fot. Daniel Tracz/ Stal Stalowa Wola
Stal Stalowa Wola tylko zremisowała z Rekordem Bielsko-Biała, a po meczu Maciej Musiał nie ukrywał rozczarowania. Szkoleniowiec "Stalówki" mówił o chaosie, nerwowości, trudnej sytuacji w klubie i problemach finansowych, które wpływają na codzienne funkcjonowanie drużyny.
Maciej Musiał: "Nie narzuciliśmy swoich warunków"
Stal Stalowa Wola nie zdołała przełamać się w meczu z Rekordem Bielsko-Biała. Po spotkaniu Maciej Musiał przyznał, że jego zespół nie zagrał tak, jak zakładał przed pierwszym gwizdkiem.
- Nie zdołaliśmy się przełamać i nie narzuciliśmy swoich warunków w tym meczu. Dużo było chaosu i szarpanej gry, gdzie nie jesteśmy w tym mocni. Przeciwnik zmusił nas do takiej gry, a my czujemy coraz większą nerwowość związaną z naszą sytuacją i nie jest nam łatwo - powiedział Maciej Musiał.
Trener Stali zaznaczył, że początek meczu wyglądał obiecująco, ale z czasem gra jego drużyny wyglądała coraz gorzej. Szkoleniowiec zwrócił też uwagę na kolejną straconą bramkę.
- Początek był obiecujący, a później było już gorzej. Tradycyjnie tracimy bramkę z niczego, nie przypominam sobie więcej sytuacji bramkowych dla Rekordu Bielsko-Biała. Potem musimy odrabiać straty i to się powiodło, bo strzeliliśmy w końcu bramkę u siebie. Przeciwnik nastawił się na remis i swój cel osiągnął. Nam brakuje skuteczności i mimo gry na dwóch napastników nie kreowaliśmy wielu sytuacji. Ten wynik jest dla nas porażką - dodał.
Zmiany w klubie przed końcówką sezonu
Maciej Musiał został również zapytany o ostatnie wydarzenia w klubie, czyli odejście dyrektora sportowego Jakuba Kowalskiego oraz zawieszenie trenera bramkarzy Denisa Parechina. Szkoleniowiec przyznał, że nie były to sytuacje, które pomogły drużynie w przygotowaniach.
- To były decyzje, które były poza nami. My je przyjęliśmy do wiadomości, ale to nie były sytuacje, które pomogły. W tym momencie w sztabie szkoleniowym mam jednego człowieka mniej. Trenerem bramkarzy został Tomasz Wietecha, który łączy dwie funkcje. Rola dyrektora sportowego, z którym byłem mocno związany, jeśli chodzi o zarządzanie zespołem, była dla nas ważna. To się trochę zmieniło. To nie zaburzyło treningów - mówił trener Stali.
Musiał nie ukrywał, że decyzje personalne w końcówce sezonu były dla niego trudne do zrozumienia.
- Chodziły gdzieś tam słuchy o tym, że tak to może się zakończyć. Dla mnie nie są to do końca zrozumiałe decyzje. Jest to dziwne, bo jest końcówka sezonu i potrzebujemy być razem w tym wszystkim. Razem się wpakowaliśmy w tę sytuację, a teraz musimy się ratować. Te decyzje były poza nami, a pan prezes miał do tego prawo i tyle - podkreślił.
"W codziennym funkcjonowaniu zespołu to temat numer jeden"
Jednym z tematów poruszonych po meczu były również zaległości finansowe w klubie. Maciej Musiał zaznaczył, że piłkarze na treningach i w meczach wykonują swoje obowiązki, ale trudno udawać, że sytuacja nie wpływa na codzienne życie drużyny.
- Jeśli chodzi o trening i mecz, to zawodnicy robią swoje. Wychodzą i pracują. Nikt wychodząc na mecz nie myśli o pieniądzach. Natomiast w codziennym funkcjonowaniu zespołu to oczywiście jest temat numer jeden. Nie ma o czym mówić. Z tyłu głowy zawodnik ma zawsze to, że musi pewne rzeczy popłacić - powiedział.
Szkoleniowiec Stali zwrócił uwagę, że wielu zawodników prowadzi działalność gospodarczą, a do tego dochodzą koszty życia.
- Wielu z nich jest na działalności gospodarczej, więc muszą zapłacić pewne faktury i podatki. Wszyscy są dojazdowi, więc dochodzi kwestia wynajmu. To są trudne sytuacje i z tyłu głowy u każdego z nich to istnieje. To nie jest łatwe. Natomiast wszyscy jesteśmy zaangażowani i jak wychodzimy na trening, to pracujemy - zakończył Maciej Musiał.