Filip Mikrut dał wygraną swojemu zespołowi. fot. Sokół Kolbuszowa Dolna
Drużyna z Kolbuszowej Dolnej realnie włączyła się do walki o pozostanie w Betclic 3. lidze. Zawodnicy prowadzeni przez Sławomira Szeligę wygrali wyjazdowe spotkanie z Cracovią II, która sąsiaduje z nimi w ligowej tabeli. To już druga z rzędu wygrana zespołu znad Nilu.
Piłkarze Sokoła Kolbuszowa Dolna udowodnili, że walka o utrzymanie to maraton, a nie sprint. Choć początek wyjazdowego starcia z Cracovią II zwiastował katastrofę, podopieczni Sławomira Szeligi pokazali charakter, odrabiając straty i wywożąc z Krakowa bezcenne trzy punkty.
Spotkanie nie mogło zacząć się gorzej dla gości. Zegar nie odmierzył nawet pełnej minuty, gdy fatalny błąd obrońców Sokoła przy wyprowadzeniu piłki sprezentował rzut rożny gospodarzom. W 27. sekundzie, po precyzyjnym dośrodkowaniu, Tomasz Walaszek najwyżej wyskoczył do piłki i strzałem głową wyprowadził Cracovię na prowadzenie.
„Pasy” chciały pójść za ciosem – chwilę później Michał Gliwa musiał wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności, broniąc groźny strzał Adama Wierzbickiego. W 5. minucie pod bramką Sokoła znów „pachniało” golem, gdy na uderzenie zdecydował się doświadczony Thiago. Brazylijczyk, znany z boisk ekstraklasy, tym razem jednak chybił, posyłając piłkę nad poprzeczką.
Po nerwowym kwadransie Sokół w końcu złapał właściwy rytm. Sygnał do ataku dali Michał Kitliński i Szymon Serwiński, których strzały ostrzegawcze zmusiły bramkarza gospodarzy do wysiłku. W 20. minucie dopięli swego – Michał Kitliński wykazał się dużym sprytem, odbierając piłkę Jakubowi Wilczkowi we własnym polu karnym, a następnie dograł do Szymona Serwińskiego. Wychowanek Stali Rzeszów nie zastanawiał się długo i potężnym uderzeniem lewą nogą w samo „okienko” doprowadził do wyrównania.
Przed przerwą Sokół mógł, a nawet powinien prowadzić. Najpierw Przemysław Maj przegrał pojedynek sam na sam z Konradem Cymerysem, a w ostatniej akcji pierwszej połowy bramkarz Cracovii z trudem zatrzymał uderzenie Kamila Rębisza. Mimo fatalnego początku, to goście schodzili do szatni z poczueniem dominacji.
Druga połowa zaczęła się od niewykorzystanej „setki” Michała Musika, który z kilku metrów nie trafił w światło bramki. Ten sam zawodnik próbował rehabilitować się w 70. minucie po efektownym rajdzie, ale w ostatniej chwili został zablokowany przez defensora z Krakowa.
Kluczowy moment nastąpił w 80. minucie. Wprowadzony na boisko Filip Mikrut otrzymał piłkę na dwudziestym metrze i bez wahania zdecydował się na techniczny strzał. Piłka zatrzepotała w siatce, dając Sokołowi upragnione prowadzenie. Cracovia rzuciła wszystkie siły do ataku – bliski szczęścia był Wiktor Mamroł, jednak ofiarna gra obronna Kolbuszowej i pewna postawa Michała Gliwy pozwoliły dowieźć wynik 2:1 do końcowego gwizdka.
1-0 Tomasz Walaszek (1)
1-1 Szymon Serwiński (20)
1-2 Filip Mikrut (81)
Cracovia II Kraków: Cymerys - Walaszek, Żołądź, Nowakowski, Wilczek (63. Mustafajew) – Skoczylas (73. Mamroł), Dej, Sowiecki (85. Ankowski), Thiago, Wierzbicki (63. Hyla) – Zahiroleslam (63. Polak). Trener Michał Guja.
Sokół Kolbuszowa Dolna: Gliwa – Maj (73. Mikrut), Kapuściński, Wołowiec, Rębisz – Zych (56. Bik), Serwiński (85. Khorolskyi), Wiktor, Kitliński, Posłuszny (85. Skupiński) - Musik. Trener Sławomir Szeliga.
Sędziował: Marek Giza (Kędzierzyn-Koźle).
Żółte kartki: Sowiecki – Mikrut.
Komentarze
⚠
Uwaga!
Teraz komentarze są domyślnie ukryte, aby poprawić komfort korzystania z serwisu. Kliknij przycisk „Zobacz komentarze”, aby je wyświetlić i dołączyć do dyskusji.

































































































