Fot. Monika Pliś.
W sobotnie popołudnie Asseco Resovia podejmie przed własną publicznością Aluron CMC Wartę Zawiercie. Jeżeli Rzeszowianie chcą zagrać o złoty medal, muszą to spotkanie wygrać a wtedy półfinałowa rywalizacja rozstrzygnie się w Sosnowcu.
Bez choćby jednego seta wrócili z pierwszego pojedynku podopieczni Massimo Bottiego. "Pasiaki" rozegrały w ArcelorMittal Park... dwa mecze. Jeden do 20. punktu, gdzie podjęli rękawice z Zawiercianami oraz po 20-tym punkcie, gdzie na parkiecie rządzili "Jurajscy Rycerze". Butalnie pokazała to ostatnia odsłonie, gdy od stanu 22-24 Zawiercianie zdobyli 4 oczka z rzędu i mogli fetować zwycięstwo.
Końcówki partii pokazały, że w rzeszowskiej ekipie trudno o lidera, który weźmie na siebie decydujące piłki i rozstrzygnie je na korzyść swoje zespołu. Marcin Janusz próbował niemal wszystkich możliwych rozwiązań a mimo to zawierciański blok okazał się nie do przebicia, lub goście popełniali błędy własne, po których odrobienie strat było niemożliwe.
Teoretycznie teraz "Pasiakom" powinno grać się łatwiej. Siedmiokrotnym mistrzom Polski mocno pomagają ściany, dość powiedzieć, że w tym sezonie przegrali w roli gospodarzy zaledwie trzy mecze, w tym jeden... z drużyną Michała Winiarskiego na początku rozgrywek. Stąd też gracze ze stolicy Podkarpacia mocno liczą, że limit porażek z jutrzejszym rywalem jest już wykorzystany (bilans 7 potyczek to 5-2 dla Bartosza Kwolka i spółki).
W trakcie sobotniego spotkania w ramach akcji "Serwuj w dobro" będzie można wesprzeć zbiórkę na turnus rehabilitacyjny dla dzieci z niepełnosprawnościami oraz ich rodzin.
Obok regularnej zagrywki (wyjściowa szóstka serwuje z wyskoku!) Team z Zawiercia ma tę cenną zaletę, że w każdym kolejnym pojedynku w rolę lidera może wcielić się zupełnie inny zawodnik. Miguel Tavares Rodrigues doskonale potrafi wyczuć, który z jego kolegów ma "swój dzień" i oprzeć na nim dystrybucję ataku.
Świetnym przykładem jest właśnie pierwsza półfinałowa potyczka. Wprawdzie Aaron Russell wyglądał chwilami jak ktoś, kto będzie niełapany to bohaterem ostatniej akcji został Bartłomiej Bołądź. Wicemistrz olimpijski z Paryża skończył tylko 6 z 20 ataków, to jednak jego uderzenie "postawiło kropkę nad i". Był to jednocześnie dowód na to, że "Jurajscy Rycerze" potrzebują jednej szansy, by przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść.
Zawody poprowadzi duet Magdalena Niewiarowska-Bartłomiej Adamczyk. Początek zmagań o godzinie 15, transmisja będzie dostępna na kanale Polsat Sport 1 oraz platformie Polsat Box Go.
Komentarze
⚠
Uwaga!
Teraz komentarze są domyślnie ukryte, aby poprawić komfort korzystania z serwisu. Kliknij przycisk „Zobacz komentarze”, aby je wyświetlić i dołączyć do dyskusji.

































































































