Zwycięstwo 3-0, trzy bramki zdobyte jeszcze przed przerwą i bardzo dobra pierwsza połowa, tak wyglądał mecz z Moravią Kopalnia Morawica. Ireneusz Pietrzykowski po spotkaniu miał jednak mieszane odczucia. Z jednej strony chwalił zespół za grę w pierwszych 45 minutach, z drugiej nie krył niezadowolenia z tego, co wydarzyło się po zmianie stron.
Pierwsza połowa pod pełną kontrolą
Od początku spotkania przewaga była wyraźna. Zespół Ireneusza Pietrzykowskiego nie tylko kontrolował wydarzenia na boisku, ale przede wszystkim potrafił przełożyć dobrą grę na sytuacje bramkowe i gole. Do przerwy wynik 3-0 właściwie rozstrzygał losy meczu.
– Pierwsza połowa była naprawdę taka, pod którą można się podpisać. Było dużo sytuacji, dobra gra i trzy bramki. Tam naprawdę było wszystko – podkreślił Ireneusz Pietrzykowski.
Szkoleniowiec miał więc powody do zadowolenia. Jego drużyna była skuteczna, konsekwentna i nie pozwalała rywalowi na rozwinięcie skrzydeł. Szczególnie cieszyć mogła łatwość kreowania sytuacji oraz tempo prowadzenia akcji.
Po przerwie pojawił się chaos
Obraz spotkania zmienił się jednak w drugiej połowie. Moravia zaczęła grać odważniej, a prowadzący zespół nie utrzymał poziomu prezentowanego przed przerwą. Gra stała się znacznie bardziej chaotyczna, czego Pietrzykowski nie zamierzał usprawiedliwiać wysokim prowadzeniem.
– Klasowy zespół nie może sobie pozwolić na to, żebyśmy w ten sposób grali drugą połowę, bo to po prostu był chaos – ocenił trener.
W jego opinii przy wyniku 3-0 należało spokojnie kontrolować przebieg wydarzeń, utrzymywać się przy piłce i bez niepotrzebnego ryzyka doprowadzić spotkanie do końca. Zamiast tego zawodnicy dali się wciągnąć w bardziej przypadkową, bezpośrednią grę.
– Mamy w środę mecz i zamiast spokojnie dojechać do końca to spotkanie, wdaliśmy się w taką kopaninę. Wiadomo, że skończyło się 3-0, ale nie możemy sobie na to po prostu pozwalać – zaznaczył Pietrzykowski.
Wynik cieszy, ale wymagania pozostają wysokie
Końcowy rezultat nie pozostawia wątpliwości – zwycięstwo 3-0 jest przekonujące. Trener zwrócił jednak uwagę na coś więcej niż sam wynik. Jego słowa pokazują, że oczekuje od zawodników utrzymania odpowiedniego poziomu koncentracji przez całe spotkanie, niezależnie od wysokości prowadzenia.
Pierwsza połowa może być zatem dobrym punktem odniesienia na kolejne mecze. Druga – materiałem do analizy i przypomnieniem, że nawet przy bezpiecznej przewadze nie można rezygnować z założeń taktycznych i organizacji gry.
Kuzdra i Tomczyk oszczędzani przed środowym meczem
W trakcie spotkania boisko opuścili Kuba Kuzdra i Paweł Tomczyk. Jak potwierdził Ireneusz Pietrzykowski, decyzja nie była przypadkowa. Przy korzystnym wyniku sztab szkoleniowy miał już na uwadze kolejne spotkanie.
– To był już taki wynik, że po prostu chcieliśmy ich oszczędzić, żeby byli gotowi na środę – wyjaśnił szkoleniowiec.
Zmiany były więc elementem zarządzania siłami zawodników przed kolejnym wyzwaniem. Już w środę drużynę czeka bowiem mecz z Wisłoką, dlatego możliwość ograniczenia obciążeń podstawowych piłkarzy przy trzybramkowym prowadzeniu była dla sztabu szkoleniowego naturalnym rozwiązaniem.
Teraz czas na Wisłokę
Spotkanie z Moravią Kopalnia Morawica zakończyło się pewnym zwycięstwem 3-0 i pokazało dwa różne oblicza zespołu. Pierwsza połowa przyniosła dominację, skuteczność i grę, z której trener mógł być w pełni zadowolony. Po zmianie stron pojawiło się natomiast zbyt wiele chaosu.
Najważniejsze jednak, że drużyna odniosła zwycięstwo, zachowała czyste konto, a część kluczowych zawodników mogła zaoszczędzić siły. Teraz uwaga zespołu przenosi się już na środowe starcie z Wisłoką.