Od pierwszego gwizdka sędziego inicjatywę przejął Widzew Łódź. Już w 1. minucie prawą stroną próbował ruszyć Carlos Isaac, jednak został zatrzymany przez defensywę gości. Chwilę później gospodarze zaczęli coraz śmielej atakować – aktywny był szczególnie Mariusz Fornalczyk, który napędzał akcje lewym skrzydłem.
W 4. minucie po dośrodkowaniu piłkę trącił Sebastian Bergier, lecz czujny między słupkami był Martin Chovan. W kolejnych fragmentach gry Widzew regularnie zagrażał po stałych fragmentach – seria rzutów rożnych i wrzutek siała zamieszanie w polu karnym Termaliki.
Najlepszą okazję w pierwszym kwadransie miał duet gospodarzy po świetnym podaniu Samuela Kozlovskiego – aż dwóch zawodników minęło się jednak z piłką tuż przed bramką
Widzew naciskał, Termalica odpowiadała
Zespół z Łodzi długo utrzymywał przewagę, ale goście nie pozostawali bierni. W 28. minucie po akcji skrzydłem Jesús Jiménez próbował obsłużyć Kamila Zapolnika, jednak interweniował Bartłomiej Drągowski.
Chwilę później groźnie uderzał Sergio Guerrero, a w 32. minucie z dystansu próbował także Gabriel Isik – jego strzał został jednak odbity przez bramkarza Widzewa.
Mimo kilku prób z obu stron, brakowało konkretów pod bramką. Gospodarze próbowali jeszcze zagrozić po strzałach Fornalczyka, ale piłka mijała cel.
Końcówka pierwszej połowy nie przyniosła przełamania. Emil Kornvig domagał się rzutu karnego po upadku w polu karnym, lecz arbiter pozostał niewzruszony.
Do szatni obie drużyny schodziły przy wyniku 0:0, choć to Widzew sprawiał lepsze wrażenie i częściej gościł pod bramką rywali.
Oblężenie bramki gości po przerwie
Druga połowa rozpoczęła się spokojnie, ale z minuty na minutę przewaga Widzewa rosła. W 71. minucie Martin Chovan rozpoczął swój koncert – najpierw instynktownie obronił strzał, a chwilę później ponownie ratował swój zespół.
Prawdziwy cud miał miejsce w 77. minucie. Po zgraniu Sebastiana Bergiera, z kilku metrów główkował Steve Kapuadi, ale bramkarz Termaliki dokonał niemal niemożliwej interwencji!
Chovan był bohaterem gości także chwilę wcześniej, broniąc uderzenie Kornviga z bliskiej odległości. Widzew szturmował, ale piłka nie chciała wpaść do siatki.
Czerwona kartka i rosnące napięcie
W 68. minucie sytuacja gości skomplikowała się jeszcze bardziej. Kasperkiewicz obejrzał drugą żółtą kartkę i musiał opuścić boisko. Bruk-Bet Termalica Nieciecza grała w osłabieniu, a Widzew jeszcze mocniej przycisnął. Mimo przewagi i wielu okazji, gospodarze długo nie potrafili znaleźć drogi do bramki.
Decydujący cios w końcówce
Gdy wydawało się, że mecz zakończy się bezbramkowym remisem, nadeszła 89. minuta. Dośrodkowanie Mariusza Fornalczyka idealnie zamknął Sebastian Bergier, który strzałem głową w końcu pokonał fenomenalnego tego dnia Chovana. Widzew objął prowadzenie 1:0 i eksplodowała radość na trybunach.
W doliczonym czasie gry emocje sięgnęły zenitu. Goście próbowali jeszcze zagrozić, ale Widzew bronił się całym zespołem. Żółtą kartkę obejrzał Andi Zeqiri, a w ostatnich minutach na murawie leżał jeszcze Steve Kapuadi, co dodatkowo przerywało grę.
Po ponad siedmiu minutach doliczonego czasu gospodarze wybili piłkę i utrzymali prowadzenie.
Bohater i klucz do zwycięstwa
Bez dwóch zdań bohaterem spotkania został Sebastian Bergier, który w końcu przełamał defensywę rywali. Jednak ogromne brawa należą się także Martinowi Chovanowi, który przez większość meczu utrzymywał swój zespół przy życiu.
Ostatecznie to Widzew Łódź dopiął swego i sięgnął po cenne trzy punkty po niezwykle emocjonującym spotkaniu.


























































































