40-latek chce odejść na własnych warunkach po tym sezonie. W Grand Prix bierze udział już od dwunastu lat. Nie ukrywa przy tym, że nie czerpie już z tego takiej radości jak kiedyś, choć zawsze daje z siebie wszystko, aby ponownie sięgnąć po tytuł Indywidualnego Mistrza Świata i ponowić sukces z 2017 roku.
- Myślę, że to już ten moment. Jestem w Grand Prix od dwunastu lat. Oczywiście wciąż chcę wygrywać, bo taka jest moja natura. Zawsze daję z siebie sto procent. Teraz jednak chcę też czerpać z tego radość. Będę szczęśliwszy, mogąc startować na tak wspaniałych torach jak ten w Manchesterze, a nie na takich jak ten w Vojens, gdzie ścigaliśmy się w miniony weekend – przyznał w wywiadzie Australijczyk.
Doyle nie wyklucza powrotu do Grand Prix
- Czuję, że nadszedł czas, by poświęcić więcej czasu rodzinie. Przez większą część roku jestem w rozjazdach. W ostatnich latach doznałem też kilku poważnych kontuzji. Ludzie ciągle wypominają mi wiek, ale spójrzmy na Grega Hancocka – miał 46 lat, gdy zdobywał tytuł mistrza świata. Stać mnie jeszcze na kilka lat ścigania na najwyższym poziomie, więc jeśli w niedalekiej przyszłości uznam, że mogę wrócić, być może to zrobię — podsumował Jason Doyle.