.
W sezonie 2023/24, zakończonym spadkiem Karpat z trzeciej ligi, wystąpił w 29 spotkaniach, zdobył sześć bramek i zanotował jedną asystę. Pozostał w Krośnie również na kolejne rozgrywki. W sezonie 2025/26 czterokrotnie wpisywał się na listę strzelców w czwartej lidze podkarpackiej.
„Wybieram wdzięczność zamiast żalu”
Radulj poinformował o swojej decyzji za pośrednictwem mediów społecznościowych. Podkreślił, że podczas kariery wielokrotnie musiał mierzyć się z kontuzjami, które pojawiały się w momentach, gdy znajdował się w dobrej dyspozycji.
- Jest jednak coś, z czego jestem najbardziej dumny. To, że nigdy się nie poddałem. Kontuzje przychodziły zawsze wtedy, gdy byłem w świetnej formie. W momentach, kiedy czułem, że właśnie nadchodzi mój czas - napisał Kamil Radulj.
37-latek zaznaczył, że nie wszystkie sportowe marzenia udało mu się zrealizować. Zamiast rozpamiętywania niewykorzystanych szans postanowił jednak skupić się na ludziach, emocjach oraz doświadczeniach, które dała mu piłka.
Pełny wpis Kamila Radulja
22 lata...
Trudno mi w to uwierzyć, ale nadszedł moment, w którym mówię: DZIĘKUJĘ.
Piłka nożna zawsze była, jest i będzie moją miłością. Moją pasją. Czymś, co sprawia mi ogromną radość.Dziękuję jej za wszystko, co mi dała...
Za ludzi, których poznałem. Za przyjaźnie. Za miejsca, które mogłem zobaczyć. Za to, czego mnie nauczyła. Za emocje, których nie da się opisać i które zostaną ze mną do końca życia. Za zwycięstwa, porażki i lekcje pokory. Za możliwość przeżycia czegoś, o czym marzą tysiące chłopaków.Oczywiście, nie wszystkie marzenia udało się spełnić...
Ale ja wybieram WDZIĘCZNOŚĆ zamiast żalu.Jest jednak coś, z czego jestem najbardziej dumny. To, że nigdy się nie poddałem.
Kontuzje przychodziły zawsze wtedy, gdy byłem w świetnej formie. W momentach, kiedy czułem, że właśnie nadchodzi mój czas.
Był ból. Były łzy, złość i ogromna bezsilność. Były też myśli, żeby już to wszystko zakończyć...
Ale ja zawsze wracałem.
Nie dlatego, że musiałem. Wracałem, bo moja miłość do piłki zawsze była silniejsza.
To właśnie ona dawała mi siłę, żeby po raz kolejny zaczynać od zera.
Ogromnym wsparciem była dla mnie moja żona, która była przy mnie w najtrudniejszych chwilach. Z czasem motywacją stały się także moje dzieci. To dzięki nim jeszcze bardziej wierzyłem, że warto walczyć do końca.
Dziękuję wszystkim trenerom, kolegom z drużyn, kibicom i każdemu, kogo spotkałem na tej drodze.
Dziękuję mojej rodzinie. Bez Was ta historia nie wyglądałaby tak samo.
Piłka nożna zawsze była, jest i będzie moją miłością.
To nie jest pożegnanie z piłką.
To tylko zamknięcie pięknego rozdziału mojego życia.
Dziękuję.
Radulj nie ujawnił jeszcze, w jakiej roli zamierza pozostać przy futbolu. Z jego pożegnalnej wiadomości wynika jednak, że koniec występów na boisku nie musi oznaczać całkowitego rozstania z piłką.









































