Górak: remis lepiej odzwierciedlałby przebieg meczu
Jako pierwszy spotkanie podsumował Rafał Górak. Trener GKS-u nie ukrywał rozczarowania kolejną wyjazdową porażką. Jego zdaniem, nawet jeśli zespół nie był w stanie wygrać, powinien potrafić doprowadzić przynajmniej do remisu.
– Kiedy nie możesz wygrać tego spotkania, to powinieneś go po prostu umieć zremisować – mówił szkoleniowiec katowiczan.
Górak zwrócił uwagę, że jego drużynie nadal brakuje stabilności. Dobre okresy gry przeplata momentami, w których organizacja zarówno w defensywie, jak i ofensywie wyraźnie się pogarsza.
– Powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy zrobić, a mamy momenty, kiedy ta gra nam się po prostu łamie i powoduje pewnego rodzaju bałagan – tłumaczył.
Szkoleniowiec GKS-u podkreślił również, że jego zespół musi szybko wyciągnąć wnioski, szczególnie że dotychczasowe cztery mecze wyjazdowe zakończył porażkami.
– Jest dużo złości i rozczarowania, ale nic po narzekaniu. Trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski – podsumował Górak.
Misiura: drużyna zasłużyła na więcej punktów
Zupełnie inne nastroje panowały podczas drugiej części konferencji. Mariusz Misiura nie ukrywał ogromnej satysfakcji z pierwszego zwycięstwa Motoru w sezonie. Podkreślał jednocześnie, że jego zdaniem dotychczasowy dorobek punktowy nie odzwierciedlał jakości gry zespołu.
– Bardzo się cieszę, że zdobyliśmy trzy punkty, że wygraliśmy mecz, bo mam takie poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu – powiedział trener Motoru.
Jak zaznaczył, lublinianie mimo zaledwie jednego punktu zdobytego w trzech poprzednich kolejkach nie zamierzali zmieniać obranej drogi.
– Drużyna zasłużyła, żeby mieć już na swoim koncie dużo więcej punktów. Wierzę, że konsekwentną pracą, procesem, w którym jesteśmy, krok po kroku będziemy budowali silną drużynę – podkreślał Misiura.
„Serce i charakter” przez 104 minuty
Trener Motoru zwrócił uwagę nie tylko na sposób gry zespołu, ale również na ogromny wysiłek fizyczny zawodników. Spotkanie rozgrywano w wysokiej temperaturze, a ze względu na przerwy i analizowane sytuacje trwało ono aż 104 minuty.
– Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. W 104 minuty, w takim upale, to ogromny szacunek dla piłkarzy – mówił Misiura.
Szkoleniowiec był zadowolony z tego, jak jego drużyna rozpoczęła mecz. Motor od pierwszych minut starał się przejąć inicjatywę i wykorzystywać szybkość oraz umiejętności zawodników w bocznych sektorach boiska.
Misiura nie chciał szczegółowo zdradzać rozwiązań taktycznych, ale przyznał, że dużą rolę odgrywała ruchliwość zawodników środka pola oraz indywidualne umiejętności dryblerów.
– Mamy świetnych dryblerów, jak Żak czy Fabio, więc to jest nasza silna broń. Cieszę się, że to, nad czym pracujemy, funkcjonuje – zaznaczył.
VAR? „Apeluję tylko o konsekwencję”
Jednym z tematów konferencji było także sędziowanie i długie analizy VAR. W trakcie spotkania nie uznano dwóch bramek, a do regulaminowego czasu gry doliczono aż dziesięć minut.
Misiura podkreślił, że nie ma pretensji do arbitra prowadzącego niedzielne spotkanie.
– Uważam, że sędzia był bardzo dobry i nie mam problemu z VAR-em, z tym, że nie uznali dwóch bramek, z tym, że doliczyli dziesięć minut, bo to wszystko się wydarzyło – mówił.
Trener Motoru zwrócił jednak uwagę na potrzebę stosowania tych samych standardów podczas wszystkich spotkań ligowych.
– Apeluję o konsekwencję. Żeby nie było sytuacji, że na jednym stadionie jakaś sytuacja nie jest analizowana i ponosimy tego konsekwencje, a na innym już jest – zaznaczył.
Motor pracuje nad dwoma transferami
Misiura odniósł się również do sytuacji kadrowej. Przyznał, że Motor dysponuje obecnie stosunkowo wąską kadrą, a klub prowadzi rozmowy dotyczące kolejnych wzmocnień.
