Cellfast Wilki Krosno poniosły kolejną bolesną porażkę. Krośnianie przegrali na własnym torze z Dakar Development Stalą Rzeszów 43-47. Była to już ich szósta przegrana z rzędu i ósma w całym sezonie. Tuż po zakończeniu spotkania Michał Finfa w rozmowie na antenie Canal+ nie ukrywał ogromnego rozczarowania postawą zespołu.
– Dyspozycja zespołu nie jest w tym momencie za dobra. Jest to wielkie rozczarowanie – przyznał menedżer Cellfast Wilków Krosno.
Michał Finfa odpowiedział na zarzuty dotyczące toru
Przed rozpoczęciem Derbów Podkarpacia sporo mówiło się o stanie nawierzchni. Początek zawodów został opóźniony, a przedstawiciele Stali Rzeszów mieli zastrzeżenia do przygotowania toru. Menedżer Wilków zapewniał jednak, że klub przez cały czas współpracował z komisarzem toru.
– Współpracowaliśmy przy przygotowaniu nawierzchni z komisarzem toru. Na cztery godziny przed zawodami, kiedy Stal Rzeszów przybyła na obiekt, nie zgłaszała żadnych sugestii ani nieprawidłowości. Przy takich warunkach pogodowych trzeba było dużo polewać. W pewnym momencie w jednym miejscu zebrało się trochę za dużo wody i to był punkt zaczepienia ze strony Stali – tłumaczył Michał Finfa na antenie Canal+.
Jak zaznaczył, nie było mowy o celowym preparowaniu nawierzchni. Opóźnienie wynikało przede wszystkim z wysokiej temperatury i konieczności intensywnego nawadniania toru.
– Nie przesadzałbym z tym, że w grę wchodziło jakieś preparowanie. Była pełna współpraca, a komisarz wiedział, jak wygląda sytuacja. Pogoda była niestandardowa i tor trzeba było mocno polewać. W pewnym momencie tej wody było troszeczkę za dużo, stąd delikatne opóźnienie. Myślę, że Stal Rzeszów trochę przesadzała – dodał.
Tor nie może być usprawiedliwieniem porażki
Finfa nie zamierzał jednak zrzucać odpowiedzialności za porażkę na zamieszanie związane z przygotowaniem nawierzchni. Przyznał, że tor nieznacznie różnił się od tego, na którym jego zawodnicy trenowali, ale nie powinno to mieć decydującego wpływu na wynik.
– Myślę, że za daleko byłoby iść w tę stronę. Jakiś niewielki wpływ mogło mieć to, że tor był troszeczkę inny niż na treningu, ale naprawdę dużo od niego nie odbiegał – podkreślił menedżer Wilków.
Jason Doyle ponownie słabo rozpoczął zawody
Jednym z największych rozczarowań po stronie gospodarzy była postawa Jasona Doyle’a. Australijczyk miał problemy przede wszystkim na starcie, choć na dystansie próbował odrabiać straty. Zdaniem Finfy podobny scenariusz powtarza się w kolejnych spotkaniach.
– To jest ciekawy temat. Po treningu Jason był pełen optymizmu. Zauważam jednak taką tendencję, że bardzo słabo wchodzi w zawody. To jest problem, bo później potrafi kończyć bieg z pewną trójką. Stawiamy na niego, bo wiemy, że w trakcie meczu się rozkręca, ale w pierwszych biegach jest totalnie pogubiony i zagubiony – ocenił Michał Finfa.
Cellfast Wilki Krosno przegrały szóste spotkanie z rzędu. Sobotnia porażka była jednocześnie ich ósmą przegraną w obecnym sezonie. Krośnianie są na ostatnim miejscu w tabeli Metalkas 2 Ekstraligi i nie mają już szans na awans do czołowej czwórki. Ekipę z Krosna czeka walka o utrzymanie w lidze.







































