Dla kadry Jana Urbana było to ostatnie spotkanie przed wakacyjną przerwą. W momencie, gdy najmocniejsze reprezentacje świata szykują się do najważniejszych meczów sezonu, Polacy kończą czerwcowe zgrupowanie z dużym niedosytem. Kilka dni wcześniej przegrali u siebie z Ukrainą 0-2, a mecz z Nigerią miał być okazją do przynajmniej częściowej poprawy nastrojów.
Polska lepiej rozpoczęła mecz z Nigerią
Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem trudno było oczekiwać wielkiego widowiska. Czerwcowe terminy spotkań reprezentacyjnych często są niewygodne dla zawodników, którzy mają już w nogach cały sezon klubowy. Sam Jan Urban zwracał uwagę, że takie mecze, choć tylko towarzyskie, bywają dla piłkarzy szczególnie wymagające.
Początek spotkania mógł jednak dawać kibicom nadzieję. Polska weszła w mecz odważnie, wysoko podchodziła do rywali i szybko stworzyła sobie dobrą okazję. Już w 4. minucie po dośrodkowaniu Nicoli Zalewskiego bliski szczęścia był Jakub Kamiński. Pomocnik uderzył głową, ale zabrakło mu precyzji, by pokonać bramkarza Nigerii.
Biało-Czerwoni próbowali grać dynamicznie, szukali bocznych sektorów i dość szybko przenosili ciężar akcji pod pole karne rywala. Kilka minut później znów zrobiło się groźnie. Po stałym fragmencie gry i wrzutce Sebastiana Szymańskiego piłka znalazła się w niebezpiecznej strefie, a Akor Adams musnął ją tak, że niewiele brakowało, by skończyło się to golem dla Polaków.
Terem Moffi wykorzystał błąd polskiej defensywy
Choć to reprezentacja Polski sprawiała lepsze wrażenie w pierwszej części spotkania, wynik otworzyli goście. Nigeryjczycy pokazali, że nie potrzebują wielu okazji, by ukarać rywala. W jednej z akcji szybko wymienili podania, rozerwali ustawienie polskiej obrony i doprowadzili do sytuacji, w której Terem Moffi znalazł się bardzo blisko bramki.
Napastnik Nigerii nie zmarnował takiej okazji. Z najbliższej odległości skierował piłkę do siatki i to goście objęli prowadzenie, choć wcześniejszy przebieg meczu wcale tego nie zapowiadał.
Po stracie gola Polska wciąż częściej utrzymywała się przy piłce i próbowała budować akcje ofensywne, ale brakowało konkretu w najważniejszym momencie. Gra wyglądała nieźle do pewnego etapu, lecz pod polem karnym rywala pojawiały się problemy z ostatnim podaniem, dokładnym dośrodkowaniem albo skutecznym wykończeniem.
W 40. minucie mogło być jeszcze gorzej. Tochukwu Nnadi zdecydował się na mocny strzał z dystansu, a piłka zmierzała w stronę bramki Kamila Grabary. Polski golkiper popisał się jednak bardzo dobrą interwencją i uchronił Biało-Czerwonych przed stratą drugiego gola jeszcze przed przerwą.
Kacper Potulski dał Polsce wyrównanie przed przerwą
Końcówka pierwszej połowy przyniosła reprezentacji Polski to, czego przez długi czas brakowało - konkretną akcję zakończoną golem. Gdy wydawało się, że drużyna Jana Urbana zejdzie do szatni przy niekorzystnym wyniku, ważną rolę znów odegrał Nicola Zalewski.
Jego mocne zagranie w pole karne wykorzystał Kacper Potulski. Nastolatek zachował się bardzo przytomnie i skutecznym strzałem doprowadził do remisu. Dla młodego zawodnika był to jeden z tych momentów, które mogą mieć duże znaczenie w budowaniu pozycji w reprezentacji.
Gol do szatni zmienił obraz spotkania. Polska nie tylko odrobiła stratę, ale też dostała impuls przed drugą częścią meczu. Po pierwszych 45 minutach można było mieć wrażenie, że mimo kilku błędów Biało-Czerwoni są w stanie przechylić wynik na swoją korzyść.
Kacper Potulski wyrównuje w spotkaniu z Nigerią!
