- Abramczyk Polonia wygrywa wszystko i wszędzie - u siebie i na wyjeździe. My bardzo nerwowo weszliśmy w ten mecz. Było dużo wykluczeń, sporo nerwowości i ten wynik odjechał nam już na początku. Szymek Woźniak i Maks Pawełczyk pokazali klasę, natomiast nasi zawodnicy na tle pozostałych jechali raz lepiej, raz gorzej - Michał Finfa, menedżer Cellfast Wilków Krosno.
- Ja przynajmniej widzę w tym wszystkim pewne pozytywy, bo jazda była w mocnym kontakcie i nie odstawaliśmy aż tak na tle lidera. Pewne zmiany są nieuniknione i zawodnicy w końcu przekonali się, nawet w trakcie meczu, że musi dojść do drastycznej zmiany w sprzęcie - dodaje Fifa, tłumacząc, że chodzo o Jasona Doyle'a.
- Pierwsze dwa biegi jechał na dotychczasowym sprzęcie, a później zmienił na kompletnie inne jednostki. Było już widać szybkość i było widać, że ten Jason powrócił. Dlatego też daliśmy mu szansę do końca meczu. Nie ulegaliśmy presji otoczenia, że powinniśmy szybko zmieniać lidera i go karać. Nie, to nie jest moment na karanie. To jest moment na budowanie i na to, aby zawodników przed kolejnymi, mega istotnymi zawodami wprowadzić w taki stan, żeby pojechali na tym, co mają najlepszego. I żeby w końcu zrobili krok do przodu.
Menedżer krośnieńskich Wilków przekonuje, że na następne mecze patrzy z optymizmem.
- Wiedzieliśmy, że Polonia Bydgoszcz jest tak silnym zespołem, że aby wygrać ten mecz, cała drużyna musiałaby pojechać bardzo dobrze. Każdy zawodnik - mówi Michał Fina.
- Wiedzieliśmy też, że jeśli ten mecz nie ułoży się na tyle, aby walczyć o zwycięstwo, ważny będzie styl. Uważam, że na tle tego, co prezentowaliśmy wcześniej, ten styl delikatnie się pojawił. To jest dla nas ważna informacja, która powinna dzisiaj wybrzmieć i która powinna nas trochę budować na przyszłość.
Te następne trzy tygodnie, trzy weekendy, będą bardzo istotne dla pozostałej części sezonu. My nie chcemy odpuszczać i założenia, które były przed sezonem, dalej są aktualne.






































































