Stal Rzeszów przegrała z Ruchem Chorzów 0-1 i wciąż czeka na pierwsze zwycięstwo w nowym sezonie Betclic 1. Ligi. Po spotkaniu Patrycja Budzisz porozmawiała z Vladislavem Krasouskim, który ocenił grę rzeszowian, odniósł się do kontrowersyjnej sytuacji przy rzucie karnym i opowiedział o problemach zespołu na początku rozgrywek.
- Jak oceniasz ten mecz?
- Z naszej perspektywy nie udało nam się zrobić tego, co chcieliśmy i co planowaliśmy. Na pewno w pierwszej połowie mieliśmy problemy z ustawieniem naszego schematu i nie do końca wiedzieliśmy, jak podejść do pressingu. W drugiej połowie trochę to poprawiliśmy i wyglądało to już lepiej, ale nie wykorzystaliśmy swoich akcji w ofensywie. Wynik pozostał 1-0.
- Czego najbardziej zabrakło wam w tym spotkaniu?
- Moim zdaniem przede wszystkim dokładności w podaniach. Mieliśmy za dużo takich niepotrzebnych, głupich strat piłki. To był jeden z naszych największych problemów.
- Było trochę kontrowersji przy rzucie karnym. Uważasz, że Ruchowi należała się „jedenastka”?
- Nie wiem. Muszę jeszcze zobaczyć tę sytuację na nagraniu. Z mojej perspektywy wyglądało to tak, że piłka najpierw odbiła się od klatki piersiowej, a później od ręki. Na gorąco ciężko mi to jednoznacznie ocenić. Trzeba zobaczyć powtórkę.
- Początek sezonu w waszym wykonaniu nie jest najlepszy. Jakie są tego przyczyny?
- Faktycznie, nie mamy jeszcze żadnego zwycięstwa i straciliśmy sporo bramek. Z drugiej strony w ostatnich trzech meczach wyglądało to już trochę lepiej, jeżeli chodzi o liczbę straconych goli. To jednak nadal nie daje nam zwycięstw. Musimy dużo pracować i mieć więcej cierpliwości.
- Przed wami mecz z Unią Skierniewice. Wierzysz, że właśnie tam przyjdzie przełamanie?
- Mam taką nadzieję. Mamy mało czasu na przygotowanie się do tego spotkania, ale pojedziemy tam z mocnym nastawieniem. Mam nadzieję, że uda nam się wygrać ten mecz.
Rozmawiała Patrycja Budzisz