Otarł się o śmierć a kilka miesięcy później otrzymał szansę w Grand Prix
Decyzje w sprawie udziału Taia w Grand Prix ostatnio spotykają się ze skrajnymi emocjami. Najpierw, kiedy ogłoszono jego udział, spora część kibiców podważała słuszność tej decyzji. Oczywiście miało to związek z fatalnym wypadkiem, który miał miejsce rok temu na stadionie w Krośnie podczas sparingu gospodarzy z Texom Stalą Rzeszów. Wówczas Woffinden bronił barw „żurawi”, lecz długo nie nacieszył się tym faktem, ponieważ jeszcze przed startem sezonu niemalże otarł się o śmierć. Pisaliśmy o tym tutaj. Groźny wypadek Taia Woffidena. Mecz w Krośnie przerwany
To zdarzenie wykluczyło Brytyjczyka z jazdy ligowej do końca sezonu, nie brakowało też pogłosek o całkowitym zakończeniu kariery. 35-latek pokazał jednak, że jest FACETEM ZE STALI i tak łatwo nie odpuści. Choć do oficjalnego ścigania wtedy nie wrócił, to bardzo szybko wsiadł na motocykl i znów zaczął kręcić kółka. Kibice przecierali oczy ze zdumienia, jak szybko pozbierał się Tai. Szokująca jednak była decyzja władz żużlowych, które postanowiły wręczyć mu „dziką kartę” na Grand Prix 2026.
Trzykrotny mistrz świata rezygnuje z Grand Prix
Tai Woffiden trzykrotnie pokazał światu, że jest najlepszym zawodnikiem globu. Niestety w tym roku nie będziemy mieli okazji zobaczyć go ponownie w cyklu Grand Prix, ponieważ w poniedziałek (16.03) poinformował, że oficjalnie wycofuje się z udziału.
– Po długim i starannym namyśle stwierdziłem, że w tym sezonie nie skorzystam z jazdy w Grand Prix.[…] Wiem, co trzeba zrobić, aby rywalizować na najwyższym poziomie w serii Grand Prix, a na tym etapie moim priorytetem jest dalsze budowanie tego rozpędu i powrót do poziomu, który wiem, że mogę osiągnąć. – tłumaczy Brytyjczyk.
Miejsce Woffindena w Grand Prix prawdopodobnie zajmie aktualny indywidualny mistrz świata juniorów – Nazar Parnicki.