Fot. Robert Skalski/Stal Rzeszów.
W 29. kolejce Betclic 1. Ligi grająca przed własną publicznością Stal Rzeszów musiała uznać wyższość Polonii Warszawa, przegrywając 0-2. Biało-Niebiescy stracili oba gole w doliczonym czasie gry i mają coraz mniejsze szanse na grę w barażach.
Zarówno gospodarze jak i przyjezdni przystąpili do dzisiejszego starcia z chęcią zakończenia serii dwóch porażek z rzędu. By móc w dalszym ciągu liczyć się w wyścigu o miejsca barażowe "Duma Rzeszowa" oraz "Czarne Koszule" potrzebowały punktów - co zapowiadało wyrównane zmagania, tak jak miało to miejsce w rundzie jesiennej na Konwiktorskiej.
Pierwszy atak ze strony gości miał miejsce w 3. minucie. Z dystansu przymierzył Łukasz Zjawiński, ale na posterunku był bramkarz Stali, który wybił piłkę na rzut rożny. W odpowiedzi szarżował Jonathan Junior, który zagrał wzdłuż bramki strzeżonej przez Mateusza Kuchtę, ale futbolówkę wybili obrońcy.
Po chwili strzał Karol Łysiaka został zablokowany zaś próba Darvina Jablonskiego przyniosła kolejny stały fragment gry. W 6. minucie miejscowi mieli świetną sytuację do wyjścia na prowadzenie - dośrodkowanie z prawej strony trafiło do niepilnowanego Marcina Kaczora a ten posłał piłkę wysoko nad poprzeczką.
Po dziesiątej minucie zawody zostały przerwane ze względu na kontuzję Marka Mroza. Były gracz m.in. Resovii doznał jej bez kontaktu z przeciwnikiem, mimo tego miał spore problemy z opuszczeniem boiska.
Kilka chwil później Svyatoslav Vanivskyi nie miał problemu z obroną strzału z ostrego kąta w wykonaniu Zjawińskiego.
W 20. minucie miejscowi mogli mówić o sporym szczęściu- wrzutka Daniego Vegi trafiła do Roberta Dadoka, który "główkował" w słupek zaś toczącą się po linii bramkowej futbolówkę dobijał z ostrego kąta Zjawiński... uderzając w drugi słupek.
Do przerwy bez bramek
Poloniści wyraźnie przycisnęli i tylko ofiarna interwencja Vladislava Krasouskiego uratowała Rzeszowian przed utratą gola - obrońca zablokował strzał rywala... plecami. Następnie w polu karnym Stali po starciu z Ksawerym Kukułką padł Simon Skrabb, ale sędzia nie dopatrzył się przekroczenia przepisów.
Przez kolejne minuty na stadionie przy ul. Hetmańskiej niewiele się działo. Boiskowy marazm przerwał dopiero Robert Dadok, którego uderzenie z okolic 20. metra nieznacznie minęło słupek. Ten sam zawodnik mógł wpisać się na listę strzelców tuż przed przerwą, ale umiejętnościami błysnął Vanivskyi wybijając futbolówkę na rzut rożny.
O sporym pechu mógł mówić Kukułka, który z powodu urazu musiał przedwcześnie udać się do szatni. Obrońca otrzymał uderzenie w mięsień czworogłowy i po kilku minutach nie był w stanie kontynuować rywalizacji.
Arbiter doliczył pięć minut do pierwszej odsłony, jednakże obu drużynom brakowało konkretów i na tablicy wyników w dalszym ciągu widniał bezbramkowy remis.
Po zmianie stron celny strzał oddał Vega, ale nie sprawił on większych problemów Vanivskyiemu. Riposta Stali przyszła w 48. minucie- świetnie w polu karnym odnalazł się Jonathan Junior, ale o tym uderzeniu wolałby zapomnieć- futbolówka poszybowała bardzo wysoko nad bramką.
W 58. minucie na indywidualną akcję zdecydował się Oliwier Sławiński. Pomocnik uderzył "po długim rogu" i do szczęścia zabrakło mu niewiele.
Gol dla Polonii wisiał w powietrzu
Po godzinie rywalizacji gracze Mariusza Pawlaka mogli objąć prowadzenie. Sam na sam z golkiperem Stali znalazł się Vega - pomocnik przegrał jednak ten pojedynek.
W 67. minucie we właściwym miejscu i właściwym czasie znalazł się Sławiński, który tuż sprzed linii bramkowej wybił uderzenie głową Zjawińskiego.
Stal miała swoje szanse
Po dosyć nużącym fragmencie przebudzili się gracze Marka Zuba. W 82. minucie bohaterem mógł zostać Jakub Kaczówka, który dopadł do piłki po błędzie rywali, ale uderzył wprost w Kuchtę. Po rzucie rożnym golkiper Polonii sobie tylko znanym sposobem obronił strzał młodego gracza z Rzeszowa.
Piorunująca końcówka Warszawian
Już w doliczonym czasie gry przyjezdni zadali pierwszy cios. Vanivskyi zdołał sparować strzał Vegi, lecz wobec dobitki Simona Skrabba był bezradny i Warszawianie wyszli na prowadzenie.
Po chwili szansę na wyrównanie miał Kacper Masiak, ale Souleymane Cissé nie dopuścił do utraty gola. Miejscowi postawili wszystko na jedną kartę i... stracili drugiego gola. Dani Vega otrzymał dokładne pytanie, pomknął na bramkę Stali, minął golkipera, po czym dopełnił formalności. Po tej akcji Szymon Łężny zagwizdał po raz ostatni i Polonia mogła się cieszyć z kompletu punktów.
0-1 Simon Skrabb (90+1)
0-2 Dani Vega (90+5)
Stal Rzeszów: Svyatoslav Vanivskyi - Patryk Warczak, Marcin Kaczor, Vladislav Krasouski, Ksawery Kukułka (43. Kacper Masiak) - Oliwier Sławiński, Karol Łysiak, Darvin Jablonski (81. Jakub Kaczówka) - Szymon Łyczko (69. Jakub Kucharski), Jonathan Junior (81. Seif Darwish), Krystian Wachowiak.
Polonia Warszawa: Mateusz Kuchta - Diogo Brasido, Souleymane Cissé, Jakub Budnicki (87. Hajdin Salihu), Patryk Janasik - Dave Gnaase - Dani Vega, Marek Mróz (13. Simon Skrabb), Nikita Vasin (73. Benedykt Piotrowski), Robert Dadok (73. Ilkay Durmus) - Łukasz Zjawiński (73. Kacper Kostorz).
Sędzia: Szymon Łężny.
Żółte kartki: Ksawery Kukułka (21-faul), Karol Łysiak (50-faul), Jakub Kucharski (70-faul) - Robert Dadok (28-faul), Nikita Vasin (45+2-faul), Simon Skrabb (71-faul).
Betclic 1. Liga - 29. kolejka:
Tabela Betclic 1. Ligi:
Komentarze
⚠
Uwaga!
Teraz komentarze są domyślnie ukryte, aby poprawić komfort korzystania z serwisu. Kliknij przycisk „Zobacz komentarze”, aby je wyświetlić i dołączyć do dyskusji.

































































