— TVP SPORT (@sport_tvppl) June 3, 2026
OGLĄDAJ https://t.co/1xQZwf0dAB pic.twitter.com/KsEegXkVIW
Jan Urban długo czekał ze zmianami
Po przerwie selekcjoner Nigerii zdecydował się na bardzo szerokie roszady i wymienił aż siedmiu zawodników. Jan Urban znacznie spokojniej podszedł do zmian w polskim zespole. Pierwsze korekty w składzie przeprowadził dopiero po upływie około godziny gry.
Z boiska zszedł Sebastian Szymański, a jego miejsce zajął Kacper Kozłowski. W tym samym fragmencie spotkania Karola Świderskiego zastąpił Norbert Wojtuszek. Polacy nadal próbowali grać aktywnie, ale druga połowa była już bardziej szarpana. Nigeria po zmianach miała świeżych zawodników, a Biało-Czerwonym coraz trudniej przychodziło utrzymywanie płynności w ataku.
Mimo to gospodarze mieli bardzo dobrą szansę, by wyjść na prowadzenie. Po zbyt lekkim podaniu Zaidu Sanusiego do bramkarza do piłki dopadł Robert Lewandowski. Kapitan reprezentacji znalazł się w sytuacji, którą zwykle potrafi wykorzystać, ale tym razem uderzył nieczysto. Maduka Okoye zdołał złapać piłkę i uratował Nigeryjczyków przed stratą gola.
Rzut karny dla Nigerii i skuteczny Paul Onuachu
Niewykorzystana okazja szybko się zemściła. W 78. minucie Kacper Kozłowski popełnił błąd w polu karnym, zagrywając piłkę ręką. Sędzia wskazał na jedenasty metr, a do rzutu karnego podszedł Paul Onuachu.
Napastnik Nigerii wykonał jedenastkę pewnie i ponownie wyprowadził swoją reprezentację na prowadzenie. Dla Polaków był to bolesny moment, bo po wyrównaniu przed przerwą mogli liczyć, że w drugiej połowie przejmą kontrolę nad meczem. Zamiast tego znów musieli gonić wynik.
Kilka minut później Robert Lewandowski miał kolejną szansę na gola. Po zamieszaniu w polu karnym dwukrotnie próbował pokonać Okoye, ale bramkarz Nigerii za każdym razem wychodził z tych sytuacji zwycięsko. Kapitan reprezentacji Polski nie mógł tego wieczoru przełamać defensywy rywali, choć okazje ku temu były naprawdę dobre.
Gol Przemysława Wiśniewskiego w ostatniej akcji meczu
Końcówka spotkania była nerwowa. Polska próbowała uniknąć kolejnego nieudanego wyniku w czerwcowym oknie reprezentacyjnym, ale przez długi czas wyglądało na to, że Nigeria utrzyma prowadzenie. Biało-Czerwoni atakowali, jednak brakowało im dokładności, spokoju i skuteczności w polu karnym.
Wszystko zmieniło się dopiero w ostatniej akcji meczu. Przemysław Wiśniewski zdecydował się na uderzenie z dystansu i zrobił to w najlepszy możliwy sposób. Piłka po jego strzale wpadła do bramki, a Polska rzutem na taśmę doprowadziła do remisu 2-2.
Ten gol uratował Biało-Czerwonych przed porażką, ale nie przykrył wszystkich problemów. Reprezentacja Polski znów miała fragmenty niezłej gry, stworzyła kilka sytuacji i momentami potrafiła zdominować rywala, jednak defensywne błędy oraz nieskuteczność sprawiły, że z PGE Narodowego trudno było schodzić z pełnym zadowoleniem
No to siadamy, zapętlamy i podziwiamy pic.twitter.com/LYuTi3K1O7
— TVP SPORT (@sport_tvppl) June 3, 2026
Nigeria: Maduka Okoye - Abdullahi Bewene, Igoh Ogbu (46. Calvin Bassey), Emmanuel Fernandez (46. Semi Ajayi), Bruno Onyemaechi (46. Zaidu Sanusi) - Tochukwu Nnadi (46. Rafiu Durosinmi), Wilfred Ndidi, Moses Simon (64. Fisayo Dele-Bashiru), Frank Onyeka (46. Raphael Onyedika) - Terem Moffi (46. Paul Onuachu), Akor Adams (46. Philip Otele).
Widzów: 54 408.
































