fot. Sokół Kolbuszowa Dolna/facebook
Twierdza Kolbuszowa obroniona! Sokół odprawił z kwitkiem Czarnych Połaniec, zgarniając pełną pulę. Dzięki tej wygranej drużyna prowadzona przez Sławomira Szeligę zanotowała cenny awans na czternastą lokatę.
Mecz od pierwszego gwizdka arbitra trzymał kibiców w ogromnym napięciu. Na murawie w Kolbuszowej od początku oglądaliśmy twardą, bezkompromisową walkę o każdy centymetr boiska. Piłkarze Czarnych Połaniec, choć przystępowali do tej rywalizacji ze względnym spokojem psychicznym i brakiem realnego zagrożenia spadkiem, ani myśleli odpuszczać.
Przyjezdni od pierwszych sekund narzucili bardzo agresywne warunki gry, starając się zdominować gospodarzy i pokrzyżować ich plany.Sokół Kolbuszowa Dolna, postawiony pod ścianą w walce o ligowy byt, odpowiedział jednak w najlepszy możliwy sposób. Kluczowa akcja pierwszej połowy rozpoczęła się od przytomnego zagrania Jakuba Zycha. Piłkę przejął Michał Musik, który stoczył ciężki, fizyczny pojedynek z defensorem gości, po czym precyzyjnie wyłożył futbolówkę do Michała Kitlińskiego. Ten ostatni zachował zimną krew i mierzonym, niezwykle plasowanym strzałem zmusił do kapitulacji Piotra Chrapustę.
Czarni Połaniec próbowali natychmiast odpowiedzieć i stworzyli sobie groźną okazję do wyrównania stanu rywalizacji. Ostatecznie obrona Sokoła wytrzymała napór i obie ekipy schodziły na przerwę przy skromnym, jednobramkowym prowadzeniu miejscowych.
Druga odsłona meczu rozpoczęła się od zimnego prysznica dla gospodarzy. Zespół z Połańca dopiął swego tuż po wznowieniu gry, perfekcyjnie egzekwując jeden ze stałych fragmentów. W polu karnym najlepiej odnalazł się kapitan przyjezdnych, Damian Bawor, który strzałem z bliskiej odległości doprowadził do remisu.
Podopieczni Sławomira Szeligi nie zamierzali się jednak załamywać. Na ponowne wyjście na prowadzenie potrzebowali zaledwie dziesięciu minut. Po precyzyjnym dośrodkowaniu z rzutu rożnego, strzał głową oddał Volodymyr Khorolskyi. Piłka zatrzęsła poprzeczką bramki Czarnych, ale do bezpańskiej futbolówki najszybciej dopadł Filip Mikrut i z najbliższej odległości wpakował ją do siatki, wywołując euforię na trybunach.
Ostatnia faza spotkania to prawdziwa wojna nerwów. Obie drużyny zaryzykowały i bez kalkulacji ruszyły do zaciekłych ataków. Na boisku zrobiło się bardzo nerwowo, gra mocno się zaostrzyła, przez co arbiter spotkania był zmuszony co chwilę sięgać do kieszeni i temperować zapędy zawodników żółtymi kartkami. Mimo ogromnej presji w końcówce, Kolbuszowianie zdołali zorganizować szczelną defensywę i dowieźli cenne zwycięstwo 2:1 do końcowego gwizdka. Te arcyważne trzy punkty pozwoliły Sokołowi uciec z czerwonej strefy spadkowej i wskoczyć na czternaste miejsce w tabeli.
Sokół Kolbuszowa Dolna: Gliwa– Khorolskyi, Kapuściński, Wołowiec, Zych – Mikrut (74.Mikrut), Serwiński, Kitliński, Kołacz (55. Mokrzycki), Posłuszny – Musik. Trener Sławomir Szeliga.
Czarni Połaniec: Chrapusta – Karaev, Skrzyniak, Bawor, Chmielowiec (87. Szlęk), Kramarz, Smoleń, Kierys, Płatek, Dzikowski (82. Szady), Paszczela (60. Gaj). Trener Sebastian Ryguła
.
Sędziował: Wadas (Tychy).
Żółte kartki: Gliwa, Zych, Musik, Szeliga (trener) – Skrzyniak, Bawor, Ryguła (trener).
Czerwone kartki: Ryguła (trener).
Widzów: 350.
Czytaj także
2026-05-13 18:55
Wyrównany mecz w Kraśniku! Stal postawiła się Tarnobrzeżanom
Komentarze
⚠
Uwaga!
Teraz komentarze są domyślnie ukryte, aby poprawić komfort korzystania z serwisu. Kliknij przycisk „Zobacz komentarze”, aby je wyświetlić i dołączyć do dyskusji.



























_1776713266.png)



























