fot. Śląsk Wrocław/facebook
W ramach 31. serii gier Betclic 1 Ligi ekipa Śląska Wrocław rozegrała wyjazdowy mecz z Górnikiem Łęczna, który desperacko broni się przed spadkiem. Goście bez problemu zgarnęli komplet punktów, wygrywając aż 4:0. Bramki dla zespołu z Dolnego Śląska zdobyli kolejno Banaszak, Kurowski, Matsenko oraz Mokrzycki.
Mecz od samego początku zapowiadał się niezwykle elektryzująco. Z jednej strony oglądaliśmy Śląsk Wrocław, zdeterminowany i walczący o bezpośrednią promocję do elity, z drugiej zaś Górnika Łęczna – zespół broniący się przed spadkiem, który w ostatnich tygodniach wyraźnie złapał wiatr w żagle. Zgodnie z przewidywaniami to goście dłużej utrzymywali się przy piłce, jednak podopieczni Jurija Ształowa mieli klarowny plan na ten mecz. Nastawili się na groźne zbliżanie się pod bramkę strzeżoną przez Michała Szromnika i dwukrotnie po stałych fragmentach gry stworzyli spore zamieszanie. Górnikowi brakowało jednak zimnej krwi i precyzji, przez co żadna z tych akcji nie zakończyła się celnym strzałem. Śląsk z kolei szukał swoich szans głównie w błyskawicznych kontratakach, ale one również nie przyniosły w początkowej fazie wymiernych korzyści.
Przed upływem pół godziny gry kibice zgromadzeni na stadionie zobaczyli po jednej doskonałej okazji z obu stron. Najpierw zaatakował Śląsk – bardzo aktywny tego wieczoru Krzysztof Kurowski posłał świetne dośrodkowanie w pole karne. W powstałym zamieszaniu do piłki dopadł Jorge Yriarte, jednak jego uderzenie minimalnie minęło słupek bramki Łukasza Budziłka.
Chwilę później odpowiedzieli zielono-czarni. Kamil Orlik znalazł się zupełnie niepilnowany na skraju szesnastki, lecz fatalnie przestrzelił, posyłając futbolówkę wysoko nad poprzeczką.Decydujący dla losów pierwszej połowy moment nadszedł w 31. minucie. Z pozoru niegroźna akcja w polu karnym Górnika zakończyła się przewinieniem Biedrzyckiego, który pechowo i nieodpowiedzialnie dotknął piłki ręką po zagraniu Przemysława Banaszaka. Arbiter bez wahania wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł sam poszkodowany i pewnym strzałem otworzył wynik meczu, potwierdzając swoją świetną dyspozycję strzelecką z rzutów karnych.
Końcówka pierwszej części należała już bezdyskusyjnie do gości. Najpierw Łukasz Budziłek popisał się kapitalną interwencją po strzale głową Luki Marjanaca, który wykończył precyzyjne dogranie Michała Rosiaka. Jednak w doliczonym czasie gry bramkarz gospodarzy był już bezradny. Po efektownej, kombinacyjnej akcji Mokrzyckiego i Marjanaca, piłka trafiła do Krzysztofa Kurowskiego. Wychowanek Śląska popisał się kapitalną indywidualną akcją, dwukrotnie zwiódł obrońców i uderzył na bramkę. Piłka po rykoszecie zmyliła golkipera i wpadła do siatki, dając Śląskowi komfortowe prowadzenie 2:0 do przerwy.
Druga połowa rozpoczęła się dla Górnika w najgorszy możliwy sposób. Już w 49. minucie było 3:0. Yehor Matsenko wyrzucił piłkę z autu, wymienił podania z Marjanacem, a ten spróbował wycofać futbolówkę spod linii końcowej. Budziłek interweniował tak nieszczęśliwie, że wybił piłkę wprost pod nogi Matsenki, który dopełnił tylko formalności. Zaledwie dwie minuty później dramat bramkarza gospodarzy się dopełnił.
Michał Mokrzycki dośrodkował z rzutu wolnego na krótki słupek, a zaskoczony Budziłek zamiast sparować piłkę, niefortunnie skierował ją do własnej bramki.Pełna kontrola i zasłużone trzy punkty. Mając czterobramkową zaliczkę, podopieczni Ante Simundzy grali z ogromną swobodą i polotem. Doskonałym tego dowodem była akcja z udziałem... dwóch środkowych obrońców, kiedy to Matsenko idealnie wycofał piłkę do Marko Dijakovicia.
Choć Austriak uderzył wysoko nad bramką, sytuacja ta pokazała kompletną dominację oraz elastyczność taktyczną wrocławian. Górnik zdołał odpowiedzieć dopiero w 65. minucie, gdy Branislav Spacil minął Mariusza Malca i uderzył groźnie z lewej strony, jednak piłka minimalnie minęła światło bramki. Z każdą kolejną minutą z gospodarzy wyraźnie uchodziło powietrze oraz motywacja do walki.
Śląsk w pełni kontrolował boiskowe wydarzenia, mądrze operował piłką i nie pozwolił już rywalom na stworzenie jakiegokolwiek zagrożenia.
0-1 Przemysław Banaszak (33-karny)
0-2 Krzysztof Kurowski (45+2)
0-3 Yehor Matsenko (49)
0-4 Michał Mokrzycki (51)
Górnik: Budziłek - Hołownia, Gucek, Szabaciuk, Biedrzycki, Akhmedov (56. Tkacz), Deja, Nowogoński (56. Ogaga), Myszor (56. Kryeziu), Orlik (70. Paryzek), Spacil (74. Wolsztyński).
Śląsk: Szromnik – Kurowski (79. Klimek), Malec, Dijaković, Matsenko (79. Ciućka), Rosiak, Yriarte (61. Wojtczak), Mokrzycki, Samiec-Talar, Marjanac (61. Jambor), Banaszak (86. Markowski).
Żółte kartki: Banaszak, Malec - Deja, Nowogoński, Gucek.
Sędziował: Paweł Pskit.
Czytaj także
Komentarze
⚠
Uwaga!
Teraz komentarze są domyślnie ukryte, aby poprawić komfort korzystania z serwisu. Kliknij przycisk „Zobacz komentarze”, aby je wyświetlić i dołączyć do dyskusji.































































































