Dakar Development Stal Rzeszów pokonała Polonię Piła 50-39. Jednym z ważnych zawodników gospodarzy był Krzysztof Sadurski, który w drugiej części spotkania zdobył cenne punkty. Po meczu opowiedział o emocjach, trudnym początku sezonu oraz swojej przyszłości.
- Krzysztof Sadurski, taki nieoczywisty bohater tego spotkania. Wygrywacie 50-39. Jak ocenisz ten mecz?
- Szalony mecz. Upadki, defekty, 5-0. To wszystko sprawiło, że naprawdę dużo się działo. Cieszę się niezmiernie, że to my wychodzimy z niego zwycięsko.
- Czy udzielała się wam presja? Stawka tego meczu była bardzo duża, a atmosfera na stadionie również robiła swoje. Jak sobie z tym radzić?
- Cały tydzień powtarzałem sobie, że spokojnie, na luzie, że wszystko wyjdzie w praniu. Im bliżej jednak było pierwszego biegu, tym bardziej ten stres narastał. Znaliśmy oczekiwania wobec nas, ale daliśmy radę to udźwignąć pomimo przeciwności, defektu i innych sytuacji. Jestem niezmiernie szczęśliwy.
- Mecz zacząłeś średnio, ale później przyszła eksplozja formy. W dziesiątym wyścigu odnosisz niezwykle ważne zwycięstwo i właściwie od tego momentu przewaga Stali Rzeszów zaczęła rosnąć. Co zmieniłeś po dwóch pierwszych startach?
- Tak naprawdę motocykla dotykałem tylko po pierwszym starcie. W drugim również byłem szybki, ale gdzieś tam zjechaliśmy się na szczycie łuku i zrobiło się za ciasno. Po drugim starcie nie zmieniałem już nic do samego końca, bo czułem prędkość.
- A skąd później to zwycięstwo w 10. biegu?
- Miałem dobre pole. Od razu miałem wolną ścieżkę po szerokiej, dostałem się do niej i wygrałem. Później ta dwójka też była, moim zdaniem, bardzo ważna w kontekście całego wyniku. Powtórzę to kolejny raz, ale jestem szczęśliwy.
- To nie był dla ciebie łatwy sezon. Zaczynałeś jako rezerwowy, ale chyba czułeś wsparcie ze strony menedżera, który podkreślał, że nie chce szukać nikogo innego i zamierza dać ci szansę. Jak oceniasz cały sezon w swoim wykonaniu?
- Tak jak powiedziałeś, zaczynałem z pozycji rezerwowego, więc wejście w sezon nie było dla mnie proste, szczególnie jeżeli chodzi o moje pierwsze zawody. Dostałem jednak naprawdę ogromne wsparcie. Od pani Kasi Marszałek, od Krzycha Kasprzaka, od Kamila Brzozowskiego i tak naprawdę od wszystkich. Tutaj za długo byłoby wszystkich wymieniać, więc bardzo im dziękuję. Później wszystko zaczęło się napędzać. Pracowaliśmy tak, jak powinniśmy, i poszło.
- Wygrywacie dzisiaj z twoim byłym klubem, Polonią Piła. Czy to miało dla ciebie dodatkowe znaczenie?
- Żużel, jak zresztą cały sport, jest tak skonstruowany, że zmienia się kluby. Jasne, gdzieś z tyłu głowy miałem, że jedziemy z Piłą, z którą w zeszłym roku awansowałem do pierwszej ligi. Skupiam się jednak przede wszystkim na sobie, a dzięki temu zdobywam też punkty dla drużyny, w której obecnie jeżdżę.
- Dla ciebie sezon ligowy w Polsce już się zakończył. Jakie masz dalsze plany? Są już jakieś rozmowy dotyczące przyszłości? Jest szansa, że zostaniesz w Stali Rzeszów?
- Generalnie jutro jeszcze jestem pierwszą rezerwą w SEC-u. Później memoriał tutaj i to już będzie koniec. Jeżeli chodzi natomiast o moją przynależność klubową w 2027 roku, to myślę, że bardzo niedługo wszystko się wyjaśni.
- Czy Stal Rzeszów może być tym klubem?
- Może być.
Rozmawiał Maciej Decowski-Niemiec