Sandecja Nowy Sącz w derbowym starciu z Podhalem Nowy Targ zremisowała bezbramkowym wynikiem.
Spotkanie między Sandecją Nowy Sącz a Podhalem Nowy Targ rozpoczęło się bardzo dynamicznie. Już w 1. minucie gospodarze wywalczyli rzut rożny, sygnalizując ofensywne nastawienie. Chwilę później swoich sił spróbował Piszczek, jednak jego uderzenie poszybowało nad poprzeczką.
Najgroźniejsza sytuacja przyszła w 8. minucie, Lipień znalazł się w doskonałej pozycji, lecz trafił jedynie w poprzeczkę. To był wyraźny sygnał, że goście nie zamierzają ograniczać się do obrony.
Wyrównana gra i walka w środku pola
Kolejne fragmenty meczu to intensywna walka o dominację w środku pola. Obie drużyny próbowały konstruować akcje bokami, a aktywny był Oure, który kilkukrotnie próbował lewą stroną, jednak brakowało dokładności w ostatnim podaniu.
W 29. minucie Burkiewicz oddał groźny strzał z dystansu, ale pewnie interweniował Jeleń. Z kolei po drugiej stronie boiska Lipień i Seweryn stworzyli akcję, zakończoną strzałem, który również nie znalazł drogi do siatki.
Podhale było bliżej gola
Im bliżej przerwy, tym większą przewagę zaczęli osiągać goście. W 41. minucie Seweryn oddał groźny strzał po indywidualnej akcji Lipnia, lecz Jeleń ponownie stanął na wysokości zadania.
Pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem, choć to Podhale było bliżej objęcia prowadzenia.
Druga połowa przyniosła więcej sytuacji
Po zmianie stron tempo nie spadło. Już na początku drugiej części gry Podhale stworzyło kilka groźnych sytuacji, a w 58. minucie ponownie poprzeczka uratowała Sandecję po strzale Lelity.
Gospodarze odpowiedzieli serią ataków. Szczególnie aktywny był Pleśnierowicz, którego kapitalne uderzenie w 77. minucie zostało fenomenalnie obronione przez Styrczulę. Chwilę później ten sam zawodnik ponownie próbował szczęścia, ale bramkarz gości znów był bezbłędny.
Końcówka meczu dała emocje do ostatnich sekund
W ostatnich minutach obie drużyny rzuciły się do ataku. W 83. minucie świetną akcję przeprowadził Oure, dogrywając do Piszczka, który minimalnie przestrzelił.
Najlepszą okazję meczu zmarnowali jednak goście w doliczonym czasie gry. Po szybkim kontrataku Talar zagrał do Brenkusa, a ten z bliskiej odległości nie trafił w bramkę.






























































































_1776713266.png)