– Wszyscy jesteśmy świadomi, że jeszcze musimy się wzmocnić. Pracujemy bardzo mocno nad dwoma transferami. Chcemy, żeby te transfery były naprawdę właściwe. Nie chcemy zrobić transferu dla transferu – powiedział szkoleniowiec.
Motor nie zamierza jednak przeprowadzać kadrowej rewolucji.
– Chcemy zrobić dwa mądre ruchy i wierzę, że je zrobimy – dodał Misiura.
Trener zdradził również, że absencja Tina Plavoticia była spowodowana bólem nogi zgłoszonym podczas ostatniego treningu. Jego miejsce zajął Marek Bartoš, z którego występu sztab szkoleniowy był zadowolony.
Pierwsze domowe zwycięstwo i eksplozja trybun
Wygrana z GKS-em była dla Mariusza Misiury szczególna również z osobistego punktu widzenia. Było to jego pierwsze zwycięstwo przed lubelską publicznością w roli szkoleniowca Motoru.
– To jest moje pierwsze zwycięstwo tutaj, domowe, razem z wami. Fajnym przeżyciem było doświadczyć w 85. minucie tej bramki i eksplozji trybun – przyznał.
Spotkanie miało niezwykle emocjonującą końcówkę. Jedna z bramek Motoru została wcześniej anulowana, później do siatki trafił GKS, ale również to trafienie nie zostało uznane. Ostatecznie gospodarze potrafili przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę.
– Ten mecz mógł iść w dwie strony. Cieszę się, że te 104 minuty zawodnicy wyszarpali, wywalczyli, a co najważniejsze pokazali, jak dobrze grają w piłkę. Konsekwencją tego są trzy punkty – podkreślał Misiura.
Rywalizacja Fabio z Makim. „Uwielbiam jednego i drugiego”
Jednym z poruszonych tematów była także rywalizacja Fabio Ronaldo z Makim Najiko. Misiura przyznał, że do ostatnich chwil zastanawiał się nad obsadą tej pozycji.
– Uwielbiam jednego i drugiego. Patrząc, jak na treningach dryblują i strzelają, dają mi dużo radości – mówił.
Szkoleniowiec podkreślił, że bardzo dobra postawa zawodnika wchodzącego z ławki nie oznacza automatycznie utraty miejsca w podstawowej jedenastce przez jego konkurenta.
– Na pewno będzie sytuacja, że Maki wyjdzie w pierwszym składzie, bo to też jest świetny zawodnik. Kluczem jest dla mnie, żeby jeden i drugi się nie obrażał, tylko rozumiał swoją sytuację i to, że pracują dla drużyny – tłumaczył trener Motoru.
Misiura o Żaku: jeden z „game changerów”
Spore słowa uznania usłyszał również Mbaye Jacques Ndiaye, którego trener zaliczył do grupy piłkarzy potrafiących jedną indywidualną akcją odmienić losy spotkania.
– Nie ma się co oszukiwać, że mamy w zespole kilku game changerów: Ivo Rodrigues, Karol Czubak, Żaki, Fabio czy Maki. To zawodnicy, którzy jedną akcją potrafią zmienić obraz meczu – mówił Misiura.
Jednocześnie zaznaczył, że w przypadku Ndiaye wciąż widzi duże rezerwy, szczególnie jeśli chodzi o podejmowanie decyzji pod bramką przeciwnika.
– Musimy pracować cały czas nad decyzyjnością, żeby zachował jeszcze więcej rozsądku i zimnej krwi. Przy jego lepszych wyborach w pierwszej połowie moglibyśmy już prowadzić 2-0. To świetny zawodnik i mam nadzieję, że zostanie w Motorze jak najdłużej – podkreślił.
„Ufajmy w proces”
Na zakończenie konferencji Misiura wrócił do sytuacji drużyny po pierwszych kolejkach. Jeden punkt po trzech meczach powodował frustrację, jednak – jak przekonywał trener – wewnątrz klubu zachowano spokój i wiarę w obrany kierunek.
– Po tych trzech kolejkach czuliśmy wewnętrzną złość, że mamy tylko jeden punkt. To, co mi imponowało, to mądrość i spokój. Było widać wiarę w to, co robimy. Każdy z nas wierzy w siebie, swój potencjał i swoją wartość – mówił.
Zwycięstwo nad GKS-em ma być dla Motoru potwierdzeniem, że cierpliwość i konsekwencja mogą przynieść efekty.
– Ufajmy w proces i budujmy dalej drużynę – zakończył Mariusz Misiura.
W następnej kolejce lubelska drużyna zmierzy się na wyjeździe z Koroną Kielce. Początek spotkania zaplanowano na sobotę (22.08) o godz. 14:45 na Exbud Arenie.