ŁKS Łódź dopisał trzy punkty po emocjonującym spotkaniu z Górnikiem Łęczna, zakończonym wynikiem 3-1.
Od pierwszych minut spotkania w Łodzi nie brakowało zaangażowania, choć początek był dość chaotyczny. Obie drużyny próbowały narzucić swoje tempo, ale długo brakowało klarownych sytuacji. ŁKS Łódź częściej utrzymywał się przy piłce, natomiast Górnik Łęczna groźnie odpowiadał po stałych fragmentach gry.
ŁKS blisko, ale to Górnik trafił do bramki
Z czasem gospodarze zaczęli dochodzić do głosu. Bliscy zdobycia bramki byli m.in. Fabian Piasecki oraz Jasper Löffelsend, a w jednej z akcji piłka trafiła nawet w słupek. Mimo przewagi, ŁKS nie potrafił znaleźć drogi do siatki.
W końcówce pierwszej połowy to goście zadali cios. W 43. minucie Adam Deja popisał się precyzyjnym uderzeniem z rzutu wolnego, nie dając szans bramkarzowi i wyprowadzając Górnika na prowadzenie.
Reakcja gospodarzy po przerwie
Po zmianie stron ŁKS ruszył do odrabiania strat z dużą determinacją. Gospodarze częściej gościli pod polem karnym rywali i w końcu dopięli swego. W 60. minucie Koki Hinokio zdecydował się na strzał zza pola karnego, a piłka po precyzyjnym uderzeniu wpadła do siatki przy dalszym słupku. Gol wyrównujący dodał gospodarzom pewności siebie i wyraźnie napędził ofensywę.
Decydujący moment po zmianach
W drugiej połowie kluczowe okazały się zmiany przeprowadzone przez szkoleniowca ŁKS-u. Na boisku pojawili się m.in. Mateusz Lewandowski oraz Serhij Krykun, którzy odegrali istotną rolę w końcówce spotkania.
W 79. minucie dynamiczna akcja przyniosła efekt, po zamieszaniu w polu karnym piłka trafiła do Mateusza Lewandowskiego, który z bliskiej odległości skierował ją do siatki, wyprowadzając ŁKS na prowadzenie.
Kontrola i cios w doliczonym czasie
Po zdobyciu drugiej bramki gospodarze starali się kontrolować przebieg meczu, choć Górnik nie rezygnował i próbował zagrozić po stałych fragmentach gry. Obrona ŁKS-u zachowała jednak koncentrację.
W doliczonym czasie gry wynik został ustalony. W 90+4 minucie Serhij Krykun popisał się płaskim strzałem przy dalszym słupku, pieczętując zwycięstwo swojego zespołu. Dla zawodnika był to szczególny moment, bo kilka lat temu zdobywał ważne gole dla Górnika, a teraz przypieczętował wygraną przeciwko swojej byłej drużynie.



































































































