Fot. Asseco Resovia Rzeszów.
Asseco Resovia Rzeszów wygrała trzecie spotkanie o brązowy medal z PGE Projektem Warszawa i przedłużyła sezon o kolejny pojedynek, tym razem przed własną publicznością. Bohaterem tego starcia został Jakub Bucki, który dał rewelacyjną zmianę w trzeciej partii.
Otwarcie rywalizacji było bardzo wyrównane. Wprawdzie Stołeczni dwukrotnie odskakiwali na trzy oczka, to seria przyjezdnych, podkreślona pojedynczym blokiem Karola Butryna sprawiła, że przy stanie 6:7 o czas poprosił Kamil Nalepka.
Żaden z zespołów nie był w stanie wypracować sobie większej przewagi - na asa serwisowego rzeszowskiego atakującego, miejscowi odpowiedzieli blokiem na Arturze Szalpuku.
Dopiero pojawienie się na zagrywce Jakuba Kochanowskiego sprawiło, że szala zwycięstwa przechyliła się na stronę PGE Projektu. Reprezentacyjny środkowy popisał się punktową zagrywką, do tego goście popełnili dwa błędy i na tablicy wyników zrobiło się 20:17.
Był to kluczowy moment dla losów inauguracyjnej odsłony. Gospodarze, niesieni dopingiem własnej publiczności wygrali do 21 a "kropkę nad i" postawił Kochanowski.
Na początku kolejnego seta mocno zaskoczył Massimo Botti. Opiekun Asseco Resovii wziął czas przy wyniku 2:2, kiedy to jego zawodnicy wpuszczali w obronie piłki, które były do podbicia. Uwagi Włocha przyniosły efekt - przyjezdni podjęli rękawice i nie pozwolili odskoczyć przeciwnikom.
W warszawskiej ekipie dobrze spisywał się Jan Firlej. Rozgrywający mógł sobie pozwolić na ryzykowne zagrania, ponieważ jego koledzy dobrze prezentowali się w odbiorze. Zmagania nabrały rumieńców przy akcji na 15:16 dla gospodarzy. Miejscowi mocno pracowali w defensywie, by nie pozwolić rywalom na zdobycie punktu, ale nie mieli odpowiedzi na uderzenie Danny'ego Demyanenki.
Wystarczyło jednak, by niespełna minutę później Karol Kłos zatrzymał swojego vis-a-vis i Warszawianie mieli trzy punkty w zapasie. Podobnie jak we wcześniejszej odsłonie PGE Projekt zdołał dowieźć to prowadzenie do samego końca.
Ręce rywali obił Bartosz FIrszt, ustalając wynik na 25:22. Tym samym Stołeczni potrzebowali jeszcze jednej partii, by cieszyć się z brązowego medalu oraz udziału w przyszłorocznej Lidze Mistrzów.
Trzecia odsłona pokazała zarówno największych grzechy rzeszowskich siatkarzy w obecnych rozgrywkach oraz ich spore możliwości. Goście prowadzili 10:9, by następnie oddać pięć punktów z rzędu rywalom z czego 3 po własnych błędach...
Szkoleniowiec gości zmieniał ustawienie, wprowadzał zmiennikow (Lukas Vasina i Jakub Bucki) co zaowocowało zmniejszeniem strat. Goście mimo, że tracili trzy oczka (18:15) doprowadzili do remisu po 19 gdy Mateusz Poręba zatrzymał Firszta, co zwiastowało emocje w końcówce.
Tę lepiej rozegrały właśnie "Pasiaki". Marcin Janusz zaserwował tak, że Rzeszowianie mieli okazję do kontrataku, której nie zmarnował Bucki i gra toczyła się dalej.
Będący na fali goście mocno weszli w czwartą partię. O wysokie morale dbał Vasina, za linią 9. metra świetnie spisywał się Klemen Cebulj, a że na prawym skrzydle szalał Bucki, to na tablicy wyników zrobiło się 15:10.
Rzeszowska zabawa trwała w najlepsze. Prym wiódł w niej słoweński przyjmujący, który ustrzelił Aleksandra Śliwkę, co przełożyło się na rezultat 23:15. Ostatecznie, po ataku Buckiego przyjezdni triumfowali do 18.
W ostatnią odsłonę lepiej weszli Resoviacy, którzy przy zmianie stron prowadzili 8:5. Tę przewagę "Pasiaki" utrzymały do samego końca a kiedy w boisko nie trafił Tillie, mogli się cieszyć ze zwycięstwa. Statuetkę MVP otrzymał Jakub Bucki. Czwarty mecz zostanie rozegrany w środę o godzinie 17:30 na Podpromiu.
PGE Projekt Warszawa: Jan Firlej (3), Bartosz Firszt (13), Karol Kłos (9), Bartosz Gomułka (18), Kevin Tillie (15), Jakub Kochanowski (13), Damian Wojtaszek (libero) oraz Aleksander Śliwka (1), Linus Weber (2), Michał Kozłowski, Brandon Koppers.
Asseco Resovia Rzeszów: Marcin Janusz, Artur Szalpuk (11), Danny Demyanenko (10), Karol Butryn (13), Klemen Cebulj (19), Mateusz Poręba (9), Michał Potera (libero) oraz Yacine Louati (2), Jakub Bucki (17), Erik Shoji, Lukas Vasina (5).
Sędziowie: Marcin Weiner-Marek Lagierski.
Widzów: 4680.
Czytaj także
Komentarze
⚠
Uwaga!
Teraz komentarze są domyślnie ukryte, aby poprawić komfort korzystania z serwisu. Kliknij przycisk „Zobacz komentarze”, aby je wyświetlić i dołączyć do dyskusji.






























































































_1776713266.png)


