Nie tak wyobrażali sobie początek tego spotkania piłkarze Wisłoki. Korona II Kielce szybko wykorzystała ich ospałość, a wczesny gol ustawił przebieg pierwszej połowy.
Już w 3. minucie Kornel Toboła wykorzystał zamieszanie w defensywie i dał prowadzenie swojej drużynie. Biało-zieloni wyglądali, jakby dopiero wtedy „weszli” w mecz, Z przodu brakowało konkretów, a w obronie pojawiało się zbyt dużo przestrzeni dla rywali.
Gospodarze blisko podwyższenia
Najaktywniejszy w ofensywie był ponownie Kornel Toboła, który miał świetną okazję na drugiego gola, jednak znakomicie interweniował Paweł Sokół.
To nie był koniec zagrożenia, bo po chwili Adam Hańćko trafił w poprzeczkę, a dobitka Janusza Nojszewskiego minęła bramkę. Wisłoka miała sporo szczęścia, że do przerwy przegrywała tylko jedną bramką.
Przebudzenie tuż przed przerwą
Końcówka pierwszej połowy przyniosła wreszcie lepsze momenty gości. Do głosu doszli Marcos Pereira oraz Iwo Kupidura, jednak obaj nie zdołali pokonać dobrze dysponowanego Michała Mikielewicza.
Karliński miał wszystko, oprócz szczęścia
Po zmianie stron Wisłoka próbowała odwrócić losy spotkania, a najbliżej szczęścia był Bartosz Karliński. Napastnik mógł zostać bohaterem meczu, ale brakowało mu skuteczności.
Najpierw nie trafił w dogodnej sytuacji, następnie mając przed sobą pustą bramkę uderzył w słupek, a chwilę później jego próbę zatrzymał świetnie interweniujący Paweł Sokół. W 84. minucie drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę obejrzał Damian Łanucha i biało-zieloni kończyli mecz w dziesiątkę.
Szalona końcówka i heroiczna interwencja
W doliczonym czasie gry emocje sięgnęły zenitu. Pod bramkę rywali powędrował nawet bramkarz Wisłoki Paweł Sokół szukając wyrównania.
To stworzyło okazję dla gospodarzy do kontrataku. Kacper Kucharczyk pędził na pustą bramkę, ale w ostatniej chwili powrotem popisał się Kacper Paśko, który uratował swój zespół przed utratą drugiego gola.



























_1776713266.png)



























