Dakar Development Stal Rzeszów pokonała Polonię Piła 50-39 i zapewniła sobie pozostanie w Metalkas 2. Ekstralidze. Po spotkaniu porozmawialiśmy z Francisem Gustsem, który opowiedział o emocjach towarzyszących spotkaniu, swojej jeździe oraz przyszłości w rzeszowskim klubie.
- Przede wszystkim gratulacje z okazji utrzymania w Metalkas 2. Ekstralidze. Jak podchodziłeś do tego spotkania? To, co pokazałeś dzisiaj na torze, wyglądało naprawdę dobrze.
- Oczywiście przede wszystkim podziękowania należą się całej drużynie. Wszyscy walczyliśmy, każdy zdobył ważne punkty i pomógł zespołowi wygrać ten mecz. Przed spotkaniem było trochę nerwów, ponieważ wiedzieliśmy, jak ważny jest ten mecz dla nas i dla całego klubu. Pokazaliśmy jednak, że jesteśmy u siebie, że to jest nasz tor i że wszyscy walczymy razem.
- Dołączyłeś do Stali Rzeszów w trakcie sezonu, a teraz zdobywasz dla niej bardzo ważne punkty. Jak czujesz się w drużynie i samym Rzeszowie?
- Miasto jest piękne. Chodzę trochę po okolicy, więc zdążyłem już zobaczyć, co tutaj jest. Myślę, że duże miasta w Polsce są naprawdę ładne. Ogólnie bardzo lubię Polskę. W drużynie również czuję się dobrze. Zobaczymy, co wydarzy się później.
- W jednym z biegów stoczyłeś walkę z Kacprem Teską i ostatecznie zdołałeś go wyprzedzić. Jak wyglądała ta sytuacja z twojej perspektywy?
- Wiedziałem, że jest juniorem, ale jednocześnie dobrym zawodnikiem. Cieszyłem się, że nie odjechał zbyt daleko. Chciałem znaleźć sposób, żeby go wyprzedzić. Nie zamierzałem odpuszczać. Zrobiłem to, co chciałem zrobić, i to zadziałało.
- Skoro podoba ci się Rzeszów, to chciałbyś zostać tutaj również na kolejny sezon? Czy jest jeszcze za wcześnie, żeby o tym mówić?
- Zobaczymy, co przyniesie przyszłość. Na ten moment nie mogę nic powiedzieć. Lubię jednak ten klub i bardzo lubię ten tor. Kocham ten tor. To dla mnie najważniejsze. Zobaczymy.
Rozmawiała Patrycja Budzisz