Fot. Asseco Resovia Rzeszów/Facebook.
Asseco Resovia Rzeszów zagra w półfinale PlusLigi. W drugim starciu ćwierćfinałowym drużyna Massimo Bottiego po raz drugi bez straty seta pokonała Indykpol AZS Olsztyn i w spokoju może czekać na zwycięzcę w parze Aluron CMC Warta Zawiercie - ZAKSA Kędzierzyn-Koźle.
Po odpadnięciu z Ligi Mistrzów, Resoviacy przyjechali do stolicy Warmii i Mazur, by zapewnić sobie awans do najlepszej czwórki krajowych rozgrywek. Goście liczyli, że w hali Urania zrewanżują się rywalom za porażkę w rundzie zasadniczej, z kolei podopieczni Daniela Plińskiego chcieli wrócić do Rzeszowa na trzecie i zarazem decydujące spotkanie.
Od pierwszych piłek oba zespoły nie żałowały sobie mocnych zagrywek. "Uprzejmościami wymienili się" Yacine Louati z Moritzem Karlitzkiem i na tablicy wyników było 5-5.
Przez kilka minut trwała gra punkt za punkt, po czym inicjatywa przeszła na stronę przyjezdnych. Przy serwisach Danny'ego Demyanenki "Pasiaki" odskoczyły na 14-10.
O czas poprosił opiekun Indykpolu, lecz po powrocie na parkiet, Rzeszowianie nie zamierzali zwalniać tempa. Wyróżniał się Karol Butryn, który w inauguracyjnej odsłonie wykręcił 100% skuteczności w ataku (6/6), do tego swojego robili środkowi i "Pasiaki" prowadziły już 20-14. Zmorą Olsztynian były błędy własne, przez co nie byli w stanie zmniejszyć strat. Pewne zwycięstwo gości do 18 przypieczętował Mateusz Poręba.
Zmagania wyrównały się po zmianie stron, czego najlepszym przykładem była trwająca ponad 40 sekund wymiana zakończona przez Moritza Karlitzka. Niemiec nie miał jednak tyle szczęścia przy stanie 16-14 dla przeciwników- co spotkało się z reakcją opiekuna "Akademików".
Ważnym blokiem na 19-16 popisał się Poręba i wydawało się, że przyjezdni spokojnie zgarną drugą partię. Tymczasem prowadzenie Rzeszowian wyparowało w jednym ustawieniu: Paweł Halaba serwował jak natchniony a przyjmujący gości nie byli w stanie dokładnie dograć bądź przebić piłki na drugą stronę- gospodarze mieli jeden punkt w zapasie, gdy ze środka trafił Dawid Siwczyk.
Doszło do gry na przewagi, w której więcej szczęścia dopisało Resoviakom- Halaba nie trafił ani w boisko ani w ręce blokujących, ustalając wynik na 28-26 dla przeciwników.
Stojący pod ścianą Olsztynianie postawili twarde warunki w trzecim secie. Mimo, że boisko opuścił Karlitzek, to jego koledzy poprawili zagrywkę oraz grę w obronie dzięki czemu do stanu 12-12 goście nie byli w stanie wypracować sobie przewagi.
Wszystko zmieniło się od wymiany na 15-13, którą zakończył obiciem bloku Karol Butryn. Następnie dwie punktowe zagrywki dołożył Yacine Louati, kontrataki wykorzystał Szalpuk i było 20-13. Napędzeni Resoviacy pozbawili rywali złudzeń, triumfując do 14. Statuetkę MVP otrzymał Danny Demyanenko.
Indykpol AZS Olsztyn: Johannes Tille (1), Moritz Karlitzek (6), Paweł Cieślik (5), Jan Hadrava (9), Paweł Halaba (7), Jakub Majchrzak (1), Seweryn Lipiński (1), Jakub Ciunajtis (libero) oraz Łukasz Kozub, Karol Borkowski (2), Arthur Szwarc (2), Dawid Siwczyk (6).
Asseco Resovia Rzeszów: Marcin Janusz, Yacine Louati (8), Danny Demyanenko (14), Karol Butryn (15), Artur Szalpuk (9), Mateusz Poręba (10), Paweł Zatorski (libero) oraz Erik Shoji, Klemen Cebulj, Jakub Bucki.
Sędziowie: Agnieszka Michlic-Piotr Skowroński.
Widzów: 4033.
Czytaj także
2026-04-04 17:44
Karpaty prowadziły, ale punkty zostały w Wiązownicy
Komentarze
⚠
Uwaga!
Teraz komentarze są domyślnie ukryte, aby poprawić komfort korzystania z serwisu. Kliknij przycisk „Zobacz komentarze”, aby je wyświetlić i dołączyć do dyskusji.