Stal Stalowa Wola wraca z Chojnic bez punktów. Po spotkaniu z Chojniczanką Jarosław Skrobacz nie ukrywał rozczarowania postawą swojego zespołu. Szkoleniowiec zwrócił uwagę przede wszystkim na brak stabilności, indywidualne błędy oraz sposób, w jaki jego drużyna ponownie straciła bramkę.
Stal Stalowa Wola liczyła na zdobycz punktową w wyjazdowym spotkaniu z Chojniczanką Chojnice. Ostatecznie podopieczni Jarosława Skrobacza musieli jednak pogodzić się z porażką.
Po zakończeniu meczu trener "Stalówki" przyznał, że rezultat jest dla jego zespołu sporym rozczarowaniem.
- Na pewno jesteśmy dzisiaj zawiedzeni, bo liczyliśmy tutaj na więcej. Liczyliśmy na zdobycz punktową - powiedział Jarosław Skrobacz.
Jarosław Skrobacz: "Mamy za dużo przestojów"
Szkoleniowiec Stali zwrócił uwagę na problem, który jego zdaniem nie pojawił się po raz pierwszy. Drużynie ze Stalowej Woli brakuje przede wszystkim stabilności w poszczególnych fragmentach spotkania.
- Mam takie wrażenie, że w kolejnym meczu nie potrafimy być stabilni w swoich poczynaniach. Mamy za dużo przestojów, mamy za dużo takich indywidualnych, niekiedy złych decyzji, po których przeciwnik nagle dostaje tlen - ocenił trener Stali Stalowa Wola.
Szczególnie dużo frustracji u Jarosława Skrobacza wywołała pierwsza stracona bramka. Jak zaznaczył, jego drużyna kolejny raz została ukarana w bardzo podobnej sytuacji.
- Irytuje też sposób, w jaki straciliśmy tę pierwszą bramkę, bo to już chyba trzecia albo czwarta bramka stracona w bardzo podobny sposób. Mówimy o tym, pracujemy nad tym, dostosowujemy też nasze zachowania. Niestety kolejny raz tracimy bramkę w taki sam sposób - mówił szkoleniowiec.
Pierwszy gol podciął skrzydła Stali Stalowa Wola
Według trenera pierwsze trafienie Chojniczanki mocno wpłynęło na postawę jego zawodników jeszcze przed przerwą.
- Myślę, że ta bramka bardzo mocno podcięła nam skrzydła w tej pierwszej połowie - przyznał Skrobacz.
Mimo niekorzystnego wyniku Stal próbowała doprowadzić do wyrównania. Zdaniem szkoleniowca przy jednobramkowej stracie zdobycie punktu wciąż pozostawało realne.
- Drużyna walczy jeszcze o to, żeby wyciągnąć ten remis. Myślę, że przy stanie 1-0 był on całkiem realny - stwierdził trener.
Drugi stracony gol praktycznie przekreślił jednak nadzieje gości na korzystny rezultat.
Jarosław Skrobacz podkreślił jednocześnie, że nie może mieć zastrzeżeń do swoich zawodników pod względem ambicji.
- Drużyna starała się i rzeczywiście chłopcy zostawili dużo zdrowia na boisku. Nie można tutaj odmówić woli walki i zaangażowania. Wyjeżdżamy jednak bez punktu i na pewno jesteśmy tym faktem zawiedzeni - zakończył trener Stali Stalowa Wola.