
fot. własne
Po wygranym 46-44 przez ZKS Stal Rzeszów meczu derbowym z Cellfast Wilkami Krosno porozmawialiśmy z Oskarem Fajferem. Jeden z bohaterów gospodarzy zdobył 11 punktów i po spotkaniu mówił zarówno o swojej jeździe, jak i o specyfice rzeszowskiego toru.
- Za Tobą bardzo dobry początek meczu. Później pojawił się też upadek, ale zdołałeś się podnieść i dokończyć bieg. Jak oceniasz tę sytuację?
- Przez całe zawody czułem dobrą prędkość, dlatego przyciąłem po wyjściu z łuku i wykorzystałem to, żeby wyprzedzić Jasona Doyle'a. On też jest jednak sprytnym zawodnikiem i również przyciął. Widziałem, że próbuje zaatakować mnie przy krawężniku, trochę się odsunąłem i złapałem drobną koleinę, przez co wytrąciło mnie z równowagi. Nie chciałem wjechać w Mateusza, bo widziałem, że spokojnie prowadzi, więc od razu położyłem motocykl, żeby dowiózł to zwycięstwo. W końcowej fazie meczu każdy punkt był bardzo ważny. Tak to wyglądało z mojej perspektywy.
- To był bardzo zacięty mecz, zakończony wynikiem 46-44. W pewnym momencie wszystko mogło skończyć się remisem. Czy taka derbowa wygrana smakuje podwójnie?
- Zdecydowanie tak. Przy większym prowadzeniu trzeba też brać pod uwagę, że przeciwnik ma możliwość reagowania rezerwami taktycznymi. Wydaje mi się jednak, że musimy dokładnie przeanalizować, co dalej robić z przygotowaniem toru. Drugi raz chyba popełniliśmy ten sam błąd i znowu w pewnym momencie tor przestał nam pasować, mimo że wcześniej mieliśmy naprawdę dobrą prędkość. Przyjezdni zaczęli czuć się na nim lepiej, więc chyba musimy wrócić do bardziej systematycznego równania, tak jak robiliśmy to wcześniej.

- Chciałem też zapytać o tor. Rzeszowski różni się od gorzowskiego, jest dłuższy i ma inną specyfikę. Rozczytałeś już ten obiekt?
- Cały czas się uczę. Tor w Gorzowie jest całkowicie inny niż ten w Rzeszowie i to był jeden z głównych powodów mojego przyjścia tutaj, bo chcę się rozwijać i uczyć czegoś nowego. Zawodnik cały czas powinien robić postęp. Dla mnie jazda na tak długich i szerokich torach to wciąż nowość, ale wyciągam już wnioski. Naprawdę widzę, co działa lepiej, a co gorzej.
- Pomogły też treningi?
- Na pewno tak. Dużo trenowaliśmy w zeszłym tygodniu i widać, że to nie poszło na marne. Tor jest też bardzo powtarzalny, a to daje nam, zawodnikom, spory komfort. Nie musimy aż tyle kombinować z ustawieniami, tylko możemy bardziej skupić się na samej jeździe.
- Na koniec, czy sytuacja po ostatnim meczu z Rasmusem Jensenem jest już wyjaśniona?
- Nie było żadnych zgrzytów ani niedomówień. Po prostu wyjaśniliśmy sobie, kto i gdzie mógł pojechać inaczej. Dzisiaj po wygranym meczu normalnie się przytuliliśmy, więc to pokazuje, że wszystko jest w porządku. Najważniejsze jest to, żeby wyciągać wnioski i nie powtarzać tych samych błędów.
Rozmawiała Patrycja Budzisz
Więcej o meczu:
ZKS Stal Rzeszów - Cellfast Wilki Krosno
Czytaj także
Komentarze
⚠
Uwaga!
Teraz komentarze są domyślnie ukryte, aby poprawić komfort korzystania z serwisu. Kliknij przycisk „Zobacz komentarze”, aby je wyświetlić i dołączyć do dyskusji.







































